ORCHARD PARK, NY — Kiedy Lamar Jackson przemawiał w niedzielny wieczór, rozgrywający Baltimore Ravens klaskał w dłonie, jakby nie spał, ale próbował wyrwać się ze złego snu.
„Próbowałem ścisnąć piłkę, ale się poślizgnęła”…SMAK... „z mojej ręki”.
„Dziś wieczorem, straty, nie możemy mieć tego gówna”… ZADATKI …”Wiesz, że?”
„To trzymanie się tej cholernej piłki. Przepraszam za mój język”… ZADATKI …”ale to cholernie denerwujące. Mam dość tego gówna.”
Wydawało się, że to chwilowe, fizyczne uderzenie zrodzone z gniewnej energii. Albo rozczarowanie. Może jakaś kombinacja niedowierzania i frustracji. I niewątpliwie pasowało. Prawie każda z tych emocji – a może wszystkie – nakreśliła właściwy obraz Kruków po Przegrana 27-25 AFC z Buffalo Bills w fazie play-off to było nic innego jak podsumowanie błędów i niewykorzystanych szans w rundzie dywizji.
Podanie szeroko otwartego Derricka Henry’ego z możliwością prowadzenia. Niezły atak Jacksona, który przerodził się w awanturę. Błędne odczytanie bezpieczeństwa i kosztowne przechwycenie. Niezwykle rzadka akcja typu catch-and-fumble w wykonaniu Marka Andrewsa, która jednak przyćmiła go niesława, gdy stracił dwupunktową konwersję, która powinna doprowadzić do remisu pod koniec czwartej kwarty.
Kiedy mecz w końcu się skończył, Jackson zauważył, że w procesie podcinania sobie stawek Ravens nigdy nie stracili niedzieli. Nie musieli. Zamiast tego wykazali się najwyższą skutecznością, oddając Billsowi piłkę za darmo.
Biorąc to pod uwagę jako całość, z całym niezbędnym i okrutnym kontekstem tego, co mogło się wydarzyć, będzie to kolejny dodatek do corocznej antologii medialnej szczegółowo opisującej, jak elitarny status Jacksona jako rozgrywającego w dalszym ciągu jest zależny od rekordu play-offów. Po sezonie ma teraz bilans 3-5, a w jego CV pojawia się brzydka brodawka, której krytycy nie dadzą się zignorować.
Oczywiście dyskredytacji rzadko towarzyszy fakt, że jeden z rozgrywających naszych czasów z Mount Rushmore, Peyton Manning, w pierwszych dziewięciu meczach play-off uzyskał wynik 3-6. Albo że w tym okresie daremności Manninga lamentowano nad tym, że czasami nie potrafił odnieść zwycięstwa w najważniejszych momentach, zwłaszcza w przypadku porażek z New England Patriots i Tomem Bradym.
Pod tym względem Jackson nie jest osamotniony w swoich kłopotach związanych z play-offami. Teraz po prostu przyjmuje strzały, ponieważ nie dokonał jeszcze tego, co zrobił Manning odpoczynek w swojej karierze: wynik 11-7 w ostatnich 18 meczach w fazie play-off i zdobycie przy okazji dwóch Super Bowl. Po niedzielnej porażce z Billsami, którzy teraz awansują do meczu o tytuł AFC, aby zmierzyć się ze swoim znajomym w Kansas City Chiefs, Ravens wracają do domu.
Odchodzą ze stratą, której nie można w całości przypisać Jacksonowi. Popełniał błędy. Dwa kosztowne. Kiedy jednak nadszedł moment przejęcia kontroli w końcówce meczu, po mistrzowsku poprowadził Baltimore w ośmiu rundach na dystansie 88 jardów, przerywanych magicznym podaniem Jacksona z 24 jardów po przyziemieniu, co nagle wywołało wrzask kibiców Billsa na stadionie Highmark. na swoich miejscach, jeśli nie prawie całkowicie się udusili.
W następnej akcji dziki pęd Andrewsa do tyłu i jego własne zmarznięte przedramiona poprowadziły piłkę Jacksona do złapania, która odbiła się od klatki piersiowej jego ostrego końca i prosto w koszmary fanów Ravens. Jęki niedowierzania można było usłyszeć aż z Maryland, gdyby nie zostały zmyte przez tłum Billów, który eksplodował z radosnej ulgi.
Później oczywiście palącym pytaniem było, czy Jackson miał chwilę, aby porozmawiać z Andrewsem po pomyłce. I podobnie jak kolega z drużyny i lider, z którego słynie franczyza, stanął przed narracją.
„Jesteśmy zespołem” – powiedział Jackson. „Kurwa, w pierwszej połowie miałem dwie kosztowne straty. Ja nie zabezpieczałem – po prostu znałem transmisję i wiedziałem, że to człowiek, przechwyciłem bs. Było wtedy 7:7, wydaje mi się, że potem strzelili gola. Walczyłem z powrotem. Błąd. (W) snapie, próbowałem sprawić, żeby coś się wydarzyło. To było jak zagranie w RPO, więc nie mogłem rzucić piłki do (Isaiaha) Likely’ego. Linia ataku przebiegała w głębi pola. Więc próbowałem sprawić, żeby coś się wydarzyło. Próbowałem ścisnąć piłkę, ale wyleciała mi z ręki. Von Miller podniósł go i przeszedł kilka jardów. Myślę, że to zaowocowało dla nich punktami. To wysiłek zespołowy.
