Może to brzmieć jak polityczny sen: Pauline Hanson, wieloletnia przywódczyni One Nation, awansowana z Senatu na najwyższe stanowisko w kraju.
Już ostatnie sondaże zepchnęło ten niegdyś nie do pomyślenia scenariusz do ogólnokrajowej dyskusji.
Poparcie dla Hanson i jej partii One Nation wzrosło w ostatnich miesiącach, a najnowsze sondaże stawiają ją przed liderką opozycji Sussan Ley na stanowisku preferowanego premiera i wywyższają One Nation nad Koalicję w głosowaniu prawyborów.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Choć ogólnie Partia Pracy pozostaje na czele, liczby wywołały pytania o to, co jest, a co nie jest możliwe w australijskim systemie politycznym i czy Hanson ma szansę zostać premierem.
Krótka odpowiedź brzmi: tak. Dłuższa odpowiedź jest taka, że liczba rzeczy, które musiałyby pójść dobrze, aby tak się stało, sprawia, że jest to niezwykle mało prawdopodobne.
Ale mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe.
Aby zrozumieć, jak w ogóle możliwe byłoby stanowisko premiera Hansona, należy odłożyć na bok sposób, w jaki zwykle działa australijska polityka i przyjrzeć się zasadom samego systemu.
Czy Pauline Hanson rzeczywiście ma szansę zostać premierem?
To tutaj większość ludzi utknęła.
Pomimo tego, jak potężna jest ta rola, australijska konstytucja tak naprawdę w ogóle nie wspomina o premierze.
Zaskakuje to wielu Australijczyków, ale jak wyjaśnia Bill Browne, dyrektor programu programu demokracji i odpowiedzialności w Instytucie Australijskim, ma to znaczenie, ponieważ rolę premiera kształtują „konwencja i prawo”, a nie rygorystyczne zasady konstytucyjne.
Konstytucja wymaga, aby ministrowie byli członkami parlamentu w ciągu trzech miesięcy od mianowania. Zasada ta dotyczy zarówno senatorów, jak i parlamentarzystów.
Wydział Polityki i Stosunków Międzynarodowych Australijskiego Uniwersytetu Narodowego, dr Pandanus Petter, powiedział 7NEWS.com.ai, że oznacza to, że Hanson z technicznego punktu widzenia kwalifikuje się do pełnienia funkcji ministra rządu i, teoretycznie, premiera.
„Pauline Hanson zasiada w Senacie, a zatem technicznie rzecz biorąc, kwalifikuje się na ministra rządu” – powiedział.
„Chociaż konstytucja nie wspomina wyraźnie o urzędzie premiera, wszyscy ministrowie rządu muszą być członkami Izby Reprezentantów lub Senatu w ciągu trzech miesięcy od mianowania”.
Petter powiedział, że pomysł ten nadal jest szokiem dla wielu Australijczyków, „ponieważ konwencja jest tak silna, a siła głównych partii w tworzeniu rządu tak bezpieczna, że zwykle nigdy się nie pojawia”.
„Ponieważ Izba Reprezentantów liczy 150 członków, najprostszym sposobem na zostanie premierem jest przewodnictwo partii lub koalicji, która ma 76 lub więcej mandatów” – zgodził się Browne.


Problem izby niższej
Premierzy są wybierani w Izbie Reprezentantów, natomiast Hanson zasiada w Senacie.
W uproszczeniu premier to osoba, która ma poparcie większości parlamentarzystów w izbie niższej, co pozwala im utrzymać się przy władzy i uchwalać budżet.
„Tak, chociaż Senat odgrywa potężną rolę w blokowaniu lub modyfikowaniu ustawodawstwa… jednakże ówczesny rząd tworzy partia lub partie, które mogą kontrolować izbę niższą” – wyjaśnił Petter.
Browne zgodził się, że tu leży prawdziwa władza.
„Zwykle tylko Izba Reprezentantów decyduje, kto zostanie premierem” – powiedział.
„Ponieważ Izba Reprezentantów liczy 150 członków, najprostszym sposobem na zostanie premierem jest przewodnictwo partii lub koalicji, która ma 76 lub więcej mandatów w Izbie Reprezentantów”.
