Mieszkańcy stolicy Pakistanu, Islamabadu, zostali wczoraj poddani zaostrzonym kontrolom bezpieczeństwa po samobójczym zamachu bombowym, w wyniku którego najwyżsi urzędnicy ślubowali powstrzymać wzrost liczby śmiertelnych ataków.
Do śmiertelnego wybuchu przed budynkami sądu rejonowego, który miał miejsce we wtorek, przyznała się frakcja pakistańskich talibów – grupa bojowników, która stoi za serią ataków w innych częściach kraju.
W Indiach policja bada, czy istnieje związek między wybuchem samochodu, który miał miejsce w tym tygodniu w Delhi, a wcześniejszym aresztowaniem grupy siedmiu mężczyzn z niespokojnego regionu Kaszmiru posiadających broń i materiały do produkcji bomb, podają wczoraj trzy źródła zaznajomione z dochodzeniem.
W wyniku wybuchu, który miał miejsce w poniedziałkowy wieczór przed historycznym Czerwonym Fortem w Delhi, zginęło osiem osób, a co najmniej 20 zostało rannych, co stanowi pierwszą taką eksplozję w silnie strzeżonym mieście liczącym ponad 30 milionów mieszkańców od 2011 roku, podaje Reuters.
Władze Indii prowadzą dochodzenie w sprawie wybuchu na podstawie rygorystycznego prawa antyterrorystycznego i stwierdziły, że badane są wszystkie kąty. Nie podali nikogo, ani nie dokonali żadnych aresztowań w związku z eksplozją.
Sąd rejonowy w Islamabadzie pozostał wczoraj zamknięty, podczas gdy w innych budynkach sądów w całym mieście zwiększono bezpieczeństwo, a na punktach kontrolnych utworzyły się długie kolejki pojazdów.
„Nasza armia, policja i wszystkie organy ścigania są czujne i wykonują swoje obowiązki. Niestety pozostaje pytanie: skąd pochodzą te ataki i jak do nich dochodzi?” powiedział mieszkaniec Fazal Satar, 58.
Co najmniej 12 osób zginęło, a 27 zostało rannych w samobójczym zamachu bombowym, który był pierwszym takim wypadkiem, jaki miał miejsce w stolicy od prawie trzech lat, podaje AFP.
„To była bardzo potężna eksplozja” – powiedział Muhammad Imran, 42-letni funkcjonariusz policji, który został ranny w ataku.
