Nastoletnia ofiara niszczycielskiego piekła w szwajcarskich barach w sylwestra wybudziła się ze śpiączki kilka tygodni po tym, jak w pożarze zginęło 40 osób, a około 100 innych zostało ciężko rannych.
Roze (18 l.) w noc tragedii pracowała w klubie nocnym Le Constellation w Crans-Montana i doznała poważnych oparzeń twarzy, dłoni i stóp.
Tydzień po piekle Roze została przeniesiona na specjalistyczny oddział oparzeń Szpitala Uniwersyteckiego w Liège, gdzie lekarze mają duże doświadczenie w leczeniu podobnych urazów.
Przeszła wiele operacji i przez tygodnie utrzymywana była w śpiączce farmakologicznej, a lekarze przez dłuższy czas obawiali się o jej życie. W ubiegły piątek wreszcie pozwolono jej opuścić intensywną terapię i obecnie kontynuuje rehabilitację w zwykłej sali szpitalnej.
„Radzę sobie lepiej” – powiedziała Sudinfo. „Nadal jestem pod dobrą opieką; bandaże muszę zmieniać co dwa dni. Ale twarz nie jest już zabandażowana i mogę normalnie rozmawiać z rodziną i personelem szpitala”.
Jednak powrót nastolatka do zdrowia pozostaje długą i bolesną podróżą. „Rekonwalescencja moich rąk i prawej stopy zajmie jeszcze trochę czasu, ale jestem na dobrej drodze” – kontynuuje Roze.
„Lekarze powiedzieli mi, że muszę nosić rękawiczki przez kolejne dwa lata” – mówi 18-latek. Ale nadal mogę używać rąk. Moja prawa stopa? To nadal boli. Nie mogę jeszcze samodzielnie chodzić; minie kolejne sześć miesięcy, zanim będę mógł to zrobić.
Podczas jej pobytu w szpitalu na stałe mieszkał z nią ojciec. W tym samym czasie niedawno odwiedzili ją także jej matka i trzyletni brat, którzy pomogli jej uporać się z psychologiczną traumą związaną ze straszliwą nocą.
„Każdej nocy budzę się z koszmarami” – mówi. „Ciągle na nowo przeżywam to, co się stało. Spotykam się z psychologiem.
Roze (18 l.) w noc tragedii pracowała w klubie nocnym Le Constellation w Crans-Montana i doznała poważnych oparzeń twarzy, dłoni i stóp
Dramatyczny film uchwycił moment, w którym zapalił się sufit szwajcarskiego baru narciarskiego
Pomimo ciężkiej próby Roze pozostaje zdecydowanie pozytywna.
„Chcę podziękować pracownikom służby zdrowia za ich życzliwość, a także wszystkim Belgom, którzy o mnie pytali. Dziękuję za całą waszą dobroć, najgorsze już minęło!”
Orzeczenie to pojawiło się po nagraniu z telewizji przemysłowej sprzed wybuchu piekła, na którym widać krzesło wciśnięte w wyjście awaryjne oraz pracowników korzystających z kijów basenowych do podparcia pianki izolacyjnej.
Na nagraniu widać właścicieli baru, 49-letniego Jacquesa Morettiego i jego żonę Jessicę Moretti, 40 lat, którzy obwiniali swój młody personel o spowodowanie pożaru i zablokowanie wyjścia ewakuacyjnego.
Na nagraniu wideo opublikowanym przez kanał France 2 widać pracownika klubu nocnego, który na około dwa tygodnie przed pożarem wpycha na miejsce opadające panele izolacyjne na suficie za pomocą kijów basenowych i ręczników papierowych.
W jednym z klipów pracownik Gaëtan Thomas-Gilbert nagrywa ten film i wysyła go do Jaquesa Morettiego, który odpowiada: „Tak, wygląda OK. Proszę, zdejmij pozostałych.
Thomas-Gilbert, który w pożarze odniósł poważne obrażenia, powiedział wcześniej ojcu, że ma obawy dotyczące bezpieczeństwa w barze i że planuje zrezygnować.
Inne zdjęcie wykonane na kilka minut przed pożarem przedstawia krzesło oparte o wyjście awaryjne, które zdaje się blokować drogę. Według Bilda znaleziono przed nim trzy ciała.
Jaques i Jessica Moretti zostali oskarżeni przez szwajcarską prokuraturę o zabójstwo przez zaniedbanie, uszkodzenie ciała przez zaniedbanie i podpalenie przez zaniedbanie.
Moretti są stale przesłuchiwani przez prokuratorów, a ujawnione nagrania przesłuchań wskazują, że mówili: „To nie my, to inni” – donosił we wtorek „Le Parisien”.
