W tym tygodniu kupiłem w McDonald’s „szczęśliwy posiłek dla dorosłych”, aby spakować jeden z przedmiotów kolekcjonerskich Friends.
Amerykański program telewizyjny był oczywiście wielkim hitem lat 90., a ja mam Phoebe w swoim pudełku (pudełko pokazuje, którą z sześciu postaci wylądowałeś z zewnątrz).
Jest zaklejony taśmą McDonalds i widzę, że sprzedają się całkiem nieźle w serwisie eBay i prawdopodobnie wystarczyłoby to na pokrycie kosztów mojego posiłku za 8,59 funta.
Ale moje pytanie brzmi: czy powinienem przechowywać go w nieskazitelnym, zapieczętowanym stanie? Czy zabawki Happy Meal McDonalds kiedykolwiek staną się wartościowe?
Ten z zabawkami: McDonald’s rozdaje figurki Przyjaciół wraz z nowymi, szczęśliwymi posiłkami dla dorosłych
Dan Hatfield, rzeczoznawca firmy Money, mówi: Wiesz, że McDonald’s z pewnością wie, jak okiełznać jednego lub dwóch duchów czasu.
Sieć fast foodów naprawdę trzyma rękę na pulsie, jeśli chodzi o trendy, czasami zanim reszta z nas w ogóle zorientuje się, że puls istnieje.
To pierwszy raz, kiedy McDonald’s podjął tak jawną próbę zwabienia dorosłych do kasy smacznym posiłkiem. Wydaje się, że dzieci już nie wystarczą.
Teraz chcą też dorosłych. ci z nas, którzy mają karty zbliżeniowe, skrzypią kolana i są gotowi wydać 8,59 funta wyłącznie na dreszczyk emocji związany z małą plastikową zabawką.
I muszę przyznać, że jest to niezwykle sprytne.
Ponieważ McDonald’s wykorzystuje nie tylko sprytny marketing, ale także niepowstrzymany, zarabiający pieniądze moloch, jakim jest nostalgia.
Nigdy we współczesnej historii tak zbiorowo nie tęskniliśmy za przeszłością. To już nie jest delikatna sympatia, to siła ekonomiczna.
W miarę jak świat przyspiesza, gdy długie, metalowe macki sztucznej inteligencji owijają się wokół każdego aspektu naszego życia, a trendy pojawiają się i znikają szybciej, niż można powiedzieć „edycja limitowana”, pozostaje jedna stała, która pomaga nam czuć się bezpiecznie: nostalgia.
Stało się kocem zapewniającym wygodę społeczeństwu, czymś miękkim, czym można się owinąć w niepewnych czasach.
Kiedy wszystko wydaje się nieubłaganie nowe, skomplikowane i lekko niepokojące, przeszłość oferuje znajomość.
Dla niewprawnego oka ta promocja może być postrzegana jedynie jako sprytna próba zwiększenia odwiedzalności.
Widzę coś nieco bardziej wyrafinowanego.
McDonald’s nie tylko sprzedaje hamburgery, ale także pewność siebie w kartonowym pudełku.
Ponieważ w tych wesołych posiłkach dla dorosłych siedzi sześć postaci telewizyjnych z łagodniejszej epoki przed smartfonami, co przypomina nam, że życie kiedyś kręciło się wokół kawiarni, a nie pogawędek grupowych, i że naszym największym cotygodniowym dylematem było to, czy Ross i Rachel mają przerwę, czy nie.
Strategia jest rozbrajająco prosta: przenieść ludzi do czasów, gdy ich największym zobowiązaniem finansowym była opłata za spóźnienie w Blockbuster, telefony dosłownie działały jak telefony, a internet dopiero podnosił głowę.
Pomóż ludziom pamiętać te prostsze, beztroskie czasy. Przenieś je w lata 90-te.
A sądząc po liczbie dorosłych osobników stojących przy ladzie, kiedy ją zamawiałem, działa wyśmienicie. Tak, poszedłem i kupiłem, wyłącznie w imię badań.
W moim zapieczętowanym pudełku znajdował się Joey, wciąż chroniony taśmą McDonald’s. Poczułem całkowicie irracjonalny dreszcz podekscytowania, zabierając go do domu, ten sam dreszcz, jaki pamiętam z dzieciństwa, kiedy zabawka zawierająca wesołe posiłki wydawała się prawdziwym skarbem.
