Sześć dni od wyborów w Białym Domu kandydatka Demokratów Kamala Harris próbuje przezwyciężyć zamieszanie wywołane przez prezydenta Joe Bidena, który najwyraźniej nazwał zwolenników Trumpa „śmieciami”.
Wiceprezydent powiedziała reporterom, zapytana o wtorkową uwagę swojego szefa, że „zdecydowanie nie zgodzi się z jakąkolwiek krytyką ludzi ze względu na to, na kogo głosują”.
Gdy jego komentarz spotkał się z ostrą reakcją, Biden zamieścił na X (dawniej Twitterze) informację, że jest on skierowany do komiksu, który opowiedział kontrowersyjny żart na wiecu Donalda Trumpa, a nie dziesiątek milionów Amerykanów.
Trump, kandydat Republikanów, pod wpływem kontrowersji wsiadł do śmieciarki podczas kampanii w Wisconsin i powiedział: „Biden powinien się wstydzić”.
We wtorek wieczorem podczas rozmowy telefonicznej na Zoomie z grupą latynoskich wyborców w ramach zbiórki pieniędzy początkowo zacytowano Bidena, który powiedział: „Jedynymi śmieciami, które tam pływają, są zwolennicy jego (Trumpa)”.
Biały Dom opublikował transkrypcję, z której wynika, że prezydent miał na myśli tylko jednego zwolennika – komika stand-upowego, który podczas niedzielnego wiecu Trumpa w Nowym Jorku nazwał Portoryko „pływającą wyspą śmieci”.
Zapytany o uwagi Bidena przed lotem z okolic Waszyngtonu na kampanię w wahadłowych stanach, Harris zauważył, że Biden starał się już „wyjaśnić swoje uwagi”.
„Ale pozwólcie, że wyrażę się jasno” – dodała. „Zdecydowanie nie zgadzam się z jakąkolwiek krytyką ludzi na podstawie tego, na kogo głosują”.
W odpowiedzi na pytanie BBC powiedziała, że jeśli wygra wtorkowe wybory, będzie „prezydentem wszystkich Amerykanów, także tych, którzy na mnie nie głosują”.
Harris starała się ponownie skupić na swoim rywalu, Trumpie, mówiąc, że amerykańscy wyborcy decydowali, czy chcą „próbować zjednoczyć i przełamać tę erę podziałów”.
Kontrowersje wokół uwag Bidena trafiły na pierwsze strony gazet, co niepożądane odwróciło uwagę kampanii Harris, gdy wygłaszała ona ostatnie przemówienie do wyborców w Waszyngtonie.
W miejscu, z którego Trump przemawiał na krótko przed zamieszkami jego zwolenników na Kapitolu w dniu 6 stycznia 2021 r., wezwała Amerykanów we wtorek wieczorem, aby „przewrócili stronę dramatu i konfliktu” w amerykańskiej polityce.
W środę doradcy Białego Domu nadal próbowali rozstrzygnąć spór dotyczący śmieci.
Na codziennej konferencji prasowej sekretarz prasowa Karine Jean-Pierre powiedziała reporterom: „On (Biden) nie uważa zwolenników Trumpa ani nikogo, kto wspiera Trumpa, za śmiecia. Nie tak to postrzega”.
Zwolennicy Trumpa podchwycili uwagi Bidena, dokonując porównań z kontrowersyjną uwagą Hillary Clinton z 2016 r. podczas pierwszej kandydatury Trumpa na urząd, kiedy stwierdziła, że połowa zwolenników Trumpa jest „godna ubolewania”.
Podczas środowego wiecu w Karolinie Północnej Trump powiedział, że słowa Bidena są „gorsze” niż słowa Clinton.
Powiedział tłumom: „Joe Biden w końcu powiedział, co on i Kamala naprawdę myślą o naszych zwolennikach. Nazwał ich „śmieciami”. I oni to mają na myśli.”
Później poleciał do Green Bay w stanie Wisconsin, gdzie wsiadł do ciężarówki na śmieci z naklejką z kampanii Trumpa na boku.
„Jak podoba Ci się moja śmieciarka?” – zapytał Trump dziennikarzy.

W kolejce na wiec w Green Bay czekała Anne Driessen, która w nawiązaniu do komentarza Bidena miała ze sobą czarny worek na śmieci.
Powiedziała BBC: „Z drugiej strony jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Nazywano go (Trumpa) Stalinem, Hitlerem i Mussolinim – dlaczego nie nazwą go po prostu Szatanem?
– Nas też wrzucają do jednego worka.
Inna kobieta stojąca w kolejce na wiec Trumpa – podała, że nazywa się Ash – powiedziała BBC: „Nie jest w porządku używać słów takich jak śmieci.
„Nie wszyscy jesteśmy tacy sami i wielu z nas jest umiarkowanych politycznie. Mam jednak wrażenie, że z tej strony (z drugiej strony) pochodzi więcej obelg”.
Podczas swojej kampanii sam Trump był krytykowany za nazwanie Stanów Zjednoczonych „koszem na śmieci dla świata” i opisanie przeciwników politycznych jako „wewnętrznego wroga”.
Chociaż Trump przyznał, że „ktoś powiedział coś złego” podczas jego niedzielnego wiecu w Nowym Jorku, stwierdził też, że nie uważa, aby knebel komika był „wielką sprawą”.
Powiedział, że wydarzenie w Madison Square Garden było „festiwalem miłości”.
W Filadelfii, w kluczowym stanie Pensylwanii, członkowie 90-tysięcznej populacji Portorykańczyków powiedzieli BBC, że nie zapomną tego dowcipu.
Mieszkańcy Portoryko – amerykańskiego terytorium wyspiarskiego na Karaibach – nie mogą głosować w wyborach prezydenckich, ale duża diaspora w USA może.





















