Antoni ZurcherKorespondent w Ameryce Północnej

Getty Images Prezydent USA Donald Trump podtrzymuje tablicę ogłaszającą cła na inne krajeObrazy Getty’ego

Trump przedstawił pomysł płatności dla Amerykanów w oparciu o dochody z ceł

W obliczu rosnącego pesymizmu opinii publicznej co do sposobu, w jaki podchodzi do gospodarki, prezydent USA Donald Trump przedstawił lawinę propozycji mających rozwiać obawy konsumentów.

Trump wcześniej bagatelizował obawy dotyczące kosztów życia, twierdząc, że perspektywy poprawiły się w ciągu dziewięciu miesięcy jego urzędowania. Powiedział, że przystępność cenowa to „nowe słowo” i „oszustwo” Demokratów.

Skoncentrował się jednak na tej kwestii z pewną pilnością od czasu słabych wyników jego Partii Republikańskiej w zeszłotygodniowych wyborach poza rokiem w kilku stanach.

Ponownie proponuje pomysł przyznania większości Amerykanów „dotacji” w wysokości 2000 dolarów (1500 funtów).

W rzeczywistości płatności przypominałyby raczej rabat od dochodów federalnych generowanych przez jego cła na import zagraniczny.

Pozostała część dochodów z ceł, powiedział, zostanie przeznaczona na zmniejszenie deficytu budżetu federalnego.

Jednak zdaniem ekonomistów wpływy z ceł nie wystarczą na pokrycie planu rabatowego w wysokości 2000 dolarów, nawet przy najbardziej hojnych założeniach i wąskiej definicji osób posiadających dochody kwalifikujące się do ulgi.

„Jeśli przyjmiemy coś w rodzaju odcięcia dochodu w wysokości 100 000 dolarów rocznie, minimalny koszt wyniósłby około 300 miliardów dolarów, co pochłonęłoby całość dotychczas pobranych dochodów z ceł i wymagałoby pewnego finansowania deficytu” – mówi Erica York, wiceprezes ds. polityki podatkowej w bezstronnej fundacji Tax Foundation.

Co więcej, zdaniem pani York, zwroty ceł mogą przynieść efekt przeciwny do zamierzonego, powodując wzrost cen w miarę wtłaczania większej ilości pieniędzy do amerykańskiej gospodarki. Płatności stymulacyjne w czasach Covid-19 mogły wytworzyć podobną dynamikę, choć na większą skalę.

„Dostarczyłoby to duże sumy pieniędzy gospodarstwom domowym, które chętniej je skonsumują, niż zaoszczędzą” – stwierdziła. „Więc mielibyśmy więcej dolarów goniących za towarami w gospodarce”.

W niedzielę sekretarz skarbu Scott Bessent wydawał się bagatelizować możliwość takich płatności, twierdząc, że zyski z ceł znajdą odzwierciedlenie w niższych stawkach podatków płaconych przez Amerykę w przyszłym roku zgodnie z postanowieniami pakietu wydatków Trumpa „Big, Beautiful Bill” na 2025 r., przyjętego przez Kongres w lipcu.

Podczas zeszłotygodniowych wyborów, kiedy Demokraci odnieśli serię zwycięstw, sondaże wyjściowe wykazały, że gospodarka po raz kolejny stała się przedmiotem niepokoju amerykańskich wyborców.

Zohran Mamdani uczynił przystępność cenową kluczem do swojej udanej kampanii na burmistrza Nowego Jorku, podobnie jak Abigail Spanberger w Wirginii i Mikie Sherrill w New Jersey, które zwyciężyły w wyborach na gubernatora.

Wyniki sondażu wyjściowego są zgodne z ostatnimi badaniami opinii publicznej, które sugerują, że opinia publiczna jest zirytowana sposobem, w jaki Trump podchodzi do gospodarki i jego zdaniem niezdolnością do wywiązania się z obietnic wyborczych dotyczących obniżenia kosztów dla amerykańskich konsumentów.

Innym pomysłem Trumpa jest promowanie kredytów hipotecznych na 50 lat – alternatywy dla kredytów hipotecznych na 30 lat, które są standardem przy zakupie domów w USA.

Prezydent zachwalał wydłużony harmonogram spłat jako sposób na ułatwienie Amerykanom posiadania domu.

Wielu członków jego własnej partii postrzega to jednak jako dobrodziejstwo dla pożyczkodawców, którzy będą pobierać większe opłaty i większe odsetki.

„Nie podoba mi się kredyty hipoteczne na 50 lat jako rozwiązanie kryzysu przystępności cenowej mieszkań” – napisała w X. republikańska kongresmenka Marjorie Taylor Greene z Gruzji.

„Ostatecznie wynagrodzi to banki, kredytodawców hipotecznych i firmy budowlane, podczas gdy ludzie z czasem będą płacić znacznie więcej odsetek i umierać, zanim w ogóle spłacą swój dom”.

