JINJA, Uganda – Przez ostatnie sześć miesięcy Armstrong Muhoozi ciężko pracował. Taszczy swój sprzęt baseballowy około mili pod górę ze swojego zrujnowanego domu na porośnięte koleinami, wyboiste boisko w koedukacyjnej szkole podstawowej Masese. Czasami 17-latek odbywa tę zakurzoną wędrówkę dwa razy dziennie, starając się udoskonalić swój bekhend przy piłkach po ziemi, stworzyć separację pomiędzy górną i dolną połową podczas zamachów poza tee oraz wzmocnić swoje i tak już laserowe ramię poprzez schemat regularnych ćwiczeń. Zabiera go do lokalnej siłowni, gdzie za równowartość 1,35 dolara za sesję wykonuje serię wybuchowych rzutów piłką lekarską, dynamiczne ćwiczenia ramion i coraz cięższe przysiady, nawet jeśli nie stać go na pełne posiłki.
W nocy leży na materacu na podłodze w pokoju, który dzieli z rodziną – matką, pięciorgiem rodzeństwa i kuzynów – z twarzą świecącą w telefonie i przeszukuje Internet w poszukiwaniu nagrań wideo przedstawiających swing. jego idol, Mike’a Trouta.
W środę dołączyły nastolatki z całego świata MLB organizacje na pierwszy dzień okresu podpisywania międzynarodowegoci członkowie rodziny – a także wujkowie, ciotki, kolejni kuzyni, jego babcia i koledzy z drużyny – zebrali się w zupełnie innym otoczeniu.
Uroczysty rejs statkiem po Nilu.
Godzinę później rodzina zebrała się wokół stołu w kształcie litery L w restauracji w jego rodzinnym mieście Jinja, liczącym 93 000 mieszkańców, położonym 100 km na wschód od Kampali, stolicy Ugandy. Ubrany w śnieżnobiałą koszulkę i siedząc przed banerem przedstawiającym czarno-złote logo jego nowego klubu oraz czarno-czerwono-złotą flagę swojego rodzinnego kraju, Muhoozi skrupulatnie wydrukował swoje nazwisko na kontrakcie z klubem Piraci z Pittsburgha. Jego premia za podpisanie kontraktu w wysokości 45 000 dolarów stanowi prawie 70-krotność średniego rocznego dochodu jego rodaków z Ugandy.
Dopiero piąty zawodnik z tego wschodnioafrykańskiego kraju, który podpisał kontrakt z organizacją MLB i zawodnik zajmujący drugą pozycję, podpisując siedmioletni kontrakt z mniejszą ligą, to pierwszy krok w czymś, co – jak ma nadzieję Muhoozi – będzie podróżą baseballową, która zabierze go z prowizorycznego boiska z widokiem na Nil przez połowę świata do brzegów Allegheny.
Mający mniej niż 1,5 metra wzrostu Muhoozi nie jest potężnym okazem, którego nie można przeoczyć. Mieszkając w Ugandzie – gdzie baseball pozostaje w dużej mierze nieznany, boisk i sprzętu jest niewiele, a ligi i drużyny są przypadkowe i nieregularne – nie stawił czoła wyzwaniu rzucania na wysokim poziomie, z którym amerykańscy gracze w ligach podróżniczych borykali się jako nastolatki. Na pierwszy rzut oka nie jest oczywiste, dlaczego wkrótce wsiądzie na pokład samolotu lecącego do kompleksu ligi dominikańskiej Piratów. Ale szybko daje do zrozumienia.
Dzieciak ma armatę: długo rzuca się na długość boiska piłkarskiego, po czym skacze w stronę ekranu miotacza i odkorkowuje piłki, które na ręcznych radarach rejestrują prędkość ponad 95 mil na godzinę. Biegnie obok łodyg kukurydzy rosnących wzdłuż pola, a następnie uderza miękkimi piłkami w kierunku muczących krów.