Okaże się to pierwszą poważną przeszkodą dla potencjalnego rządu kierowanego przez Jeden Naród.
Obecnie partia ma cztery miejsca w Senacie i tylko jedno w Izbie Reprezentantów. Dla porównania Partia Pracy, która obecnie rządzi samodzielnie, posiada 94 ze 150 mandatów w izbie niższej.
Nawet biorąc pod uwagę niedawne sondaże, które wykazały gwałtowny wzrost poparcia Jednego Narodu, przekształcenie tego impetu w dziesiątki zwycięstw izb niższych wymagałoby dramatycznej i bezprecedensowej zmiany w wyborach.
Liczby się nie sumują
Aby Hanson został premierem, Jeden Naród musiałby albo zdobyć wystarczającą liczbę miejsc w Izbie Reprezentantów, aby od razu utworzyć rząd, albo odegrać kluczową rolę w utworzeniu stabilnej większości w zawieszonym parlamencie.
Niedawny sondaż DemosAU sugeruje, że Jeden Naród może stać się największą partią opozycyjną, jeśli w wyborach powtórzą się obecne tendencje. Jednak te same prognozy nadal pokazują, że Partia Pracy utrzymuje wygodną większość.
Szef badań DemosAU, George Hasanakos, powiedział, że liczby odzwierciedlają „obecne rozdrobnienie na prawicy australijskiej polityki”, a nie załamanie poparcia laburzystów.
To rozróżnienie jest kluczowe. Bycie silną siłą opozycji bardzo różni się od posiadania liczebności potrzebnej do faktycznego utworzenia rządu.
Wybory bez wyraźnego zwycięzcy
Bardziej realistyczną ścieżką dla Hansona nie jest bezpośrednie zdobycie rządu, ale zawieszony parlament.
Zawieszony parlament ma miejsce, gdy żadna partia nie zdobywa 76 mandatów potrzebnych do samodzielnego rządzenia, co powoduje negocjacje z niezależnymi i mniejszymi partiami.
W tej sytuacji Browne powiedział, że prawie wszystko podlega negocjacjom.
„Jeśli rząd straci większość w następnych wyborach, wówczas negocjacjami mogą zająć się Partia Pracy, Liberałowie, Obywatele, Zieloni, Jeden Naród i niezależni”.
W tym momencie kluczową kwestią nie jest już tradycja czy staż pracy, ale liczby.
„Jeśli jakakolwiek parlamentarzystka, w tym Pauline Hanson, zdoła przekonać 76 członków Izby do poparcia ich kandydatury na premiera, mogłaby zostać następną premierką” – wyjaśnił Browne.
Ale przekonanie, że wielu parlamentarzystów jest najtrudniejsze.
Zdobycie zaufania Izby
Zdobycie wpływów w zawieszonym parlamencie to nie to samo, co zostanie premierem. Mniejsze partie często utrzymują równowagę sił, nie przewodząc rządowi.
Petter jako wyraźny przykład podaje rząd Gillarda z 2010 roku.
„W sytuacji zawieszenia parlamentu w izbie niższej mogliby odegrać rolę „królowca”, tak jak niezależni i Zieloni zrobili to dla Gillarda w 2010 roku”.
Aby Hanson mogła wyjść poza tę rolę, musiałaby przekonać innych parlamentarzystów, że może poprowadzić stabilny rząd, a nie tylko negocjować ustępstwa polityczne.
Petter powiedział, że będzie to wymagało czegoś, czego Australia nigdy wcześniej nie widziała.
„Hanson i One Nation musieliby albo zdobyć wystarczającą liczbę mandatów w izbie niższej, aby samodzielnie utworzyć rząd, albo utworzyć wiarygodnie stabilną koalicję innych partii, aby przekonać gubernatora generalnego, że cieszy się zaufaniem tej izby”.
Główna przeszkoda w partii
W tym miejscu scenariusz napotyka największą polityczną przeszkodę. Czy Partia Pracy kiedykolwiek poprze Pauline Hanson na stanowisku premiera?
Petter był bez ogródek: „Szanse, że Partia Pracy to zrobi, są w zasadzie zerowe”.
