ATLANTA — Dan Jarvis przyjechał tutaj z Wheelersburg w stanie Ohio nie tylko po to, żeby obejrzeć swoje Buckeyes ze stanu Ohio pokonali Notre Dame 34:23i w poniedziałek zdobyć mistrzostwo kraju. Przyszedł ze znakiem, żeby móc kpić z SEC, która przez większą część ostatnich dwóch dekad dominowała w futbolu uniwersyteckim.
Pierwszy rząd: 8000 dolarów
Hotel: 1000 dolarów
Oglądanie SEC w domu: bezcenne
„Dzisiaj nie ma SEC” – zapiał Jarvis. „Są w domu i oglądają telewizję”.
Drugi rok z rzędu musieli patrzeć, jak drużyna Wielkiej Dziesiątki wygrywa wszystko. Rok temu Kukurydza ze stanu Michigan i niebieskie konfetti przyleciały do Houston. Rok później szkarłatno-szary stan Ohio został wystrzelony z armaty.
Dwa z rzędu to niezbyt dobra passa, ale dla Wielkiej Dziesiątki to już coś. Zespoły SEC zdobyły 13 z poprzednich 17 tytułów krajowych, w tym serię siedmiu z rzędu. Alabama wygrała sześć, Georgia, Floryda i LSU zdobyły po dwa. Auburn miał jednego.
Trzy z pozostałych zrobione przez członków ACC z głębokiego południa – Clemson dwukrotnie i stan Floryda. Dopiero triumf Ohio State po sezonie 2014 przełamał geograficzną blokadę.
Teraz to.
„Myślę, że po prostu gramy świetny futbol” – powiedział komisarz Wielkiej Dziesiątki Tony Pettiti. „Wiele lig gra świetną piłkę nożną… co osiągnęło Ohio State, a w zeszłym roku (z Michigan) obie drużyny miały po prostu niesamowite występy”.
Przez wiele ostatnich dwóch dekad zespoły Wielkiej Dziesiątki zastanawiały się nad tym. Kiedy dotarli do play-offów, często uciekali z boiska tylko po to, by usłyszeć, jak fani śpiewali „SEC! SEC!” w świętowaniu.
Nie ma takiej jedności w Wielkiej Dziesiątce – z pewnością nie między zaciekłymi rywalami Michigan i Ohio State. Nie było żadnych skandowań „Wielkiej Dziesiątki” – tylko „OH… IO” rozbrzmiewały w noc w Atlancie. Wielu fanów Wolverines spędziło czas na żartach (jak sądzimy), że mieli nadzieję, że meteor uderzy w mecz o tytuł pomiędzy Buckeyes a niemal tak samo znienawidzonym Fighting Irish.
Nie żeby ktoś tutaj rok temu twierdził, że kibicuje Michigan.
„Nie mogę tego powiedzieć” – powiedział Jarvis. „To było dużo. Mimo to Wielka Dziesiątka to zrobiła.”
Tegoroczna „Playoff of Northern Aggression” – Penn State dołączył do OSU i ND w półfinale – może nie wystarczyć, aby złagodzić zaciekłość i niechęć pokoleń, ale jest oznaką nowej ery futbolu uniwersyteckiego.
Dzięki nazwisku, wizerunkowi i podobieństwu oraz portalowi transferowemu zmieniającemu sposób budowania składów, talent nie tylko się spłaszczył, ale się rozprzestrzenił. Możliwość nałożenia na siebie pięciu najlepszych klas rekrutacyjnych – którą opanowały Alabama i Georgia – nie jest już tutaj jedyną drogą.
SEC powróci, ale w przypadku Wielkiej Dziesiątki wydaje się, że coś zostało odblokowane.
Mistrzostwa stanu Michigan nabrały jeszcze większego rozpędu, gdy fundusz zbiorowy NIL utworzył „One More Year Fund”, aby wykorzystać pieniądze NIL do zachęcania najlepszych graczy do powrotu i ścigania się o tytuł, zamiast skakać do draftu do NFL. W tym roku stan Ohio zastosował się do tego planu – choć powiązano je z „wynagrodzeniem” wynoszącym 20 milionów dolarów, większość z nich trafiła do powracających graczy.
