Keira Starmera został potępiony przez organ nadzorujący wybory za swoją ostatnią próbę uniknięcia a Praca rozlew krwi w radzie.
Komisja Wyborcza podjęła rzadki krok i upomniała rząd po tym, jak 63 samorządy lokalne zostały poproszone o przełożenie konkursów z maja.
Głosowania są powszechnie postrzegane jako krytyczny test chwiejnego przywództwa premiera i oczekuje się, że reforma przyniesie znaczne zyski.
Rząd argumentował, że potrzeba więcej czasu na zakończenie kontrowersyjnej zmiany decentralizacji.
Może to dotyczyć nawet 10 milionów wyborców, z których wielu już przesunęło swój moment demokratyczny o rok.
Dyrektor naczelny Komisji Wyborczej Vijay Rangarajan powiedział: „Jesteśmy rozczarowani zarówno momentem, jak i treścią oświadczenia. Zaplanowane wybory powinny co do zasady odbyć się zgodnie z planem i zostać przełożone jedynie w wyjątkowych okolicznościach.
Komisja jest zaniepokojona perspektywą opóźnienia wyborów, a jeszcze bardziej możliwością dalszego przełożenia wyborów już przełożonych na 2025 r. – stwierdził.
„Co do zasady nie uważamy, że ograniczenia zdolności są uzasadnionym powodem opóźnienia długo planowanych wyborów.
„Przedłużanie istniejących mandatów może mieć wpływ na legitymację lokalnego procesu decyzyjnego i zaszkodzić zaufaniu publicznemu.
„Istnieje wyraźny konflikt interesów w zwróceniu się do istniejących rad o podjęcie decyzji, ile czasu upłynie, zanim będą odpowiadać przed wyborcami” – stwierdził.
Zaznaczył także, że nowe decyzje o przesunięciu wyborów zapadną dopiero na kilka miesięcy przed planowanym głosowaniem.
„Ta niepewność jest bezprecedensowa i nie pomoże działaczom i administratorom, którzy potrzebują czasu na przygotowanie się do swoich ważnych ról” – powiedział Rangarajan.
„Zdajemy sobie sprawę z nacisków na samorządy lokalne, ale te spóźnione zmiany nie pomagają administratorom. Partie i kandydaci przygotowywali się już od jakiegoś czasu i, co zrozumiałe, będą zaniepokojeni”.
Twoja przeglądarka nie obsługuje ramek iframe.
Wczoraj wieczorem ministrowie dokonując niezwykłego posunięcia zaprosili 63 rady do przełożenia konkursów, co jest powszechnie postrzegane jako krytyczny sprawdzian chwiejnego przywództwa Keira Starmera (na zdjęciu)
Samorządy sygnalizują, że skorzystają z oferty rządu dotyczącej opóźnienia wyborów pomimo wściekłości reform.
Władze lokalne we wschodnim i zachodnim Sussex należą do tych, które popierają przesunięcie głosów z maja na 2027 r., a Thurrock również rozważa to posunięcie.
Około jedna trzecia ratuszów jest kontrolowana przez Partię Pracy i to oni stanowią największą partię w pozostałych, co oznacza, że Sir Keir może drastycznie ograniczyć swoje potencjalne straty.
Jedenaście rad jest kierowanych przez konserwatystów, a 13 przez Lib Demokratów.
Reforma nie obejmuje żadnej z zainteresowanych rad, ale w maju chciała dokonać głębokiego ataku przeciwko Partii Pracy i torysom.
Ostatni sondaż YouGov na temat zamiaru głosowania w poszczególnych krajach, opublikowany w tym tygodniu, pokazał, że Reform ma 10 punktów przewagi nad Partią Pracy, a torysi i Zieloni są o jeden punkt dalej w tyle.
Ministrowie chcą zniesienia dwustopniowego systemu rad powiatów i powiatów na rzecz nowych jednolitych władz, które mają zacząć działać w 2028 roku.
63 samorządy lokalne mają czas do połowy przyszłego miesiąca na złożenie wniosku o 12-miesięczne opóźnienie wyborów zaplanowanych na 2026 rok.
