Emmanuela MacronaWe wtorek pierwszy premier i jednorazowy sojusznik wezwał osaczoną francuską głowę państwa do rezygnacji „w sposób uporządkowany” w szokującym wezwaniu, które spotęgowało eskalację kryzysu politycznego.
Były premier Francji Edouard Philippe oświadczył we wtorek, że jest zwolennikiem przedterminowych wyborów prezydenckich, po tym jak w wywiadzie dla stacji radiowej RTL skrytykował „niepokojącą grę polityczną”.
Philippe powiedział, że pomoc zależy od Macrona Francja „wyjść w uporządkowany i godny sposób z kryzysu politycznego, który szkodzi krajowi” – w komentarzach francuska gazeta Le Parisien określiła ją mianem „bomby politycznej”.
Jego uwagi pojawiają się po tym, jak premier Sebastien Lecornu, mianowany niecały miesiąc temu, ustąpił ze stanowiska w poniedziałek rano po tym, jak nie udało mu się pozyskać poparcia centroprawicowej koalicji dla swojego nowego rządu, który również ma poparcie jedynie mniejszości w parlamencie.
Następne wybory prezydenckie we Francji, które odbędą się w 2027 r., postrzegane są jako historyczne rozdroże francuskiej polityki, w którym francuska skrajna prawica pod przewodnictwem Marine Le Pena wyczuwając swoją największą jak dotąd szansę na przejęcie władzy.
Macron ma konstytucyjny zakaz ubiegania się o trzecią kadencję.
Jednak Philippe, który już zadeklarował, że będzie kandydował, powiedział, że wybory powinny odbyć się wcześniej, po przyjęciu budżetu.
Francja pogrążona jest w kryzysie politycznym, odkąd ryzyko Macrona dotyczące zorganizowania wyborów legislacyjnych latem 2024 r. przyniosło odwrotny skutek, w wyniku czego parlament został zawieszony i wzmocniona skrajna prawica.
Były premier Francji Edouard Philippe oświadczył we wtorek, że jest zwolennikiem przedterminowych wyborów prezydenckich, ponieważ kraj pogrąża się w dalszym kryzysie
Nowy premier Francji Sebastian Lecornu podał się do dymisji zaledwie kilka tygodni po objęciu tego stanowiska. Na zdjęciu: Lecornu wygłasza oświadczenie w hotelu Matignon w Paryżu, 3 października 2025 r., przed rundą konsultacji z partiami politycznymi przed ogłoszeniem nowego rządu
W zjadliwym artykule redakcyjnym dziennik „Le Monde” stwierdził, że kryzys to „kolejna demonstracja rozpadu” drugiej kadencji Macrona od czasu, gdy wygrał on wybory prezydenckie w 2022 roku.
„Prezydent znajduje się w poważnym kryzysie” – napisano.
Izolacja wewnętrzna Macrona, który został sfilmowany w poniedziałek, gdy samotnie spacerował brzegiem Sekwany, pogrążony w rozmowie telefonicznej, kontrastuje z jego widocznością na arenie międzynarodowej, gdzie wraz z prezydentem Donaldem Trumpem stara się zakończyć rosyjską inwazję na Ukrainę.
Macron mógłby m.in. ponownie mianować Lecornu, wybrać osobę, która byłaby ósmym premierem w tej kadencji czy przeprowadzić nowe wybory do organów legislacyjnych.
Gabriel Attal, którego krótka kadencja najmłodszego w historii Francji premiera zakończyła się decyzją Macrona o przeprowadzeniu przedterminowych wyborów w 2024 r., powiedział w poniedziałkowy wieczór: „Nie rozumiem już decyzji prezydenta”.
Po serii nowych premierów „nadszedł czas, aby spróbować czegoś innego” – powiedział nadawcy TF1 Attal, który obecnie przewodzi głównej partii popierającej Macrona, potępiając „determinację utrzymania kontroli” Macrona.
Jednak we wtorek Attal powiedział swoim prawodawcom, że nie chce, aby Macron podał się do dymisji, jak twierdzi uczestnik spotkania, który poprosił o zachowanie anonimowości.