Narzędzia Muhooziego po raz pierwszy zwróciły uwagę międzynarodowego scouta Piratów, Toma Gillespiego, któremu na początku zeszłego roku przesłano nagranie wideo. Był na tyle zaintrygowany tym, co zobaczył na ekranie, że zaplanował spędzić z nim osobiście trzy dni podczas jego kolejnej podróży do Afryki kilka miesięcy później.
„To, co widziałem na filmie… po prostu tak szybko wyszło z pudełka” – powiedział Gillespie. „Widziałem wybuchowość. Widziałem szybkość i prędkość nietoperza i pomyślałem: „To się przełoży”.
Uganda może wydawać się zaskakującym miejscem do rozkwitu talentów baseballowych. Większość populacji nigdy nie widziała boiska do baseballu, a wielu tutaj nie ma pojęcia, że gra toczy się w ich granicach. Ale tutaj, gdzie mniej więcej połowa populacji żyje w biedzie, znajduje się akademia prowadzona przez najbogatszą drużynę baseballową, Dodgersów z Los Angeles.
Akademia, znana lokalnym zawodnikom i trenerom po prostu jako „kompleks”, znajduje się za pomalowaną na niebiesko i biało ścianą w Mpigi, 135 km na zachód od Jinja. Jedyny w swoim rodzaju w Ugandzie kompleks jest podobny do akademie organizacji głównych lig na Dominikanie: Połączenie szkoły akademickiej i baseballowej, w której gracze mieszkają, chodzą na zajęcia i rywalizują ze sobą od najmłodszych lat aż do szkoły średniej.
Baseball został pierwotnie wprowadzony w Ugandzie w latach 90. XX wieku dzięki wizytom trenerów z USA i Japonii. W 2002 roku Richard Stanley, amerykański inżynier chemik i były współwłaściciel firmy New York Yankees następnie Trenton Thunder, członek Double-A, pomógł rozpocząć program Małej Ligi w kraju, pracując tam jako wolontariusz. Uruchomił program, który doprowadził do budowy akademii baseballowej, Allen VR Stanley Secondary School. Gracze ze szkoły utworzyli drużynę, która udała się do Williamsport w Pensylwanii, aby wziąć udział w zawodach Little League World Series 2015. W 2019 roku znaczna część szkoły stała się akademią Dodgersów.
Muhoozi macha workiem z piaskiem podczas jednego ze swoich regularnych treningów w lokalnej siłowni w Jinja. (Greg Presto – specjalnie dla The Athletic)
Baseball rozwinął się także w innych rejonach kraju: na przykład w Luwero, dwie godziny na północ od Kampali, znajduje się wiele boisk przy szkołach podstawowych, na których codziennie ćwiczy aż 50 dzieci. Z tych pól wywodziło się trzech z czterech innych zawodników, którzy podpisali kontrakt z organizacjami MLB: Ben Serunkuma i Umar Male, którzy podpisali kontrakt z Dodgersami w 2022 r., oraz David Matoma, zawodnik Perspektywa piratów, która podpisała kontrakt w 2023 r.
Ci gracze, podobnie jak Muhoozi, jako pierwsi przeszli przez „kompleks”. Obiekt Dodgersów pozostaje tutaj epicentrum możliwości związanych z baseballem, co może sprawić, że gracze będą obawiać się zewnętrznych kontaktów ze skautami z innych organizacji, takich jak Gillespie.
Pomimo tych obaw Muhoozi twierdzi, że cztery lata spędzone w akademii, które rozpoczęły się w styczniu 2020 roku, gdy miał 12 lat, były darem niebios.
„To właśnie tam musiałem urosnąć” – powiedział. „Dobrze jadłem. Spałem dobrze. Dobrze ćwiczyłem na siłowni. To znacznie różniło się od jego życia rodzinnego w Jinja.
Jinja leży na północnym brzegu Jeziora Wiktorii. Ponieważ przez miasto przepływają źródła Nilu, obszar ten przyciąga turystów, którzy przybywają, aby spłynąć bystrzami rzeki i skoczyć nad wodą na bungee, a także mieszczą się międzynarodowe organizacje charytatywne i misjonarze, którzy chcą założyć działalność poza ruchliwym ruchem w Kampali.
