Porozumienie między prawicowymi partiami politycznymi mogłoby zapewnić miażdżącą większość i storpedować szanse na przejęcie władzy w Wielkiej Brytanii przez koalicję „Wariatowej Lewicy”, jak pokazuje dzisiejsze ważne badanie.
Badania zlecone przez The Mail on Sunday ujawniają, w jaki sposób 15 Praca Ministrowie, w tym Minister Zdrowia Wesa Streetingazostałby zmieciony, gdyby Reforma i Konserwatyści zgodzili się nie występować przeciwko sobie w szeregu mandatów, które można byłoby wówczas zdobyć.
Ekskluzywna analiza przeprowadzona przez firmę sondażową Evangelis Calculus pokazuje, że takie porozumienie między obiema partiami mogłoby zapewnić im 81 mandatów, które w przeciwnym razie zdobyliby lewicowi rywale, jak wynika z bieżących sondaży.
Oznaczałoby to upadek Keira Starmeragłówny sekretarz Darren Jones, Irlandia Północna Sekretarz Hilary Benn i sekretarz walijski Jo Stevens z gabinetu, a także pan Streeting.
Badanie przeprowadzone wczoraj wieczorem podsyciło wezwania partii prawicowych do zjednoczenia się i skierowania uwagi na zdobywanie władzy zamiast na wzajemną walkę. Orzeczenie to nadeszło po wstrząsającym sondażu You Gov z zeszłego tygodnia, który sugerował, że koalicja Partii Pracy, Partia Pracy Liberalni Demokraci i Partia Zielonych miałby poparcie ponad połowy elektoratu.
Jeden z byłych parlamentarzystów torysów, który stracił mandat na rzecz Partii Pracy w 2024 r. po tym, jak reforma podzieliła głosy prawicy, wczoraj wieczorem wezwał do porozumienia między partiami „w określonych okolicznościach i w określonych mandatach”.
Brendan Clarke-Smith, były poseł do parlamentu z okręgu Bassetlaw, powiedział MoS: „To powinna być reakcja nadzwyczajna, która ma uratować kraj przed potencjalnie strasznym scenariuszem. Wiem z własnego doświadczenia, do czego może doprowadzić dwóch kandydatów prawicy stojących na tym samym miejscu – do zwycięstwa Partii Pracy”.
Analitycy z Evocation Calculus wykorzystali aktualne dane z sondaży, aby przewidzieć, co by się stało we wszystkich 650 okręgach parlamentarnych, gdyby wybory odbyły się jutro. Biorąc pod uwagę głosowanie taktyczne, żadna partia nie miałaby większości, co stwarzałoby pole do handlu końmi i niestabilnej koalicji.
Jednak badanie wykazało, że pakt między torysami a reformą o niedzieleniu głosów na prawicę zapewniłby łącznie 457 mandatów – o 131 więcej niż liczba wymagana dla większości.
Nigel Farage na wiecu Reform UK w Llandudno w Walii, 24 listopada 2025 r.
Lider konserwatystów Kemi Badenoch wygłasza przemówienie na dorocznej konferencji partii w Birmingham, 2 października 2024 r.
Co najważniejsze, 81 mandatów na polu bitwy, które według szacunków zdobędzie jedna z partii lewicowych, stanie się zdobyczami albo torysów, albo reformatorów. Inne przyciągające wzrok prognozy mówią, że gdyby doszło do porozumienia:
- Były kanclerz torysów Jeremy Hunt sprostałby wyzwaniu Lib Dem i utrzymałby swoją siedzibę w Surrey;
- Reforma zapewniłaby Gortonowi i Dentonowi – siedzibę w Manchesterze, gdzie mógłby stanąć Andy Burnham, mający nadzieję na przywództwo Partii Pracy;
- Próba Partii Zielonych mająca na celu obalenie Hilary’ego Benna z jego mandatu w Leeds zakończyła się niepowodzeniem, a Reforma zwyciężyła;
- Torysi odzyskaliby siedem mandatów od Lib Demokratów w jej dawnej „Błękitnej Murze”, głównie na południu;
- 16 mandatów „Czerwonego Muru”, które w przypadku braku porozumienia mają pozostać Partii Pracy, przypadłoby Reformie.