„(Mark) kopie swoje tyłki. Sprawia, że rozgrywane są dla nas akcje na tym boisku. Nie udało mu się. Tak jak mówiłem przez cały sezon, za każdym razem, gdy jesteśmy w takiej sytuacji, straty odgrywają rolę , rzuty karne odgrywają rolę. Dziś wieczorem nie możemy pozwolić sobie na takie gówna, wiesz? Dlatego przegraliśmy mecz, ponieważ jak widać, świetnie operowaliśmy piłką do pieprzona piłka. Przepraszam za mój język, ale to jest cholernie denerwujące.
To był wspomniany monolog, po którym Jackson klasnął w dłonie. I to nie był koniec.
„Jestem tak samo zraniony jak Mark” – powiedział Jackson. „Każdy z nas odegrał jakąś rolę w tym meczu. To wysiłek zespołowy. Po prostu nie zwalam tego na Marka. … Nie zrobiliśmy tego, co powinniśmy. Ochrona piłki to priorytet numer jeden. Nie zrobiliśmy tego. Zwłaszcza ja. Jestem liderem. Muszę chronić tę piłkę. Więc jest mi gorąco.”
Nie był sam. Główny trener John Harbaugh również przedstawił to jako porażkę drużyny, odwracając uwagę od Andrewsa i po prostu wychwalając realia futbolu w tym sezonie dla Ravens. A oto one: przez zdecydowaną większość sezonu Ravens chronili piłkę równie dobrze, jak każda inna drużyna w NFL. W niedzielny wieczór nie zrobili tego. Dlaczego wydarzyło się to tego dnia w Baltimore, to struktura meczu, która w każdym sezonie kończy się rozwikłaniem dla 31 drużyn NFL.
„To jest piłka nożna” – powiedział Harbaugh. „Tak działa futbol. Jeśli chcesz nakreślić jakiś wielki kosmiczny wątek, narysuj go dla każdej drużyny w lidze, z wyjątkiem drużyny, która wygra. Trudno jest wygrać. To duże wyzwanie. Dlatego też Chiefs (Kansas City) powinni podziwiać to, czego dokonali. Ciężko jest wygrywać mecze play-off. Ciężko jest dostać się do play-offów. Wtedy ciężko jest wygrywać mecze play-off. Teraz musisz zdobyć cztery zwycięstwa w play-offach, aby zdobyć mistrzostwo. Wtedy nie wygrywasz, to idziesz i chcesz zacząć rysować wątki. Nie ma wątku. To piłka nożna. Ta gra poszła tak, jak poszła.”
Dla Ravens oznaczało to krok wstecz od rozstawienia z numerem 1 w zeszłym sezonie i drogę do meczu o mistrzostwo AFC. To sprawia, że Baltimore ponownie zbiera kawałki i radzi sobie z nieuniknioną hipotezą dotyczącą tego, co powstrzymuje je przed przedostaniem się na drugą stronę posezonowego chaosu. Jest to problem, z którym Ravens uporali się poza sezonem, dając Jacksonowi elitę w postaci Derricka Henry’ego, który będzie jego partnerem i zdejmie część ciężaru z jego barków.
Teraz? Tylko Ravens, Jackson i wszyscy pozostali członkowie tej drużyny mogą dowiedzieć się, co będzie dalej. Podobnie jak w zeszłym sezonie, kiedy Ravens prześladowała porażka 17-10 z Chiefs i kosztowna porażka skrzydłowego Zaya Flowersa. Niedługo po tym, jak to się skończyło, Jackson nie był w stanie zasilić Kruków Super Bowl stał się nadrzędnym tematem offseason. Być może tak też zostanie zapamiętany ten zawodnik – zarówno ze względu na jego straty, jak i błędy otaczających go zawodników.
Niezależnie od tego, czy tak jest, czy nie, jasne jest, że ten film wywarł emocjonalny wpływ na Jacksona. Można było to zobaczyć w jego wierceniu się i poczuć to w jego energii w niedzielny wieczór. Frustracja jest. Dla fanów. Dla każdej części zespołu. A już na pewno dla rozgrywającego, dla którego tę porażkę nadal prawdopodobnie przypisuje się głównie jego dwóm stratom, a nie temu, co wydarzyło się po nich. Ale choć może to być frustrujące, to zbliżanie się do finału może najbardziej utkwić w pamięci Jacksona.
Jak powiedział w niedzielę wieczorem: „Jestem zmęczony byciem tam. Musimy to wbić. Musimy wbić ten bilet.
ZADATKI.


















