LW zeszłym tygodniu pływałem w morzu, powoli brodząc, aż woda sięgała mi do bioder, a następnie nurkowałem pod delikatnie falującymi falami. Z piasku błyszczały czyste meduzy. Odwracając się, aby unieść się na plecach, pozwoliłam, aby moje kończyny i włosy dryfowały wokół mnie i pomyślałam o widmowej obecności-nieobecności mojego ojca i brata, którzy utonęli w bardzo gorący letni dzień ponad 30 lat temu.
Moje wspomnienia z czasu, kiedy tonęły, odwracają się w lecie, szczególnie w niektóre upalne dni zakończone burzami. Każdy, kto spędził lato w Victorii, zna ten dzień, który oznacza koniec fali upałów. Zaczyna się gorąco, wszyscy zdejmują kołdry, zanim nadejdzie pora wstawania. Przez całą noc, a może i cały tydzień, temperatura nie spadła poniżej 30°C. W południe niebo jest intensywnie błękitne i wydaje się, że nic nie przełamie upału, pomimo obietnic biura pogodowego. Potem wzmaga się wiatr. Późnym popołudniem niebo ciemnieje, jakby noc zapadła wcześnie. Wiatr szumi wśród drzew, wyją syreny strażackie i zaczyna grzmot. Wkrótce zaczyna padać deszcz, więc otwieramy okna, aby wpuścić chłodne powietrze, gdy temperatura spada.
Tego dnia mój ojciec i brat utonęli. Niebo musiało być wciąż błękitne, kiedy weszli do wody. Zanim dotarła do mnie wiadomość o ich śmierci, niebo przybrało odcień fioletu z czarnym odcieniem.
Taki dzień wciąż może mnie wstrząsnąć, ale jednocześnie podniecić. Mój ojciec uwielbiał burze.
Kiedy dorastałem, moja rodzina mieszkała w małym miasteczku w północnej Wiktorii, gdzie lata były wyjątkowo gorące, a deszcz był wyjątkowym wydarzeniem. Kiedy szliśmy na publiczny basen, asfalt na drogach stopił się i przylgnął do naszych sandałów. Nie przypominam sobie, żebym uczył się pływać. To tak, jakbym urodził się wiedząc, jak to zrobić. Nasze rodzinne wakacje zawsze wiązały się z wodą, a moje rodzeństwo pływało niedaleko mnie w jakimś brązowym jeziorze lub rzece. Mama wpadała tylko od czasu do czasu, podczas gdy tata często był wśród nas, jego chude nogi krzywo, gdy stawał na rękach lub wskakiwał, żeby nas zbombardować. Prawie w ogóle nie pływaliśmy w morzu. To był daleki dystans i wrażliwość; ten sposób myślenia trudno mi sobie przypomnieć teraz, gdy mieszkam w mieście nad zatoką, ale wtedy byliśmy mieszkańcami głębi lądu i w 1993 roku dwoje z nas utonęło w błotnistej, brązowej wodzie systemu nawadniającego kanał. Mój ojciec miał 45 lat, a mój brat 25. Mnie tam nie było. Mieszkałem już wtedy w mieście.
Można by się spodziewać, że moja radość z pływania zmieni się po utonięciach, ale tak się nie stało.
Nieco ponad tydzień po pogrzebie poszedłem popływać. Wakacje na plaży zarezerwowano kilka miesięcy wcześniej i myślałem o odwołaniu, ale i tak żadne miejsce nie wydawało mi się wygodne ani odpowiednie, więc pojechałem. Usiadłam na kamieniu na plaży, w koszuli mojego brata zapiętej wokół mnie i postanowiłam wejść do środka i zobaczyć, jak teraz jest w wodzie. Nie wiem do końca, czego się spodziewałam, ale poczułam ulgę. Lubię, jak pływanie oczyszcza moją głowę i pomaga mi poczuć się obecnym w tej chwili. Tego dnia po raz pierwszy od otrzymania wiadomości o utonięciach poczułem bliskość dwóch mężczyzn, których straciliśmy. Słyszałem ich głosy i widziałem w myślach ich twarze. Mój żal był nowy i surowy, ale odczuwanie go było lepsze niż odległe odrętwienie, które wstąpiło we mnie, odkąd ich pochowaliśmy.
Do zeszłego tygodnia nie pływałem przez jakiś czas. Moje przedmieście nie jest blisko zatoki, a życie jest pełne zajęć. Mógłbym wyjść na zewnątrz, złapać tramwaj i w ciągu godziny być na plaży, ale łatwiej jest wpaść pod klimatyzator w upalny dzień lub otworzyć drzwi i liczyć na powiew wiatru, gdy zajdzie słońce.
Płynąc po morzu i obserwując, jak meduzy ślizgają się i toczą z falami, zastanawiałem się nad długotrwałym charakterem mojego żalu z powodu tej głębokiej straty oraz nad tym, jak zmienia się ona w czasie, zmieniając się pod względem intensywności i bliskości. Pogodziłem się z jego wszechobecnością.
Morze było spokojne. Popłynąłem trochę głębiej i po raz kolejny zauważyłem, że zanurzenie się w wodzie, zwłaszcza w zimnej, słonej wodzie morskiej, umożliwienie oczyszczenia głowy i powolnego spadku temperatury, przynosi mi ukojenie wraz z powrotem lata, tym razem mijają 32 lata, odkąd ostatni raz widziałem mojego ojca i brata.
