ReuteraSamolot prezydencki Donalda Trumpa został zmuszony zawrócić wkrótce po wylocie do Szwajcarii, gdzie w środę ma on przemawiać do światowych przywódców.
Według Białego Domu Air Force One został uziemiony z powodu „drobnego problemu z elektryką”. Dziennikarze podróżujący z prezydentem również powiedzieli, że w kabinie prasowej na chwilę zgasły światła.
Samolot wrócił do Joint Base Andrews w Maryland, a Trump odleciał do Szwajcarii innym samolotem.
Prezydent przybył do Zurychu około 12:40 czasu lokalnego (11:40 GMT), prawie trzy godziny później niż planowano. Następnie uda się na Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, gdzie później ma wygłosić przemówienie.
Air Force One jest technicznie sygnałem wywoławczym radiowym i będzie przeznaczony dla każdego samolotu Sił Powietrznych z prezydentem USA na pokładzie, a nie dla konkretnego samolotu.
Obecnie we flocie pasażerskiej Sił Powietrznych znajdują się dwa Boeingi 747-200B, które są w użyciu od 1990 roku.
Samoloty są modernizowane, ale koszty utrzymania płatowca i silników rosną.
Trump wielokrotnie wyrażał niezadowolenie z powodu samolotu. W zeszłym roku jego administracja ogłosiła, że „rozgląda się za alternatywami” dla Boeinga w związku z powtarzającymi się opóźnieniami w dostawie dwóch nowych samolotów.
W maju Waszyngton został skrytykowany za przyjęcie Boeinga 747-8 o wartości 400 milionów dolarów (301 milionów funtów) podarowanego przez Katar jako „bezwarunkowy” prezent, przy czym wszelkie niezbędne koszty modernizacji ponosi rząd USA.
Biały Dom upierał się, że zabranie samolotu jest legalny i zapowiedział, że zostanie on przekazany bibliotece prezydenckiej Trumpa po jego odejściu ze stanowiska.

Przemówienie Trumpa w Davos jest obecnie zaplanowane na godzinę 14:30 (13:30 GMT). Nie jest jasne, jak opóźnienie wpłynie na jego harmonogram, który obejmuje spotkania z innymi zagranicznymi przywódcami i przyjęcia liderów biznesu.
We wtorek Trump powiedział, że w swoim przemówieniu powie europejskim przywódcom, że „musimy mieć” Grenlandię, w miarę jak pogłębia się spór dyplomatyczny w związku z groźbami Trumpa dotyczącymi jej przejęcia.
Prezydent nalegał, aby Stany Zjednoczone musiały zdobyć Grenlandię ze względów bezpieczeństwa narodowego i nie wykluczył użycia w tym celu siły militarnej.
Jego żądania zostały odrzucone przez przywódców Grenlandii i członka NATO, Danię, której wyspa jest terytorium półautonomicznym.
Europejscy przywódcy również wyrazili sprzeciw, a kilku z nich – w tym Francja, Szwecja i Niemcy – również wysłało na to terytorium personel wojskowy w celu ćwiczeń i ze względów bezpieczeństwa.
Od tego czasu Trump groził dodatkowymi cłami handlowymi wielu sojusznikom, jeśli sprzeciwią się jego planowi.


