Wygląda na to, że Trump przedstawił ten pomysł bez konsultacji ze starszymi doradcami Białego Domu, co odzwierciedla jego gotowość do szybkiego wprowadzenia nowych pomysłów, ale wiązało się z ryzykiem dania doradcom niewiele czasu na wniesienie wkładu.

Trump zasugerował także przejęcie rządowych dotacji na ubezpieczenie zdrowotne, które wygasną z końcem roku – o przedłużenie których Demokraci bezskutecznie walczyli podczas 43-dniowego zawieszenia działalności rządu – i przekształcenie ich w bezpośrednie płatności gotówkowe dla konsumentów.

W wywiadzie dla Fox News prezydent powiedział, że dzięki temu amerykańscy konsumenci będą bardziej przypominać „przedsiębiorców” i „wyjdą i negocjują własne ubezpieczenie”.

Wszystkie te propozycje prawdopodobnie wymagałyby wdrożenia przez Kongres, czego nie można zagwarantować przy niewielkiej większości Republikanów w obu izbach.

Trump przedstawił inne, skromniejsze propozycje obniżenia kosztów, takie jak nakazanie federalnego śledztwa w sprawie cen wołowiny i osiągnięcie porozumienia z producentami farmaceutyków w sprawie obniżenia cen leków na otyłość dla nieubezpieczonych nabywców.

„Mam wrażenie, że w tej chwili podrzucają najróżniejsze pomysły, aby je przetestować i sprawdzić, czy brzmią dobrze” – mówi pani York.

Sukces wyborczy Trumpa – jego umiejętność rzucenia wyzwania utrzymującej się od dawna konserwatywnej ortodoksji i przezwyciężenia pozornie budzących grozę obaw społecznych – świadczy o jego dobrze wyregulowanych instynktach politycznych.

Kiedy w przeszłości wyczuwał bezbronność, często wykorzystywał swoje wiece polityczne i wystąpienia publiczne, aby sondować nowe pomysły i oceniać poparcie społeczne.

Jednak trudniej jest to osiągnąć w Gabinecie Owalnym, dlatego według CNN Biały Dom rozważa, czy powinien on udać się do kraju w celu wygłoszenia przemówień na temat gospodarki.

Niektóre inne działania Trumpa mogą podważyć jego próby ponownej kalibracji swojej polityki, aby odzwierciedlić pogarszające się nastroje społeczne.

Na przykład Trump w dalszym ciągu upiera się, że ceny spadają. W niektórych przypadkach – np. w przypadku jaj i produktów mlecznych – ma rację.

Ale w innych – wspomnianej wołowiny, a także kawy i prądu – koszty rosną.

Prezydent wielokrotnie podkreślał, że cena posiłku z okazji Święta Dziękczynienia w Walmarcie jest niższa niż w zeszłym roku.

Nie wspomina jednak, że pakiet obiadowy tej sieci w tym sezonie zawiera o połowę mniej produktów i mniejszego indyka.

Przez cały ten czas jego administracja walczyła w sądzie o zaprzestanie pomocy żywnościowej podczas zawieszenia działalności rządu, a prezydent bezlitośnie wychwalał w Białym Domu wielomiliardowe remonty, które nadzoruje.

Cztery lata temu Biały Dom Joe Bidena upierał się, że gospodarka jest silna, nawet gdy koszty konsumenckie po Covid-19 gwałtownie wzrosły.

Przez kolejne trzy lata swojej administracji demokratyczny prezydent i jego współpracownicy na próżno powoływali się na wskaźniki i dane gospodarcze, gdyż nastroje społeczne pozostawały ponure.

Inflacja za czasów Trumpa wynosząca 3% jest nadal znacznie niższa od poziomu 9,1%, jaki osiągnęła szczyt za czasów Bidena, co stanowiło najgorszy spadek kosztów utrzymania od dziesięcioleci.

Trump skutecznie wykorzystał ten rozdźwięk między przywództwem Demokratów w Waszyngtonie a nastrojami amerykańskich wyborców podczas swojej kampanii prezydenckiej w 2024 roku.

Teraz jednak Trump znajduje się w podobnej sytuacji, ponieważ Republikanie starają się uniknąć podobnego losu w nadchodzących wyborach.

Cienki, szary baner promujący biuletyn US Politics Unspun. Po prawej stronie wizerunek Kapitolu na tle pionowych pasów w kolorze czerwonym, szarym i niebieskim. Baner brzmi:

Śledź zwroty akcji drugiej kadencji Trumpa dzięki tygodnikowi korespondenta z Ameryki Północnej Anthony’ego Zurchera Polityka USA nieskrępowana biuletyn. Czytelnicy w Wielkiej Brytanii mogą zarejestruj się tutaj. Osoby spoza Wielkiej Brytanii mogą zarejestruj się tutaj.

Source link