Badanie rachunku wyborczego zakłada, że do transakcji dochodzi w mandatach, w których w sondażach prowadzi reforma, a torysi zajmują trzecie lub gorsze miejsce i odwrotnie. Przewidywano wówczas, że po ustąpieniu jednej z partii 80 procent głosów zostanie przeniesionych między partiami.
Martin Baxter, dyrektor naczelny Evocation Calculus, powiedział: „Albo prawica, albo lewica brytyjskiej polityki mogłaby zdobyć ogromną większość, gdyby zawarła pakt wyborczy ze swoimi sojusznikami lub nawet dokonała fuzji.
„Nasze liczby pokazują, że hipotetyczny sojusz konserwatystów i reform mógłby zdobyć przytłaczającą większość, choć szanse na osiągnięcie takiego porozumienia są duże”.
Badanie pokazuje, że porozumienie zapewniłoby reformie dodatkowe 60 mandatów, a torysom dodatkowe 21. Kosztowałoby Partię Pracy 31 mandatów, Lib Dems 24 i Zielonych 12.
Według aktualnych sondaży Darren Jones, jeden z kluczowych sojuszników Keira Starmera, zachowa swoją posadę w Bristol North West. Ale jeśli torysi ustąpią, przewiduje się, że zostanie pokonany przez reformę.
Inni ministrowie, którzy według przewidywań stracą mandaty na mocy porozumienia, to minister spraw zagranicznych Stephen Doughty, minister nauki Ian Murray, minister skarbu Dan Tomlinson i minister równości Seema Malhotra.
Poparcie dla reformy Nigela Farage’a w Wielkiej Brytanii spadło w ostatnich tygodniach, a liczba sondaży spadła z najwyższego poziomu 32% do 29% obecnie. Guru wyborów, Sir John Curtice, powiedział w zeszłym tygodniu, że do 2028 r. torysi i reformatorzy będą musieli ocenić, czy wygrywają bitwę o głosy prawicy, czy też „w ich interesie leży osiągnięcie porozumienia”.
Jednak zarówno Farage, jak i przywódca torysów Kemi Badenoch odrzucili wezwania do porozumienia. W zeszłym tygodniu Farage powiedział, że nie dojdzie do porozumienia „z nieuczciwymi ludźmi, którzy nie zasługują na nasze zaufanie”.
Twoja przeglądarka nie obsługuje ramek iframe.
Twoja przeglądarka nie obsługuje ramek iframe.
Rzecznik pani Badenoch powiedział, że wyraziła się jasno: „pod jej przywództwem nigdy nie będzie paktu”. W wyniku naszego badania przeprowadzonego w ten weekend obie strony zostały wezwane do ponownego rozważenia tej kwestii.
Były poseł torys Nick Fletcher powiedział: „Reforma przebiega obecnie wyjątkowo dobrze, ale do czasu wyborów wiele może się wydarzyć. Sondaże na pewno się zaostrzą i wtedy inne partie staną się zagrożeniem. Prawica musi się zjednoczyć. Jeśli skończymy z pięcioma partiami, bardzo trudno będzie nam rządzić.
Baxter z Rachunku Wyborczego dodał: „W naszym systemie „pierwszy przechodzi przez stanowisko” strona, która jest najbardziej zjednoczona, ma największe szanse na wygraną w wyborach powszechnych.
Dziś prawica jest podzielona na dwa sposoby: pomiędzy Konserwatystami i Reformą, ale lewica jest podzielona na trzy i pół pomiędzy Partią Pracy, Liberalnymi Demokratami, Zielonymi i (trochę) Waszą Partią. To daje prawicy przewagę, nawet jeśli zostanie ona nieco złagodzona przez prawdopodobne głosowanie taktyczne przeciwko reformom.
Krytycy ostrzegają, że tak zwana „Tęczowa Koalicja” partii lewicowych może zaszkodzić pozycji Wielkiej Brytanii w świecie.
