Jak Keira Starmera kulejąc z jednego zakrętu na drugi, a jego finansowy analfabeta kanclerz pogrąża nas wszystkich w hamującą wzrost otchłani podatków i wydatków, często łapię się na tym, że myślę: jak sytuacja może się jeszcze pogorszyć?
Odpowiedzią jest oczywiście Zack Polański, którego pojawienie się na scenie politycznej jest równoznaczne z odkryciem na dachu dość paskudnego gniazda os, albo świadomością, że pod deskami podłogowymi zdechł szczur.
Zack przedstawia się jako miły, nieszkodliwy facet, który po prostu stara się uczynić świat lepszym miejscem. Jest gejem, Żydem (aczkolwiek zdeklarowanym zwolennikiem Palestyny), wegańskie. Kupuje używane ubrania na Vinted i w czarujący sposób potępia swoje bardzo angielskie zęby. Nie jeździ, nie lata. Mówi o „nadziei, a nie nienawiści”.
Jest bardzo nieufny wobec dzieci, które go kochają. Ma najwyższą ocenę w sondażach spośród wszystkich brytyjskich polityków wśród młodych wyborców i jest szczególnie popularny wśród młodych kobiet.
Niedawna ankieta YouGov wykazała, że gdyby wyborcy składali się głównie z kobiet w wieku od 18 do 24 lat, Zieloni poszliby do domu z ogromnym 44 procentami głosów (ponad dwukrotnie Pracaudział wynosi 21 procent, a zaledwie 8 procent w przypadku Torysi i pięć procent na rzecz reformy).
Boże pomóż nam. Bo prawda jest taka, że Polański nie jest miłym facetem, ale największym kretynem w brytyjskiej polityce.
Jego starannie dobrana osobowość stoi w jaskrawym kontraście z wyznawaną przez niego polityką i przekonaniami. Mówiąc wprost, jest wilkiem w owczej skórze.
I podobnie jak Starmer powie i zrobi wszystko, aby przypodobać się swojej bazie i zostać wybranym.
Starannie wybrana osobowość Zacka Polańskiego wyraźnie kontrastuje z wyznawaną przez niego polityką i przekonaniami, pisze Sarah Vine
W tym tygodniu mieliśmy tego klasyczny przykład. Hannah Spencer, kandydatka Zielonych w wyborach uzupełniających w Gorton i Denton, opublikowała film promocyjny w całości w języku urdu, skierowany do muzułmańskich mieszkańców Pakistanu w okolicy.
Wzywając wyborców do zjednoczenia się przeciwko kandydatowi do reform, Mattowi Goodwinowi, przedstawiono go jako zwolennika skrajnie prawicowego Trumpa i mocno nawiązano do Gazy. To nie była audycja o charakterze partyjno-politycznym. Był to nagi fragment propagandy, którego celem było jedynie podsycanie strachu i pogłębianie podziałów.
Oprócz siania paniki na temat Ameryki i Izraela, wyrażając całą sprawę w języku urdu, automatycznie wykluczono resztę mieszkańców okolicy, z których większość (populacja pakistańskich muzułmanów w Gorton i Denton szacuje się na 20–28 procent) nie ma pojęcia, co mówi pani Spencer.
To poczucie wyobcowania zostało jeszcze bardziej podkreślone, gdy pani Spencer pojawiła się w innym filmie i bez tchu opowiadała o tym, jak lubi pościć w ramach solidarności z muzułmanami podczas Ramadanu.
Nic z tego nie ma nic wspólnego z rzeczywistą polityką. To po prostu sekciarstwo, w każdym calu jednowymiarowe i toksyczne, jak rodzaj populistycznego nonsensu promowanego przez skrajną prawicę. Wszyscy są tak samo paskudni jak każdy inny.
Polańskiego przedstawia siebie jako moralistę, ale nie interesuje go dobro czy zło, lecz to, co jest najbardziej wskazane.
Wie na przykład, że ruch propalestyński jest agresywnie głośny i bardzo modny wśród młodych ludzi, zwłaszcza młodych kobiet, z których wiele zdaje się idealizować ataki z 7 października, zaślepionych swą instynktowną nienawiścią do Izraela.
Dzieje się tak pomimo jednoznacznych dowodów masowych gwałtów i tortur oraz pomimo faktu, że Hamas jest silnie powiązany z reżimem w Iranie, gdzie gwałcone są młode kobiety, torturowani i straceni za to, że odważyli się żądać wolności.
Wszystko to przesłania ich nienawiść do państwa żydowskiego.
Polański o tym wie i wykorzystuje swoją religię żydowską do obrony, gdy atakuje Izrael, właśnie dlatego, że dobrze pasuje to do jego omdlewającej rzeszy wyborców, którzy podobnie jak pani Spencer lubią przebierać się za uciskane mniejszości.
Ale oni są głupcami. Polański jest jak ten chłopak, który bombarduje cię miłością wielkimi gestami i obietnicami o dzikim spojrzeniu, a potem okazuje się narcyzem z kartami. Co prowadzi nas do polityki. Porozmawiajmy o tym, dobrze? Zobaczmy, co Pan Miły Gość będzie chciał zrobić, jeśli zostanie wybrany.
Hannah Spencer, kandydatka Zielonych w wyborach uzupełniających w Gorton i Denton, opublikowała film promocyjny, w całości w języku urdu, skierowany do muzułmańskich mieszkańców Pakistanu w okolicy
Jeśli zostanie wybrany, Polański chce zalegalizować wszystkie narkotyki, w tym narkotyki klasy A, takie jak crack, heroina i narkotyk gwałtu GHB, pisze Sarah Vine
Jeśli zostanie wybrany, Polański chce zalegalizować wszystkie narkotyki, w tym środki klasy A, takie jak crack, heroina i narkotyk gwałtu GHB – i budować „bezpośrednie partnerstwa” pomiędzy kartelami narkotykowymi z Wielkiej Brytanii i Ameryki Południowej.
