Podczas wieczoru wyborczego moja mama wyciągała marker do spódnicy „Singer” i kładła go na stoliku do kawy przed telewizorem, podczas gdy my oglądaliśmy powroty. Potem zdejmowała buty i wspinała się na stół. Dół sukni zmienia się mniej więcej co cztery lata, a podnoszenie lub zdejmowanie spódnicy jest tak nudną czynnością, że najlepiej wykonywać ją podczas oglądania telewizji. Ale wymaga to również sporo uwagi – mrużenia oczu, aby nawlec igłę, zawiązania węzła i włożenia ogona w szew – więc jeszcze lepiej jest to robić, oglądając w telewizji coś, czym tak naprawdę nie jesteś zainteresowany oglądaniem. Mojej matce spodobał się pomysł braku konieczności śledzenia czasu, podobało jej się indeksowanie podszywania co cztery lata, ale jeśli chodzi o to, co najlepiej sprawdziło się jako przypomnienie w kalendarzu, uznała, że będą to albo wybory prezydenckie, albo igrzyska olimpijskie, a Igrzysk Olimpijskich, których nie chciałaby przegapić.
Moja matka zmarła podczas pierwszej kadencji Baracka Obamy w Białym Domu, ale w tym tygodniu pamiętam jej poglądy na temat amerykańskiej prezydencji, ponieważ była pierwotnie tajną wyborczynią, kobietą, która zachowuje swoje poglądy dla siebie, wyborczynią kampanii Kamali Harris miałem nadzieję, że wyjdą tłumnie i poprowadzą wiceprezydenta do niespodziewanego zwycięstwa. Wszyscy, od Liz Cheney po Michelle Obama, przypominali kobietom, że ich głosy są tajne.
Moja matka była zarejestrowaną niezależną osobą i dbała o to, aby nigdy nikomu nie mówić, jak planuje głosować ani jak głosowała, co z całą pewnością dotyczyło także mojego ojca. Był republikaninem Eisenhowera, który nigdy nie zachowywał swojego prawa wyborczego dla siebie. Głosował na Kennedy’ego ze względów katolickich. Poza tym nigdy nie głosował na Demokratę. Ale moja matka? Była tajemnicą.
Mimo to moja matka nie była, jak zdawały się sugerować tegoroczne przesłania Demokratów na temat wyborców kobiet, maltretowaną kobietą, zbyt nieśmiałą, by wyrazić swoje zdanie, bojącą się mojego ojca. Aborcja, a nie lojalność partyjna, podzieliła moich rodziców: on ją popierał, ona nie. Przed i po sprawie Roe przeciwko Wade mój ojciec, doradca zawodowy w szkole średniej, zabierał uczniów na aborcję, nawet jeśli łamał prawo. Moja matka, gorliwa katoliczka, była głęboko przeciwna. Rozmowa o tym wydawała im się nieznośnie bolesna.
„Wy, kobiety, dużo myślicie o wielu ważnych sprawach” – powiedziała kobieta o niesamowicie podobnym wyglądzie do mojej matki w pierwszej reklamie telewizyjnej skierowanej do wyborców w 1956 r. Prawdziwym pytaniem jest, czy reklamy skierowane do kobiet w 2024 r. były mniej protekcjonalne. „W jedynym miejscu w Ameryce, gdzie kobiety nadal mają prawo wyboru” – powiedziała Julia Roberts w reklamie popierającej Harrisa, „możesz głosować, jak chcesz, i nikt się o tym nie dowie”. Nie sądzę, że kobiety, niezależnie od tego, na kogo głosowały, potrzebowały, żeby ktoś im to mówił. Nie potrzebowali karteczek samoprzylepnych na drzwiach kabin łazienkowych w publicznych toaletach. I nie potrzebowali reklam z kampanii Demokratów, które traktowały ich tak, jakby potrzebowali ratunku z własnych małżeństw.
Marker do spódnicy Singer to dwudziestoczterocalowa drewniana linijka, którą można przykleić do obciążonej podstawy, przypominającej przycisk do papieru. Do linijki przymocowany jest mały plastikowy garnek, który wypełnia się sproszkowaną kredą. Jeśli chcesz oznaczyć spódnicę lub sukienkę do podszywania, przesuń doniczkę w górę lub w dół linijki do żądanej długości rąbka i naciśnij gruszkę na górze doniczki. Wyrzuca kredę. Moja matka, stojąca na stole, kręciła stopami w pończochach po okręgu, kręcąc się w zwolnionym tempie, podczas gdy ja dmuchałam kredą. Zaczęliśmy zaraz po wczesnym obiedzie, kiedy o szóstej ogłaszano zamknięcie lokali wyborczych. Kręciłaby się. Zaciągałam się, a potem podpinałam brzegi, wyciągając szpilki z czerwonej poduszki, która miała wyglądać jak jabłko albo pomidor. Sam Donaldson lub Peter Jennings ogłaszali wyniki o siódmej. Moja mama znikała, wracała w nowym stroju i zaczynaliśmy od nowa. Puff, obróć, puff, pin.