Dotyczy to rad hrabstw w Norfolk, Suffolk, Essex, Hampshire, East Sussex i West Sussex, które wcześniej przełożyły wybory z maja na przyszły rok.
Przywódcy CC w Essex i Hampshire oświadczyli, że zamierzają przeprowadzić wybory, podczas gdy inni, np. Norfolk, nadal się nad tym zastanawiają.
Liderka Partii Pracy w Radzie Thurrock, Lynn Worrall, zasugerowała, że może poprzeć opóźnienie. Organ ma zostać połączony z innymi organami w Essex.
„Rząd będzie świadomy zawiłości związanych z reorganizacją i decentralizacją władz lokalnych, które wcześniej prowadziły do przełożenia tegorocznych wyborów w niektórych obszarach, w tym w Thurrock” – powiedziała lokalnej gazecie.
„To do nich należy rozważenie argumentów za i przeciw zorganizowaniu wyborów samorządowych do rad, które za dwa lata nie będą istnieć”.
Rzecznik Rady Hrabstwa East Sussex, kierowanej przez mniejszośćowy blok konserwatystów, powiedział „Local Government Chronicle”, że „argumentował za przełożeniem”.
Stwierdzono, że ministrowie „słuchają lokalnych przywódców i usłyszeli argumenty za skoncentrowaniem naszych zasobów na realizacji zadań w East Sussex, w szczególności w zakresie decentralizacji i reorganizacji samorządu lokalnego, a także świadczenia usług mieszkańcom”.
Lider reform w Wielkiej Brytanii Nigela Farage’a porównał to posunięcie do działań „dyktatora”.
„Tylko republika bananowa zakazuje wyborów, to właśnie mamy za Starmera” – powiedział.
Inny poseł do spraw reformy, Lee Anderson, powiedział, że premier jest „frytowy”.
torys rzecznik wyborczy, sir Jamesa Cleverly’ego stwierdziła, że Partia Pracy „straszy się wyborców”, dodając: „Myśleli, że mogą całkowicie zmienić samorząd lokalny i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Mylili się.
„Na początku tego miesiąca Partia Pracy odwołała wybory na burmistrza, a teraz znów to robi, organizując wybory do rad, majstrując w procesie demokratycznym tak, aby służyło to ich własnym interesom politycznym”.
Richard Wright, przewodniczący Sieci Rad Okręgowych, powiedział, że normalny czteroletni cykl wyborczy „należy przerwać tylko w najbardziej wyjątkowych okolicznościach”.
Dodał: „Może to podważyć wiarę w naszą ukochaną demokrację lokalną”.
Sojusznicy Sir Keira obawiają się, że w ciągu kilku dni od wyborów może on stanąć w obliczu zamachu stanu, jeśli wyniki będą tak złe, jak sugerują sondaże.
Wczoraj okazało się, że przemówienie króla może nastąpić tydzień po konkursach, co może utrudnić rywalom Partii Pracy wyzwanie przywódcze.
Propozycje opóźnienia wynikają z szeregu innych środków określanych przez krytyków jako autorytarne, takich jak likwidacja procesów z ławami przysięgłych za wiele przestępstw i wprowadzenie cyfrowych dowodów osobistych.
Downing Street spotyka się również z ostrą reakcją na ograniczanie odpraw dla dziennikarzy lobbystycznych, co stanowi oczywistą próbę kontrolowania relacji medialnych na temat rządu.
Twoja przeglądarka nie obsługuje ramek iframe.
Rzecznik premiera bronił pomysłu dalszego opóźniania wyborów, twierdząc, że samorządy mają trudności z radzeniem sobie z wyborami w tym samym czasie, gdy w zeszłym roku Partia Pracy rozpoczęła masową reorganizację samorządu lokalnego.
Dziesiątki rad mają zostać zniesione lub połączone w ramach dążenia do bardziej jednolitych władz.
Minister samorządu lokalnego Alison McGovern powiedziała wczoraj wieczorem parlamentarzystom: „Wiele rad w całym kraju ze wszystkich stron wyraziło… obawy dotyczące czasu i energii poświęconej na zarządzanie wyborami do organów, które wkrótce nie będą istnieć, tylko po to, by przeprowadzić wybory rok później”.


