Zjedź z jednego z wielu rond wzdłuż głównej drogi, a już kilkaset metrów w górę błotnistą drogą do domu Muhooziego. Dom zbudowany jest z grubo ciosanego drewna i blachy falistej na płycie cementowej. Na zewnątrz garść psów i koza matka wraz z nowonarodzonymi dziećmi chowają się przed palącym słońcem w cieniu cementowego budynku obok.
Dom oświetlony jest przyćmioną żarówką zasilaną energią słoneczną. Główny pokój to zarówno kuchnia, jak i przestrzeń dzienna, z połamanymi ramami kanap i plastikowymi krzesłami umieszczonymi w miejscach, w których kiedyś znajdowały się wyściełane obszary. Kuzyni i rodzeństwo Mahooziego sprzątają naczynia po codziennym posiłku lub wykorzystują kapsle po zużytych butelkach wody do gry w ludo, popularną grę planszową przypominającą „Kłopoty”. Cała rodzina śpi w tym samym pokoju, za kolejną zasłoną, na materacach na podłodze.
„Sytuacja jest trudna” – stwierdził Muhoozi. „W ciągu dnia możesz zjeść raz, to nie jest gwarancja… sytuacja w domu nie jest zbyt dobra. Dom… jest w złym stanie.”
Muhoozi (z tyłu po prawej w czapce) spotyka się z rodziną w swoim domu w Jinja. (Greg Presto – specjalnie dla The Athletic)
Dom właściwie należy do babci Muhooziego, Atseko Odhakii. Muhoozi, jego matka i rodzeństwo mieszkali tu od najmłodszych lat, kiedy opuścił go ojciec. Nie wie dlaczego: jego matka nie lubi o tym rozmawiać. Ojciec Muhooziego wrócił raz, gdy miał około pięciu lat, zabierając starszą siostrę Armstronga od rodziny. Od tego czasu Armstrong nie widział swojej siostry ani ojca.
Muhoozi uważa, że jego ojciec nie żyje, „ponieważ nie chcę go wprowadzać do swojego życia. Nie chcę już żadnych komplikacji.”
Porzucenie spowodowało wiele komplikacji dla Muhooziego, jego rodzeństwa i matki, Caroline Onziru. 46-latka musiała przeprowadzić się do tego domu, którego właścicielem jest jej matka. Każdego ranka próbuje ogarnąć objazdową pracę jako fryzjerka; w dobry dzień mogła przynieść do domu 60 000 szylingów, czyli nieco mniej niż 20 dolarów. Babcia Muhooziego zamiata podłogi w ich kościele – czasami z pomocą Armstronga – za około 10 dolarów.
„Moje życie jest trudne i wcale mi się nie podoba” – powiedział Onziru. „Tak bardzo wycierpiałem”.
Bez pieniędzy na czesne i stałe posiłki oraz bez ojca dla swoich dzieci, Onziru zwróciła się o pomoc do swoich trzech braci. Dwóch z nich mieszka w domach sąsiadujących z Muhoozi.
„Te dzieci przyszły w prezencie, a my przyjmujemy je jako prezent. Jesteśmy z nimi… postaramy się ich edukować” – powiedział Joseph Baguma, jeden z wujków Muhooziego. Baguma powiedział, że próbował zaszczepić cichemu, twardemu dzieciakowi życiowe lekcje szacunku do innych.
Matka Muhooziego twierdzi, że młody Armstrong nie był zabawny, ale „tajemniczy”. (On) miał misję w sercu.”
Ten zdeterminowany chłopiec każdego ranka pokonywał pół mili do podstawowej szkoły z internatem armii Jinja. Pewnego majowego dnia 2019 r. przedstawiciele Dodgersów przyszli do szkoły i odbyli próbę. To był pierwszy raz, kiedy Muhoozi trzymał piłkę baseballową lub machał kijem.
