Dziwna bójka na zewnątrz Melbourne klub ze striptizem zakończył się utratą przytomności przez mężczyznę przez krzesło rzucone przez jego własnego kolegę w szokującym przypadku przyjacielskiego pożaru.
Do zdarzenia doszło na King St około 21:20 w piątkowy wieczór, po tym, jak dwóch mężczyzn zostało wyrzuconych z baru 20 za rzekome obraźliwe zachowanie wobec tancerzy i innego personelu.
Na nagraniu z monitoringu widać, jak para się kłóci bramkarze zanim został wypchnięty na osławioną dzielnicę nocnego życia.
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Jeden z mężczyzn chwycił słupek, ale najwyraźniej zmienił zdanie na temat użycia go jako broni, gdy wkroczył ochroniarz. Jego partner początkowo poddał się tej decyzji i siadł na chodniku.
Ale chwilę później był z powrotem przy drzwiach wejściowych, przepraszając i prosząc o wpuszczenie go z powrotem do środka.


Nieświadomy działań przyjaciela, drugi mężczyzna wszedł do sąsiedniej restauracji, chwytając krzesło z jadalni.
Pracownica restauracji powiedziała 7NEWS, że próbowała go powstrzymać.
„Po prostu nagle zapytał: Czy mogę pożyczyć krzesło? Próbowałam powstrzymać go od pytania, to nasze najwyższe krzesło, nie możesz go wziąć” – powiedziała.
Mężczyzna był jednak zdeterminowany, by się zemścić. Wyniósł krzesło na zewnątrz i rzucił je w dół ulicy w stronę wejścia do baru, najwyraźniej celując w pracowników ochrony.


Bramkarz na drzwiach zauważył, jak nadchodzi, i wszedł do środka. Jednak krzesło uderzyło jego kolegę, który leżał z powrotem na chodniku, trafiając go prosto w głowę.
Na CCTV widać było, jak ochroniarze śmieją się z katastrofalnego błędu w obliczeniach, podejrzewając, że rakieta była przeznaczona dla nich.
Współwłaściciel Bar 20 powiedział 7NEWS, że mężczyźni zostali wyrzuceni za obraźliwe zachowanie wobec tancerzy i innego personelu. Powiedział, że nie ma wątpliwości, że celem rzucającego krzesłem był stojący z przodu szef ochrony.
„Podobnie jak krzyczał razem z tym facetem i innymi osobami w jego otoczeniu, on śmiał się z tej sytuacji” – powiedział pracownik restauracji.
„Nic nie powiedziałam, bo byłam zszokowana i poprosiłam obsługę o pomoc w odzyskaniu krzesła.
„Nagle się obudził i chodził normalnie”.
Pomimo mocnego uderzenia i upadku, ofiara szybko odzyskała przytomność.
Wiadomo, że nikt nie wezwał policji ani karetki.


















