Od kilku dni staram się tego unikać.
Próbowałem złożyć życzenia urodzinowe.
Udawałem, że zapomniałem – dwa razy.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Ale wokół przekształcenia Wielkiej Szóstki było mnóstwo zamieszania, więc obiecałem podzielić się kilkoma przemyśleniami.
Problem w tym, że mam więcej niż kilka myśli i więcej niż kilka obaw – i może powinienem zachować je dla siebie.
Bo jakimś cudem jestem teraz seniorem i czuję się, jakbym wchodził do wzburzonej wody.




Jak to się stało i, co ważniejsze, jak to się stało tak szybko?
Nie brzmi to dobrze i na pewno nie pasuje.
Czy mówimy teraz o Karcie Seniora i zniżkach na przejazdy koleją?
Mam wrażenie, że dopiero wczoraj naśmiewałam się z taty w związku z jego supertanimi podróżami pociągiem do Gór Błękitnych i z powrotem.
Ale to niemożliwe, bo taty już nie ma i jeśli mam być szczery, z każdym rokiem coraz bardziej przypominam starszą wersję Starego Człowieka.
50-tka nie była taka.
60 wydaje się znacznie większą liczbą i wiąże się ze znacznie większymi pytaniami.
Nikt nie pyta, czy myślisz o przejściu na emeryturę w wieku 50 lat.
Wiele osób mnie teraz o to pyta. Pytam siebie. Co teraz? Co dalej? A co jeśli to zrobię? A co jeśli tego nie zrobię?


Jeśli w tej burzliwej chmurze seniorów jest siwowłosa podszewka – jest to reakcja rodziny, przyjaciół i widzów.
Pocieszające jest to, że w dniach, kiedy unikałem tego zadania – byłem też owinięty wielkimi urodzinowymi uściskami.
Moja żona i moi chłopcy narobili niesamowitego zamieszania, a moi koledzy z pracy przeszli wszystko, co w ich mocy.
Bardzo podobała mi się moja piękna urodzinowa kolacja z moją piękną mamą.
Kilku bardzo życzliwych widzów przesłało najmilsze wiadomości wyrażające solidarność i wsparcie, podczas których w dziwny sposób odczuliśmy, że jesteśmy w tym razem – każdy z nas po drodze staje się trochę starszy i mądrzejszy.
Zatem było to prawdziwe świętowanie, które oczyszczało, a nawet pouczało.
Wielkie urodziny to wielkie kamienie milowe, a kamienie milowe skłaniają do myślenia.
Uwielbiam siedzieć tam, gdzie siedzę i robić to, co robię. Miałem dużo szczęścia. Ale wiem, że nie mogę tam siedzieć wiecznie.
Kiedy nadejdzie czas, że zaczniesz myśleć o czasie, który Ci pozostał, z czasem należy obchodzić się ostrożnie.
Zawsze chciałem wspiąć się na kilka gór, popływać w odległych morzach i odpocząć w wielu pubach daleko od domu.
Żadnego e-maila, żadnego terminu, żadnych zmartwień.


Kiedy więc zaczyna się ta podróż?
Duże kroki wymagają dużej odwagi, ale bardzo pocieszająca jest świadomość, że tak wielu innych stało na tym samym rozdrożu.
Mam nadzieję, że to nie wiek będzie wyznaczał mój kierunek, ale nastawienie.
Jestem w miarę wysportowany i mam dużo szczęścia.
Moi chłopcy to obecnie młodzi mężczyźni, którzy w większości podążają własną drogą.
Zbudowałem życie i rodzinę.
Co mam dalej zbudować?
Nie mam jednoznacznej odpowiedzi – jeszcze nie.
Najlepsza rada, jaką do tej pory przeczytałem… „odpuść sobie to, kim myślałeś, że powinieneś być i świadomie wybierz, kim chcesz być następny”.
Jeśli więc będę odważna – już wkrótce – może to być zupełnie nowy początek.