
Wspinacz, który porzucił swoją dziewczynę, aby umarła na szczycie zamarzniętej góry, został uznany winnym nieumyślnego spowodowania śmierci.
Thomas Plamberger (39 l.) stanął w czwartek przed sądem po tym, jak jego dziewczyna, 33 l. Kerstin Gurtner, zmarła zaledwie 50 stóp poniżej szczytu Grossglockner o wysokości 3000 m w styczniu ubiegłego roku, gdy temperatura spadła do minus 20 stopni Celsjusza.
Został oskarżony o pozostawienie Gurtnera „wyczerpanego, wychłodzonego i zdezorientowanego”, gdy ten udawał się po pomoc, podczas procesu, który rozpoczął się dzisiaj w Innsbrucku.
W następstwie wyroku skazującego Plamberger został skazany na pięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i grzywnę w wysokości 8400 funtów.
Plamberger powiedział na początku swojego mniej więcej dwugodzinnego przesłuchania przed sędzią Norbertem Hoferem: „Jest mi niezmiernie przykro”. Powiedział, że „kochał” swoją dziewczynę i że „zawsze planowali wspólne trasy koncertowe”.
Oskarżony wielokrotnie podkreślał, że „nie miał żadnego przeszkolenia alpejskiego” i dlatego nie mógł pełnić roli przewodnika górskiego Gurtnera.
Powiedział: „Szkoliłem się, na przykład za pomocą filmów”. Twierdził, że jego dziewczyna ma prawie taką samą wiedzę i umiejętności we wspinaczce górskiej jak on.
„Być może odbyłem więcej tournée, ale ona dokładnie wiedziała, w co się pakuje” – wyjaśnił na wypełnionej po brzegi sali sądowej, w której uczestniczyło około 50 przedstawicieli mediów.
Plamberger twierdził, że jego dziewczyna krzyknęła do niego: „Idź, teraz idź!”. po tym, jak spędził z nią półtorej godziny w mroźnych warunkach, kiedy para doznała zacięcia liny.
Stwierdził, że „naprawdę nie może powiedzieć”, jak doszło do tak szybkiego pogorszenia się stanu zdrowia, i określił to jako „wyjątkową sytuację” dla obojga.
Doświadczony wspinacz powiedział na rozprawie, że podjął próbę zejścia z góry dopiero po przedyskutowaniu tej kwestii z małżonkami, a także, że jego dziewczyna zachęcająca go do opuszczenia góry uratowała mu życie.
Sędzia Hofer uznał jednak okoliczności znalezienia ciała Gurtnera za niezgodne z wyjaśnieniami Plambergera.
Sędzia pokazał fotografię Gurtner zwisającą swobodnie ze skały, co wskazywało, że upadła – stwierdził.
Plamberger powiedział, że zostawił ją w innym miejscu, około dziesięciu metrów dalej i była zabezpieczona.
Twierdził, że przywiązał ją liną do skały, aby zapobiec upadkowi.
Sąd jednak usłyszał, że znaleziono ją zwisającą z liny, która przed śmiercią wisiała na skale przez dwie godziny.
Prokuratura w Innsbrucku podała, że opuścił Gurtnera o 2 w nocy, a akcja ratunkowa rozpoczęła się 90 minut później, kiedy wezwał służby ratunkowe.
Zespoły ratownicze nie mogły dotrzeć do Gurtner aż do następnego dnia z powodu huraganowego wiatru, a ją znaleziono tuż pod krzyżem oznaczającym szczyt.
Szef ekipy ratowników górskich, który znalazł jej ciało, powiedział sędziemu, że „na pewno nie był to dla nas ładny widok” i dodał: „Wygląda, jakby zeszła na dół”.
Prokuratorzy stwierdzili, że ze względu na wyjątkowo trudne warunki oskarżony powinien był zawrócić wcześniej.
Nawet gdy opuścił partnerkę, aby zwrócić się o pomoc, nie zabierał jej w miejsce osłonięte od wiatru, nie korzystał z worka biwakowego ani aluminiowego koca ratunkowego.
Instruktor grupowy górskiej stacji pogotowia ratunkowego powiedział, że „relacja Plambergera na temat sytuacji nie do końca się zgadza”.
Powiedział, że 39-latka „nie potrafi wyjaśnić, dlaczego nie użył worka biwakowego” i że mógłby go użyć, gdyby pozostawiono ją w miejscu, które twierdził.
Okazało się również, że doświadczony wspinacz rzekomo zostawił byłą dziewczynę w górach po „gorącej kłótni z nią zimą na Grossglockner”.
Prokuratorzy powiedzieli, że zostawił swoją byłą dziewczynę samą na górze w całkowitej ciemności, po tym jak skarżyła się na trudność wspinaczki.
To przełomowa wiadomość. Więcej do naśladowania.


