Ale gdy zgasł nostalgiczny blask, władzę przejął we mnie ceniący.
Ponieważ ilekroć coś takiego poruszy wyobraźnię opinii publicznej, nieuchronnie pojawia się jedno pytanie:
Czy powinieneś go otworzyć, czy może trzymanie go w zamknięciu sprawi, że pewnego dnia będzie cenny? Dotychczasowe wyniki dotyczące zabawek McDonaldsa nakazują nam przechowywać zabawki w szczelnym opakowaniu.
Zapieczętowany: Jeśli dostaniesz taki egzemplarz w swoje ręce, czy warto go trzymać w zapieczętowaniu – czy może zyskać na wartości?
Weźmy na przykład Teenie Beanie Babies z 1997 r. – nieotwarte zestawy kosztują setki, gdy zapotrzebowanie kolekcjonerów wzrasta.
Niektóre wydania Furby’ego z końca lat 90. nadal osiągają wysokie ceny, jeśli zostaną znalezione w nieskazitelnym stanie.
Nawet niektóre promocje Disneya, organizowane w ogromnych ilościach, mogą przekroczyć oczekiwania, gdy pełne serie pojawią się kilkadziesiąt lat później.
Produkcja masowa nie oznacza automatycznie bezwartościowa, jednak doświadczeni łowcy nostalgii pokolenie, do którego przemawia ta zabawka, będzie wiedziało, że warunek jest kluczowy.
Wielu z nas, kupując te szczęśliwe posiłki, będzie trzymać naszego małego Joeysa w zamknięciu w nadziei, że w przyszłości stanie się małą sumką emerytalną.
Prawdziwe przedmioty kolekcjonerskie rzadko są tymi, które każdy planuje uratować. Niedobór jest tym, co napędza wartość, a niedobór zwykle pojawia się przez przypadek.
Wspólnym wątkiem nie jest sprytny branding, ale przetrwanie. W naszym dzieciństwie rodzice bez namysłu sprzątali pudełka po zabawkach.
Jednak dziś tysiące dorosłych, doświadczonych w inwestowaniu, już wkłada pudełka z przyjaciółmi do szafek, wierząc, że znaleźli skarb jutra.
I w tym tkwi ironia, jeśli każdy go trzyma, rzadkość staje się raczej trudna.
Czy zatem moja figurka Joey’a lub twojej Pheobe ma szansę sfinansować naszą emeryturę? Prawie na pewno nie. Jak wspomniałeś, na stronach odsprzedaży radzą sobie obecnie dobrze. Niektóre zabawki kosztują od 10 do 15 funtów, czyli prawie dwukrotnie więcej niż sam posiłek.
Jest to sytuacja krótkotrwała. Każdy chce mieć wszystkich przyjaciół w swojej kolekcji. Spodziewam się, że w przyszłości będą one niestety niewiele warte. Powód dlaczego?
Zbyt wiele wyprodukowano i zbyt wielu z nas jest świadomych tego, jak przechowywać przedmioty, aby, miejmy nadzieję, zmaksymalizować wartość w przyszłości.
Wszyscy jesteśmy zbyt bystrzy dla własnego dobra. Poza tym nie dostaniesz drugiego kęsa wiśni.
Wątpię, czy będziemy tęsknić za zabawką, która została stworzona, aby zaspokoić nasz nostalgiczny apetyt. Zadrapanie swędziało.
Nie wszystko, co zbierzemy, musi być potencjalnie warte pieniędzy w przyszłości. Niektóre przedmioty zasługują na swoje miejsce w naszych domach po prostu dlatego, że wywołują u nas uśmiech.
Więc nie, nie oczekuję, że mój mały Joey i jego ekipa finansują moją przyszłość, ale na pewno zbiorę cały zestaw.
W końcu w świecie, który wydaje się coraz bardziej nieprzewidywalny, jest coś pocieszającego w otaczaniu się starymi przyjaciółmi.
Bo jeśli chodzi o taką nostalgię, będę przy nich, nawet jeśli nie przyniosą mi zysków.


