Chce, aby w pobliskim sklepiku narożnym były dostępne napoje bezalkoholowe z dodatkiem kokainy, a substancje psychoaktywne, takie jak ecstasy i psychodeliki, były sprzedawane w nocnych klubach i na festiwalach muzycznych.
Aha, sugeruje też, że dzieci „rozpoczynające naukę w szkole podstawowej” powinny być uczone, jak bezpiecznie zażywać narkotyki na lekcjach edukacji osobistej, społecznej i zdrowotnej (PSHE), aby „zwiększyć bezpieczeństwo wszystkich osób używających narkotyków” – zapewniając, że szybko i prawidłowo uzależnią się od narkotyków.
Jest to polityka skierowana bardzo wyraźnie i zupełnie otwarcie do młodych wyborców, którzy – z oczywistych powodów, między innymi z powodu braku czołowego płata skroniowego – skłaniają się ku dekryminalizacji szkodliwych substancji.
Nie chodzi jednak o „zdrowie publiczne”, jak twierdzi, ani o zwiększenie bezpieczeństwa zażywania narkotyków rekreacyjnych: w rzeczywistości tak już jest, ponieważ władze prawie nigdy nie ścigają zażywania narkotyków na własny użytek. Idź na jakikolwiek festiwal muzyczny, a znajdziesz tam mnóstwo ludzi o dobrych intencjach, zwłaszcza organizacji charytatywnych, którzy rozdają zestawy do testów na obecność narkotyków i pomagają młodym ludziom, którzy przedawkowali.
Nie, to, co pan Polański zrobiłby – pod pozorem dekryminalizacji – to ułatwienie życia (i znacznie bardziej zyskowne) niektórym z najbardziej brutalnych i zdeprawowanych ludzi w Wielkiej Brytanii, co jedynie pogłębi nędzę rodzin i osób, których życie jest zniszczona przez uzależnienie.
Bez przerwy mówi o wypłukiwaniu bogatych i redystrybucji bogactwa, ale, proszę, powiedz mi, kim są handlarze narkotyków, jeśli nie ludźmi, którzy cieszą się ogromnym bogactwem kosztem biednych i wywłaszczonych? Jakie to wypaczone traktowanie ich priorytetowo, a jednocześnie karanie prawdziwych twórców miejsc pracy i uczciwych podatników.
Jeśli chodzi o budowanie „bezpośredniego partnerstwa” między Wielką Brytanią a kartelami narkotykowymi (najwyraźniej chce zapewnić zrównoważone dostawy kokainy), czy ma pojęcie, co to właściwie oznacza?
Być może powinien włączyć wiadomości i zobaczyć, co dzieje się obecnie w Meksyku, gdzie zabójstwo potężnego barona narkotykowego „El Mencho” wywołało strzelaninę na ulicach Meksyku, a także podpalanie samochodów i zbrojenie blokad drogowych, a turystom nakazano pozostać w pokojach hotelowych dla własnego bezpieczeństwa. Tak wygląda świat rządzony przez handlarzy narkotyków: piekło na ziemi. I on chce robić interesy z tymi ludźmi?
Dlaczego Polański nie wrzuci przy okazji legalizacji gwałtu i morderstwa – w końcu czy nie w tym specjalizują się ci goście? Och, czekaj. Przepraszam, w tym mnie wyprzedził. Wczoraj ujawniono, że Polański proponuje zalegalizowanie prostytucji i uczynienie pornografii „bardziej dostępną”. Jeśli istnieje branża, w której gwałt stanowi ryzyko zawodowe, jest nią porno.
Chce, aby na głównych ulicach Wielkiej Brytanii pojawiały się burdele, co umożliwiłoby lokalnym władzom zalegalizowanie adaptacji nieruchomości komercyjnych do takich celów. Praca seksualna obejmująca wyrażające zgodę osoby dorosłe „należy zdekryminalizować” i „tam, gdzie to możliwe, należy wyznaczyć szczególne obszary, w których prostytutki uliczne będą mogły bezpiecznie pracować, nie denerwując lokalnych mieszkańców i handlarzy”.
Biorąc pod uwagę pojawiającą się historię handlu ludźmi w tym kraju oraz haniebne traktowanie bezbronnych młodych kobiet uwikłanych w ten niegodziwy handel, powinniśmy eliminować tego rodzaju zachowania, a nie do nich zachęcać.
Należy zauważyć, że Polański pogardził dyskusją na temat głównie pakistańskich gangów zajmujących się uwodzeniem w Rotherham, odrzucając ją jako „narracja rasistowską” i „skrajnie prawicowe” wykorzystywanie tej kwestii. Wyraził także znaczny sprzeciw wobec publicznego dochodzenia z podobnych powodów. Myślę, że biorąc pod uwagę jego wyczyn w Gorton i Denton, wszyscy możemy wywnioskować dlaczego.
Z drugiej strony można sporo wywnioskować o mężczyźnie, który odpowie „tak” na proste pytanie: „Czy kobieta może mieć penisa?”.
Podsumowując: Zack Polański to prostytucja, porno i twarde narkotyki. Tymczasem jest przeciwny właścicielom domów, oszczędzającym, firmom i osobom tworzącym miejsca pracy, a także nie cierpi, jeśli wspomnieć, że w 2013 roku próbował zwiększyć rozmiar kobiecych piersi za pomocą hipnoterapii.
Czerwone flagi? Nie mów, że nie zostałeś ostrzeżony.