Lider Zielonych Zack Polański chce, aby Wielka Brytania zrezygnowała z nuklearnego środka odstraszającego Trident, a w zeszłym tygodniu wezwał całą armię amerykańską do opuszczenia Wielkiej Brytanii.
Powiedział, że rozważy sojusz z Partią Pracy, jeśli Sir Keir Starmer ustąpi ze stanowiska lidera.
Oczekuje się, że były kanclerz torysów Jeremy Hunt (na zdjęciu) straci w nadchodzących wyborach swoje długo sprawowane stanowisko w Surrey, chyba że partie prawicowe zgodzą się zjednoczyć
Jak Hunt zostanie uratowany przed zagrożeniem ze strony Lib Demokratów
Oczekuje się, że były kanclerz torysów Jeremy Hunt straci w nadchodzących wyborach swoje długo sprawowane stanowisko w Surrey, chyba że partie prawicowe zgodzą się zjednoczyć.
Dzisiejsza analiza pokazuje, że gdyby Reforma wystawiła kandydata, poniósłby druzgocącą porażkę z Libijskimi Demokratami w swoich Godalming i Ash. Gdyby jednak partia Nigela Farage’a zgodziła się nie walczyć o mandat, on by go zachował.
Okręg ten był tradycyjnie postrzegany jako część „niebieskiej ściany” składającej się z mandatów konserwatystów w zamożnych obszarach południowej Anglii.
Jednak Hunt, który po raz pierwszy został wybrany w 2005 r., tylko o włos utrzymał swoje miejsce w wyborach w 2024 r., zdobywając większość 891 głosów nad Lib Demokratami. Jest jednym z wielu torysów z Błękitnej Ściany, których poparcie spadło w ciągu ostatniej dekady, począwszy od referendum w sprawie Brexitu w 2016 roku.
Rachunek wyborczy przewiduje, że gdyby wybory miały się odbyć jutro, Libijscy Demokraci zdobyliby 41% głosów na miejscu Hunta, torysi 37%, a Reform UK 14%. Gdyby jednak Reforma zdecydowała się ustąpić i co najmniej 80 procent wyborców reformy przeszło do torysów, Hunt zachowałby swoje miejsce.
…podczas gdy Wes mógłby zostać wyparty przez Reformę
Podczas wyborów w 2024 r. okręg wyborczy Wesa Streetinga na przedmieściach Londynu był postrzegany jako ideologiczne pole bitwy między konkurującymi frakcjami lewicy.
Ostatecznie Sekretarz Zdrowia o włos nie odrzucił wyzwania złożonej przez niezależną kandydatkę Leanne Mohamad, 25-letnią brytyjską aktywistkę palestyńską, która prowadziła zdecydowanie pro-Gazowską kampanię.
Jednak, co ciekawe, dzisiejsze ustalenia pokazują, że miejsce w Ilford North mogłoby zająć Reforma, gdyby obie partie prawicy osiągnęły porozumienie wyborcze. Po miesiącach protestów zwolenników Gazy przed swoim biurem okręgowym w północno-wschodnim Londynie Streeting w ostatnich wyborach zauważył, że jego większość spadła z ponad 9 000 do zaledwie 528.
Przy tak niewielkiej większości – poniżej jednego procenta – sondaże sugerują, że straci mandat w następnym głosowaniu, niezależnie od tego, czy torysi i reforma zjednoczą się, czy nie.
Jeśli obie prawicowe partie staną się kandydatami, Streetingowi grozi utrata mandatu, który piastuje od 2015 roku, na rzecz innego lewicowego, niezależnego kandydata popierającego Gazę lub kogoś z nowej, mocno lewicowej partii Jeremy’ego Corbyna.
Jeśli jednak prawica się zjednoczy, miejsce zajmie Reforma, zakładając, że 80 procent wyborców konserwatystów przejdzie do partii Nigela Farage’a, jeśli torysów nie będzie na karcie do głosowania.
Jeśli analiza przeprowadzona przez Rachunek Elektorów okaże się słuszna, byłoby to zdumiewające zwycięstwo Reformy w miejscu, w którym prawie jedna trzecia wyborców (32 procent) twierdzi, że jest muzułmaninem.


