„To idiotyczne” – mawiała moja matka o tyranii rąbka. – Ale niektóre rzeczy po prostu musisz zrobić.
Donald Trump był bardziej złośliwy wobec kobiet w 2024 r. niż w 2020 r., kiedy był bardziej złośliwy niż w 2016 r. Uważam, że państwa liberalno-demokratyczne tworzą obywateli argumentował wcześniej w tym tygodniu; sztuczny stan, w jakim żyją teraz Amerykanie, tworzy trolle. Gdyby Trump nazwał Harrisa „piczką” w telewizji na żywo w dniu wyborów, z trudem kwalifikowałoby się to jako wiadomość. Jednak oczekiwana przez Demokratów różowa fala – zmieniająca reguły gry dwucyfrowa różnica między płciami na korzyść Harrisa – wydaje się zostać zmyta przez morze czerwone.
Pomiędzy rokiem 1920, kiedy Amerykanki uzyskały prawa wyborcze, a rokiem 1980, kiedy wybrano Ronalda Reagana, kobiety częściej głosowały dla Republikanów niż dla Demokratów, ale tylko nieznacznie. Zmieniło się to wraz z Partią Republikańską Reagana, która porzuciła Poprawkę o Równych Prawach i zobowiązała się do unieważnienia wyroku w sprawie Roe przeciwko Wade. Poprawka dotycząca równych praw nie powiodła się w 1982 r., ponieważ feministki z wyższym wykształceniem nie doceniły szczerości politycznego zaangażowania kobiet, które się jej sprzeciwiały. Demokraci zredukowali znacznie szerszą kampanię na rzecz praw kobiet do walki w obronie aborcji; w 2022 roku również tę walkę przegrali. Założeniem strategii Demokratów na 2024 rok było to, że aborcja przyciągnie kobiety do urn i jakimś cudem przełoży się to na głos na Harrisa. Tak się nie stało. Środki ochrony aborcji zostały przyjęte w siedmiu stanach i utracone w trzech. Podobnie jak w badaniach opinii publicznej prowadzonych od początku lat siedemdziesiątych, Amerykanie głosujący w 2024 roku opowiadają się za aborcją w pierwszym trymestrze ciąży, ale nie później. Według sondażu wyjściowego CNN około połowa wyborców Trumpa, podobnie jak około połowa wyborców Harrisa, uważa, że aborcja powinna być „legalna w większości przypadków”. Kobiety poszły do urn i głosowały za ochroną prawa do aborcji w określonych granicach, a następnie, z powodu tysiąca innych obaw, dwie na pięć z nich głosowało na Trumpa.
Stratedzy kampanii Demokratów poniżali kobiety, co obie partie robią od stulecia. Ale partie są obecnie podzielone także ze względu na klasę i kwestię aborcji, a większość przekazów Demokratów dotyczy kobiet z wykształceniem wyższym, które mówią kobietom, które nigdy nie studiowały, jak myśleć o własnym ciele lub o swoich własnych, bardzo realnych amerykańskich marzeniach. Trump lubił powtarzać, że jako prezydent będzie chronił kobiety, czy tego chcą, czy nie. Kampania Harrisa mówiła to samo, tyle że z większym poparciem ze strony gwiazd. Nic z tego nie jest dobre ani dla kobiet, ani dla dzieci, ani dla mężczyzn. Patchwork nierównych praw reprodukcyjnych za czasów Dobbsa to katastrofa i kryzys zdrowia publicznego, który z pewnością ulegnie pogorszeniu podczas drugiej kadencji Trumpa.
Podczas wieczoru wyborczego pomyślałam o mojej matce, ale pomyślałam też o przyjaciółce, która w zeszłym roku była w Alabamie w pracy, kiedy zaczęła poronić. Pobiegła na izbę przyjęć, ale tamtejsi lekarze powiedzieli jej, że nic nie mogą dla niej zrobić: dano jej pieluchę dla dorosłych i poradzono, aby wsiadła w samolot i przeleciała tysiąc mil do domu, do stanu, w którym będzie mogła uzyskać odpowiednią opiekę. leczenie. Straciła dziecko. W tym roku do urn poszła z siedmiomiesięcznym dzieckiem. „Próbował zjeść moją kartę do głosowania” – powiedziała mi przez telefon. Wysłała mi selfie wychodzące z lokali wyborczych, z dzieckiem z naklejką na swetrze: „Przyszły wyborca”. Nie miała na sobie spódnicy. ♦



