„Nietoperz był naprawdę ciężki. To było niezręczne. Nie uderzałem piłek, bo wszystko było inne, niż się spodziewałem – byłem przyzwyczajony do gry w krykieta” – powiedział. „Piłka była lekka, ale trudno ją rzucić”.
Jednak harcerzom Dodgersów podobało się coś, co mu się podobało: w następnym roku był w kompleksie.
W styczniu 2024 roku nastolatka była już studentką akademii od prawie czterech lat. Widział, jak Male, Serunkuma i inny przyjaciel, Allen Ajoti, podpisali kontrakt z Dodgersami podczas jego kadencji. Muhoozi wyróżniał się pod tym względem: był najlepszy w swojej klasie pod względem ocen i średniej liczby uderzeń, a ponadto strzelał piłką w ekran z prędkością 150 km na godzinę.
Jednak trenerzy w akademii chcieli, aby został miotaczem, po tym jak najpierw poprosili go, aby został łapaczem. Ten się sprzeciwił, po czym porozmawiał z Gillespiem, który widział pierwsze wideo przesłane mu za pośrednictwem WhatsApp — w ten sam sposób, w jaki znalazł Matomę, pierwszego ugandyjskiego sygnatariusza Piratów.
Szybkość Muhooziego skoczyła na Gillespiego. Kiedy w maju spotkał się osobiście z potencjalnym klientem, jego narzędzia pasowały do filmu.
Po zapewnieniu Gillespiego, że podpisze kontrakt z klubem w styczniu 2025 roku, Muhoozi opuścił akademię, rezygnując (na razie) z egzaminów, które umożliwiłyby mu ukończenie szkoły średniej. Wrócił do domu, do Jinja, aby pracować i czekać na dzień podpisania kontraktu, wędrując w górę i w dół wzgórza do szkoły Masese oraz zasypując Gillespiego i innych filmami i SMS-ami, prosząc o krytykę jego zamachu i formy na boisku.
Gillespie uważa, że Muhoozi mógłby grać na drugiej lub trzeciej bazowej pozycji, ale przy swojej szybkości i ramieniu mógłby znaleźć się w środku pola. Etyka pracy i zdolności trenerskie Muhooziego w połączeniu z jego talentem przekonały Gillespiego, że jest najlepszym potencjalnym graczem na pozycji ugandyjskiej, jakiego kiedykolwiek szukał.
Babcia Muhooziego, Atseko Odhakia (po lewej), Muhoozi (w środku) i jego matka Carloine Onziru (po prawej) świętują jego podpisanie kontraktu z Pittsburgh Pirates. (Greg Presto – specjalnie dla The Athletic)
„Za każdym razem, gdy otrzymuje jakąś radę, natychmiast stara się zastosować ją w praktyce i robi to skutecznie” – mówi Gillespie. „Bez względu na otoczenie, w jakim się znajduje, każdego dnia budzi się i próbuje dowiedzieć się, jak wyzdrowieje”.
Za kilka dni to miejsce stanie się domem Piratów 46-akrowy kompleks dominikański w El Toro. Muhoozi przeprowadził już swoje badania w ciągu ostatnich kilku miesięcy, korzystając z ChatGPT, aby dowiedzieć się o najlepszych perspektywach piratów w kraju – swoich przyszłych kolegach z drużyny, ale także przyszłych konkurencjach w organizacji.
A kiedy wraca do domu, do Jinja, zorientowany na misję nastolatek ma przed sobą inny cel podczas pobytu w Ugandzie: wykorzystać premię za podpisanie kontraktu od Piratów na zbudowanie własnego domu swojej matce.
„Moim marzeniem jest uszczęśliwić ją” – powiedział Muhoozi. „Bycie biednym nie jest złe, ale daje motywację, dzięki której możesz dać sobie jeszcze więcej… Chcę, aby moja rodzina była w dobrym stanie”.
(Najlepsze zdjęcia Armstronga Muhooziego: Greg Presto/specjalne dla The Athletic)


