Lecornu powiedział, że od wtorkowego popołudnia do środy rano będzie spotykał się ze wszystkimi siłami politycznymi, próbując przełamać impas.
Lider partii socjalistycznej Olivier Faure pod koniec poniedziałku wezwał do „zmiany kursu” w stosunku do „lewicowego rządu”.
Bruno Retailleau, przywódca prawicowych Republikanów i ustępujący minister spraw wewnętrznych, powiedział, że nie jest przeciwny pozostawaniu w rządzie z centrystami Macrona, o ile nie będzie to oznaczać mniejszej liczby członków jego partii.
Następny premier stanie przed wyzwaniem znalezienia wystarczającego poparcia dla cięcia kosztów budżetu w czasie, gdy dług publiczny Francji osiągnął rekordowy poziom.
Le Pen, której kandydatura w wyborach prezydenckich stoi pod poważnymi wątpliwościami ze względu na wyrok skazujący za oszustwo, stwierdziła, że „rozsądnie” byłoby, gdyby Macron podał się do dymisji, ale także wezwała do przeprowadzenia przedterminowych sondaży legislacyjnych jako „absolutnie konieczne”.
Le Pen i jej porucznik Jordan Bardella, który ma kandydować na prezydenta, jeśli zostanie wykluczony, odrzucili zaproszenie Lecornu do rozmów – podała ich Partia Zjednoczenia Narodowego.
„Te kolejne negocjacje nie mają już na celu ochrony interesów narodu francuskiego, ale samego prezydenta” – dodała partia.
Do wypowiedzi Philippe’a dołączył się Bardella, który w osobnym wywiadzie dla BFM TV powiedział, że popiera w pierwszej kolejności rozwiązanie parlamentu, a następnie wybory parlamentarne lub przedterminowe wybory prezydenckie.
Philippe, były członek konserwatywnej partii Les Républicains, był pierwszym premierem pierwszej kadencji Macrona, czyli w latach 2017–2020.
Następnie założył własną partię Horyzonty, która od tego czasu należy do koalicji rządzącej Macrona. Philippe jest także burmistrzem Le Havre w Normandii.
Nagła rezygnacja Lecornu nastąpiła zaledwie kilka godzin po mianowaniu przez byłego ministra sił zbrojnych nowego gabinetu.
Po tygodniach konsultacji z całymi partiami politycznymi Lecornu, bliski sojusznik Macrona, mianował w niedzielę swoich ministrów, a pierwsze posiedzenie gabinetu miało odbyć się w poniedziałkowe popołudnie.
Jednak wszystkie partie Zgromadzenia Narodowego ostro skrytykowały skład gabinetu Lecornu, który w dużej mierze nie zmienił się w stosunku do gabinetu Bayrou, i zagroziły jego odrzuceniem w głosowaniu.
Zarówno przeciwnicy, jak i sojusznicy uznali ją za zbyt prawicową lub niewystarczającą, co rodzi pytania o to, jak długo może ona trwać w czasie, gdy Francja jest już pogrążona w głębokim kryzysie politycznym, a żadna grupa nie ma większości w podzielonym parlamencie.
„Pan Sebastien Lecornu złożył dymisję swojego rządu Prezydentowi RP, który ją przyjął” – poinformowało w poniedziałek rano biuro prasowe Pałacu Elizejskiego.
Decyzja Macrona o rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych w zeszłym roku pogłębiła kryzys, tworząc jeszcze bardziej rozdrobniony parlament.
Lecornu, który został mianowany dopiero w zeszłym miesiącu, był piątym premierem Macrona w ciągu dwóch lat po obaleniu François Bayrou i jego rządu w wyniku wotum zaufania.
Bayrou założył, że prawodawcy poprą jego pogląd, że Francja musi obciąć wydatki publiczne, aby ograniczyć swoje ogromne zadłużenie. Zamiast tego wykorzystali głosowanie, aby związać się z 74-letnim centrystą mianowanym przez Macrona w grudniu ubiegłego roku.
Chciał obciąć równowartość około 35 miliardów funtów z wydatków publicznych, przy obecnym długu publicznym wynoszącym 114 procent PKB.