Alternatywą byłoby wsparcie ze strony liberałów i nacjonalistów, ale taka ścieżka jest również wysoce nieprawdopodobna.
„Jeden naród, jeśli zdobędzie jakiekolwiek mandaty w następnych wyborach, będzie najlepiej przygotowany, aby to zrobić, odbierając im liberałów i nacjonalistów. To sprawia, że jest mało prawdopodobne, aby zawarli porozumienie” – powiedział Petter.
Browne zauważył, że historia również nie jest po stronie Hansona. Kiedy Australia mierzyła się z zawieszonym parlamentem, rezultatem był zwykle wybór między Partią Pracy a Koalicją, a nie wyniesienie na wyższy poziom przywódcy mniejszej partii.
„W praktyce, jeśli rząd w Australii miał wątpliwości, było to spowodowane tym, że zarówno Partii Pracy, jak i partiom liberalno-narodowym brakowało większości” – powiedział.
„Kilka niezależnych parlamentarzystów i parlamentarzystów z mniejszych partii negocjuje następnie z każdą ze stron, aby ustalić, która partia ma większość w Izbie”.
Rządzenie z Senatu
Nawet gdyby Hanson ominęła wszystkie przeszkody polityczne, natychmiast pojawiłaby się inna kwestia: ona zasiada w Senacie.
Nie ma przepisu konstytucyjnego stanowiącego, że premier musi być członkiem Izby Reprezentantów, ale w praktyce presja, aby się tam przenieść, byłaby silna.
Petter powiedział, że kierowanie krajem z poziomu Senatu byłoby wysoce niepraktyczne.
„Nie ma takiego wymogu konstytucyjnego, ale byłoby to bardzo niepraktyczne, biorąc pod uwagę, że impuls do stanowienia prawa zazwyczaj pochodzi z izby i tam jest najpierw omawiany” – stwierdził.
„Tutaj odbywa się także tura pytań, a to najlepszy sposób na pociągnięcie premierów do odpowiedzialności”.
Australia tylko raz miała premiera z Senatu. W 1968 r. po zniknięciu Harolda Holta premierem został senator John Gorton.
Następnie Gorton szybko przeniósł się do izby niższej, aby wzmocnić swoją pozycję, a następnie wziął udział w wyborach uzupełniających na stanowisko swojego zaginionego poprzednika.
Hanson prawie na pewno stanął przed tymi samymi oczekiwaniami, przechodząc do izby niższej.
Sygnał ostrzegawczy, a nie przejęcie
Obaj eksperci ostrzegali, aby nie mylić gwałtownego wzrostu liczby głosów z fundamentalną zmianą w funkcjonowaniu australijskiego systemu politycznego.
Petter powiedział, że frustracja wyborców w stosunku do głównych partii trwa długo, ale nie oznacza to, że sam system się załamuje.
„Frupcja wyborców w stosunku do głównych partii nie jest niczym nowym… zaufanie do polityków nigdy w XXI wieku nie wzrosło powyżej 43 procent”.
Jednocześnie struktura ordynacji wyborczej w dalszym ciągu zdecydowanie faworyzuje Partię Pracy i Koalicję w zakresie tworzenia rządu.
„Sposób, w jaki działa system wyborczy i zachowanie wyborców w większości elektoratów, oznacza, że Partia Pracy oraz Liberałowie i Narodowi w koalicji prawdopodobnie pozostaną partiami rządowymi” – powiedział Petter.
Czy jest to zatem jedynie ciekawostka konstytucyjna, czy też przejaw czegoś głębszego?
Petter widzi wyraźne znaki ostrzegawcze, ale nie zerwanie.
„Jest mniej «zardzewiałych» zwolenników głównych partii niż w przeszłości… Myślę, że jest mało prawdopodobne, że Jeden Naród będzie w stanie utrzymać swoją pozycję w sondażach aż do następnych wyborów” – stwierdził.
Co to wszystko oznacza? Podsumowując, ścieżka prawna i rzeczywistość polityczna zmierzają w bardzo różnych kierunkach.
Ostatecznie przepisy pozostawiają drzwi otwarte, ale historia, polityka partyjna i rzeczywistość parlamentarna maksymalnie je zamykają.


















