Kanclerz zniechęcił Sąd Najwyższy do surowego orzekania przeciwko głównym bankom w sprawie: Sprawa kredytów samochodowych oznaczałoby to, że kierowcy zapłacą 30 miliardów funtów kosztów odszkodowań.
W kwietniu sąd ma rozpatrzyć sprawę przeciwko Lloyds, Santander, Barclays i Close Brothers, zarzucając firmom nielegalne pozyskiwanie prowizji od pożyczkodawców bez ich w pełni świadomej zgody.
Orzeczenie na korzyść kierowców mogłoby zmusić firmy do wypłaty 30 miliardów funtów łącznego odszkodowania – ale Rachel Reeves zwróciła się do sądu o stanięcie po stronie gigantów motoryzacyjnych, co stawia ją zdecydowanie w sprzeczności z brytyjskimi kierowcami.
We wniosku złożonym w tym tygodniu przez Ministerstwo Skarbu argumentuje się, że sprawa „wpłynęłaby niekorzystnie na reputację Wielkiej Brytanii jako miejsca do prowadzenia działalności gospodarczej, co w konsekwencji miałoby wpływ na wzrost gospodarczy”, jak po raz pierwszy podano w raporcie „Financial Times”..
Sedno argumentu pani Reeves polega na tym, że zmuszanie banków do płacenia składek może zaszkodzić ich działalności w Wielkiej Brytanii i zwiększyć koszty kredytów na finansowanie samochodów.
We wniosku ostrzegł również, że wypłata może „wywołać wrażenie, że regulacje w Wielkiej Brytanii są niepewne”.
Kanclerz zdawał się również kwestionować wysoką kwotę 30 miliardów funtów, ostrzegając, że „wszelkie środki zaradcze powinny być proporcjonalne do strat faktycznie poniesionych przez konsumenta i unikać przyznawania nieoczekiwanych korzyści”.
Orzeczenie Sądu Najwyższego będzie następstwem poprzedniego orzeczenia Sądu Apelacyjnego na korzyść kierowców.
W wyroku stwierdzono, że klientom należało w przejrzysty sposób powiedzieć, że dealerzy prowizji zarobią na ich pożyczkach i że będą mogli je zatwierdzić lub odrzucić.
Oprócz Skarbu Państwa Komisja Nadzoru Finansowego (FCA) stara się również interweniować w tej przełomowej sprawie, która, jak obawiają się przedstawiciele branży, może skutkować wypłatą porównywalną do 50 miliardów funtów odszkodowania należnego za niewłaściwą sprzedaż ubezpieczenia ochrony płatności (PPI).
Gary Greenwood, analityk grupy inwestycyjnej Shore Capital, powiedział, że „nie był zaskoczony”, że pani Reeves wkroczyła, aby wywrzeć nacisk na sąd w sprawie orzeczenia, sugerując, że rządowi „ zależy na tym, aby (ustawa odszkodowawcza) nie wymknęła się spod kontroli kontrola”.
Dodał, że chociaż rząd stanowi ustawodawstwo i ma władzę uchylania wyroku sądu, może to mieć zły PR.
„Rząd oczekuje, że Sąd Najwyższy powie: «zastosuj tu zdrowy rozsądek»” – powiedział Greenwood The Telegraph.
Dodał: „(On) ma władzę, aby ostatecznie unieważnić orzeczenie (sądu), ale istnieje ryzyko stworzenia paskudnego precedensu, w którym jeśli rządowi nie spodoba się wygląd czegoś, zainterweniuje”.
Jednak Elizabeth Comley, dyrektor ds. operacyjnych kancelarii prawnej Slater and Gordon, stwierdziła, że „dziesiątki tysięcy” osób dotkniętych sprawą nieuczciwej sprzedaży nie byłoby pod wrażeniem przedłożenia przez rząd przemysłu przed osobami fizycznymi.
„Chociaż uznajemy znaczenie utrzymania zaufania do brytyjskich pożyczkodawców, nie może się to odbywać kosztem sprawiedliwości dla osób, których to dotyczy”, powiedziała pani Comley agencji prasowej PA.
„Konsumenci zasługują na odpowiedzialność i zadośćuczynienie, gdy zostali skrzywdzeni, a próby Rachel Reeves mające na celu chronienie pożyczkodawców przed konsekwencjami ich własnych działań mogą podważyć zaufanie publiczne do sektora finansowego jako całości”.


