W szczególności chciał skrócić dwa święta państwowe oraz zamrozić emerytury i świadczenia socjalne, pozbawiając jednocześnie tysiące urzędników służby cywilnej bezrobotnych.
Bayrou oficjalnie złożył rezygnację we wrześniu, po zaledwie dziewięciu miesiącach sprawowania urzędu.
Całość chaosu miała związek z kampanią „Blokujmy wszystko”, której ostatecznym celem było zmuszenie Macrona do rezygnacji.
W miarę nasilania się przemocy Bruno Retailleau, minister spraw wewnętrznych ustępującego rządu, powiedział: „To w żadnym wypadku nie jest ruch obywatelski.
„Została przejęta przez ultralewicę, a niektórzy są zdeterminowani do przeprowadzenia brutalnych działań. Panuje nastrój powstańczy.
„Wszyscy mają dość Macrona i jego rządu” – powiedział Nicolas, 19-letni student zaangażowany wówczas w protesty w Paryżu.
„Nowy premier będzie tak samo bezużyteczny jak poprzedni”.
Nie ma scentralizowanego przywództwa, które mogłoby „blokować wszystko” – co upodabnia je do niesławnego, ale niezwykle skutecznego ruchu Żółtych Kamizelek (Gilets Jaunes).
Ruch protestacyjny opierał się na mediach społecznościowych i był wspierany przez CGT (Konfederację Pracowników Ogólnych), największy związek zawodowy w kraju.
Lecornu został najmłodszym ministrem obrony w historii Francji i architektem znaczącej rozbudowy wojskowej do 2030 r., pobudzonej wojną Rosji na Ukrainie.
Były konserwatysta, który dołączył do ruchu centrowego Macrona w 2017 r., piastował stanowiska we władzach lokalnych, na terytoriach zamorskich oraz podczas „wielkiej debaty” prezydenta „żółtej kamizelki”, gdzie pomagał opanować masowy gniew poprzez dialog.
Francuska policja ds. zamieszek cofa się, gdy Wafu Brasserie płonie po zapaleniu się podczas gwałtownych starć w pobliżu Chatelet w centrum Paryża, 10 września 2025 r.
Siły policyjne zamieszek używają armatek wodnych do rozproszenia protestujących podczas demonstracji będącej częścią ruchu protestacyjnego „Zablokujmy wszystko” na Place de la Comedie w Montpellier w południowej Francji, 10 września 2025 r.
Zaproponował także rozmowy na temat autonomii podczas zamieszek na Gwadelupie w 2021 r.
Jedną z jego kluczowych zalet dla Macrona było to, że nie był kimś, kogo we Francji nazywa się „prezydentem”, czyli kimś, kto ma ambicje zdobycia dla siebie Pałacu Elizejskiego.
Lecornu to „lojalny żołnierz, który nie ma zbyt dużej charyzmy ani potencjału prezydenckiego” – powiedział w zeszłym miesiącu AFP jeden z doradców ministerialnych, pod warunkiem zachowania anonimowości.
Jego odejście pogłębia obawy o zdolność kraju do opanowania finansów.
Kolejne rządy Francji bezskutecznie próbowały narzucić znaczące cięcia wydatków publicznych, gdy kraj zmagał się z ciężarem wysokiego długu publicznego, utrzymujących się deficytów budżetowych i fragmentacji politycznej.
Francuski indeks giełdowy CAC 40 spadł na początku notowań o 2 procent, a banki odnotowały największe straty. Indeks wzrósł w ciągu roku o około 7 procent, ale pozostaje w tyle za dwucyfrowymi wzrostami, jakie osiągają europejskie odpowiedniki.
Chris Beauchamp, główny analityk rynku w IG, powiedział: „Utrata jednego premiera jest niefortunna, ale czterech wygląda na poważny kryzys. Dziś rano rynki były oszołomione wiadomością, że odszedł kolejny mieszkaniec hotelu Matignon, co spowodowało kolejny nowy rozdział w gorącym dramacie, jakim jest rząd francuski.


















