To podstawowy element większości szaf – ale czy zastanawiałeś się kiedyś, skąd pochodzi T-shirt?
Z ankiety przeprowadzonej przez: ponad 62 procent Amerykanów twierdzi, że posiada więcej niż dziesięć takich rodzajów odzieży Dobre połączenie. Jednak dla wielu nazwa jest nadal owiana tajemnicą.
Proste pytanie zadane w Internecie na temat znaczenia litery T wywołało burzliwą debatę wśród fanów mody.
„To oznacza „wspaniałe”. Bo wyglądasz w tym wspaniale” – zażartowała jedna z osób.
„W tradycyjnym języku angielskim odnosi się to do lżejszego ubioru, często noszonego do popołudniowej herbaty w ciepły dzień” – zgadł inny.
„Top koszula” – oznajmił ktoś inny, inni sądzili, że odnosi się to do „tułowia” noszącej.
Jednak prawda szybko wyszła na jaw, ponieważ litera T wywodzi się z kształtu koszuli, ponieważ ułożona na płasko przypomina literę.
„Litera „T” odnosi się po prostu do kształtu koszuli. Po rozłożeniu na płasko rękawy i korpus tworzą kształt litery T.
To podstawowy element garderoby większości ludzi – ale czy zastanawiałeś się kiedyś, skąd pochodzi T-shirt?
„A więc nie jest to skrót słowa, tylko opis stylu projektu” – wyjaśnił jeden z użytkowników.
Prosty korpus ubioru tworzy pionowy trzon litery T z krótkimi rękawami przypominającymi poziomą poprzeczkę.
Chociaż T-shirty są obecnie uważane za samodzielny element garderoby, nie zawsze tak było.
Pierwotnie używano ich wyłącznie jako bielizny, a początki sięgają końca XIX wieku, kiedy robotnicy przecinali kombinezony na pół w cieplejszych miesiącach, aby zachować chłód.
Pierwsze wyprodukowane T-shirty pojawiły się podczas wojny hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 r., a w 1913 r. marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych zaczęła ich używać jako podkoszulek, według Prawdziwy wątek.
Chociaż koszulki należało nosić pod mundurem, żołnierzom czasami pozwalano się do nich rozbierać w upalne dni.
T-shirty zyskały popularność w XX wieku, a w latach trzydziestych XX wieku były wydawane sportowcom uniwersyteckim jako część ich standardowego munduru.
Ponad 62 procent Amerykanów twierdzi, że posiada więcej niż dziesięć T-shirtów – ale dla wielu nazwa jest nadal owiana tajemnicą
Marlon Brando (po lewej) włożył słynną białą koszulkę z Tramwaju zwanego pożądaniem, a za nim James Dean pochwalił się swoją umięśnioną sylwetką w „Buntowniku bez powodu” z 1955 r. (po prawej)
Pod koniec lat trzydziestych firma Sears, Roebuck and Company, niegdyś największy sprzedawca detaliczny w USA, zaczęła sprzedawać białe bawełniane koszulki, reklamując je jako „gob” z białej bawełny, co w slangu oznaczało marynarza.
„To podkoszulek, to koszula wierzchnia” – głosiła ówczesna reklama: „Jest praktyczny i w każdym razie poprawny”.
W latach pięćdziesiątych skromny T-shirt nabrał blasku Marlon Brando założył go w roli Stanleya Kowalskiego w Tramwaju zwanym pożądaniem, a następnie James Dean pokazuje swoją umięśnioną sylwetkę w filmie „Buntownik bez powodu” z 1955 roku.
W latach sześćdziesiątych firmy zaczęły umieszczać swoje logo lub slogany na koszulkach, a muzycy i zespoły poszły w ich ślady.