Następnie wypełnili kilka luk talentami transferowymi – w tym byłym obrońcą Alabamy Calebem Downsem i obrońcą Ole Miss Quinshonem Judkinsem.
„Ludzie dużo mówili o tym, ile chłopaki zarabiają w NIL” – powiedział Ryan Day, trener stanu Ohio. „To było tylko dlatego, że NIL był dostępny. Większość naszego zespołu wróciła… kiedy słyszysz tę liczbę, nie oznacza to wiele poza faktem, że wartość rynkowa naszych chłopaków w Columbus w stanie Ohio jest dość wysoka”.
To również nie maleje, ale stan Ohio ma zasoby – oraz ogromną rzeszę fanów i duże miasto – aby temu sprostać.
Szkoły Wielkiej Dziesiątki są ogromne (66 901 uczniów w stanie Ohio) i posiadają rozbudowaną sieć absolwentów ze stanów, które są na ogół bardziej zaludnione i zamożniejsze niż stany SEC. Są też bajecznie bogaci – na przykład 11 miliarderów mieszka w Michigan. Nikt nie nazywa Alabamy domem.
To nie tak, że w SEC nie ma pieniędzy — ma ona Texas i Texas A&M, pamiętajcie. Po prostu są one wszędzie. I to nad stołem. Lub, jak komik Shane Gillis – fan Notre Dame – powiedział w ESPN: „teraz, gdy każdy może płacić swoim graczom, Notre Dame ma szansę”.
Możliwość gromadzenia pieniędzy w celu pogodzenia geografii – więcej dobrych graczy pochodzi z południa – zmieniła wszystko. Właśnie dlatego dyrektor sportowy stanu Alabama wysłał niedawno wezwanie do oddolnych kibiców o dodatkowe fundusze NIL.
„Nasza konkurencja ma nas na celowniku i aktywnie próbuje wyprzedzić konkurencję dzięki NIL” – napisał w liście Greg Byrne, AD Alabama. „Słyszeliście przykłady innych drużyn wykorzystujących obietnice wypłaty w wysokości miliona dolarów, aby odciągnąć naszych graczy lub przekonać ich, aby nie przyjeżdżali do Alabamy. Nadszedł czas, aby naród Bama podjął walkę”.
Stan Michigan niedawno odrzucił najlepszego rekruta w kraju – rozgrywającego Bryce’a Underwooda – z LSU, którego kasa NIL była tak uszczuplona, że główny trener Brian Kelly przekazał na pomoc milion dolarów ze swoich pieniędzy.
Czy to oznacza, że nadchodzi walka o tytuł Wielkiej Dziesiątki? Nie koniecznie. Bezpośredni podział dochodów pomiędzy szkołami i podmiotami powinien zmniejszyć wpływ finansowania NIL, choć go nie wyeliminować. A SEC to nadal SEC.
Jasne jest jednak, że gdy stan Ohio zakończył mecz dzięki rozgrywającemu transferowemu (Will Howard z Kansas State) i megagwiazdie pierwszoroczniakowi odbierającemu z południa (Jeremiah Smith z Miami na Florydzie), sytuacja wygląda inaczej.
To dwa z rzędu w Wielkiej Dziesiątce, a ostatni odbędzie się tutaj, w Atlancie. Penn State przywraca większość swoich największych talentów, Indiana właśnie wjechała ogromną klasą portalową do play-offów, Illinois znajduje się na wczesnych listach osób, które mogą zakwalifikować się do nich w przyszłym roku a stany Ohio i Michigan dopiero się rozwijają.
Nikt nie jest gotowy na skandowanie dumy Wielkiej Dziesiątki w stylu SEC; ale nikt też nie przegapi przemówień SEC.


