Ich strategia obrony podczas około 20-godzinnego przesłuchania przez trzech prokuratorów polegała w szczególności na obwinianiu 24-letniej kelnerki Cyane Panine za to, że wskoczyła na ramiona koleżanki, wymachując dwiema butelkami szampana z zapalonymi iskrami w środku.
Cyane, która zginęła w pożarze, miała na sobie promocyjny kask i nie widziała materiałów pirotechnicznych zapalających sufit w piwnicy baru, pokryty wysoce łatwopalną pianką.
Odnosząc się do wyczynu z iskrami szampana, Jacques Moretti powiedział śledczym, że był to „pokaz Cyane”.
„Nie zabroniłem jej tego” – powiedział prokuratorom, dodając: „Nie kazałem jej zwracać uwagi na instrukcje dotyczące bezpieczeństwa. Nie widzieliśmy niebezpieczeństwa. Cyane lubiła to robić – to był serial, lubiła być jego częścią.
Jessica Moretti, która była na tym samym przesłuchaniu 20 stycznia, powiedziała: „Cyane lubiła dostarczać te butelki – robiła to z własnej woli.
Gdybym uważał, że istnieje najmniejsze ryzyko, zabroniłbym tego. Przez dziesięć lat prowadzenia firmy nigdy nie myślałem, że może istnieć jakiekolwiek niebezpieczeństwo.
Na nagraniu wideo widać, jak ktoś desperacko próbuje ugasić ogień, ale w ciągu kilku sekund zostaje on opanowany i wybucha w śmiercionośną kulę ognia, która pochłania wypełniony bar
Wysokiej jakości zdjęcia przedstawiają pierwsze chwile pożaru Swiss Constellation Bar w Crans-Montana, w którym w sylwestra zginęło kilkadziesiąt osób
Cyane Panine, lat 24, zginęła w płomieniach po wybuchu pożaru w zatłoczonym klubie, a materiał filmowy ukazuje ją siedzącą na ramionach kolegi, trzymającą dwie butelki szampana zaopatrzone w iskry
Rodzina Cyane należy do tych, którzy stanowczo zaprzeczają twierdzeniom Morettiego i popierają ją świadkowie, którzy przeżyli pożar.
Mówią, że to Jessica Moretti wysłała Cyane z butelkami i zachęciła ją do wykonania wyczynu w kasku dostarczonym przez Dom Perignon.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo przeciwpożarowe, Jacques Moretti powiedział: „Nie odbyło się żadne szkolenie, ale podczas oprowadzania po terenie pracownikom powiedziano, jakie kroki należy podjąć w przypadku pożaru.
„Ewakuj klientów, podnieś alarm i wezwij straż pożarną” – powiedział, dodając: „I oczywiście, jeśli mieli czas, użyj gaśnic, aby ugasić pożar”.
Kiedy powiedziano mu, że jeden z pracowników, określany jedynie jako L, powiedział podczas dochodzenia, że nie ma pojęcia, gdzie trzymane są gaśnice, Jacques Moretti odpowiedział: „Personel pracuje na kilka zmian i być może zapomniałem przekazać te informacje L, ale w pewnym momencie miały one zostać przekazane. Może zapomniałem.
Obaj Morettis obwinili także niezidentyfikowanego pracownika za zamknięcie drzwi ewakuacyjnych w piwnicy.
„Drzwi były zawsze otwarte” – powiedziała Jessica Moretti podczas dochodzenia. Nie ma dnia, żebym nie zastanawiał się, dlaczego tamtej nocy te drzwi zostały zamknięte. Zawsze mówiliśmy, że drzwi są zawsze otwarte i przyjmowaliśmy to za oczywistość.
Z kolei Jacques Moretti powiedział: „Po tragedii dowiedzieliśmy się, że pracownik dostarczył Constellation kostki lodu i nie rozumiejąc po co, zamknął zatrzask w górnej części drzwi”.
Jacques Moretti powiedział, że wysłał później SMS-a do tego pracownika, w którym napisał: „Nie powinieneś uciekać. Powinieneś tu zostać i wziąć na siebie odpowiedzialność”.
Gdy skontaktował się z nim „Le Parisien”, zainteresowany pracownik stanowczo zaprzeczył wszelkim nieprawidłowościom, mówiąc: „Nie zamknąłem drzwi, które były już zamknięte”.
Jeśli chodzi o łatwopalną piankę, którą zainstalowano w Le Constellation podczas renowacji w 2015 r., Jacques Moretti powiedział: „Komendant straży pożarnej i kapitan straży pożarnej wyrazili na to zgodę”.


















