Dziś rano toczy się dyskusja na temat tego, czy Rachel Reeves może przetrwać odkrycie, że celowo okłamała wyborców, rynki i parlament w sprawie swoich 26 miliardów funtów Budżet cios młotem w lud pracujący Wielkiej Brytanii. Ale to niewłaściwe pytanie.

Prawdziwym problemem jest to, czy kanclerz będzie musiała podać się do dymisji, czy też trafi do więzienia.

Fakty są bezsporne. 17 września Reeves otrzymał dobre wieści. Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) poinformowało ją, że czarna dziura budżetowa o wartości 20 miliardów funtów, przed którą według niej stoi, w rzeczywistości skurczyła się do 2,5 miliarda funtów w wyniku zmian w płacach realnych i inflacja.

Jednak z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu zignorowała nową pozytywną prognozę. 4 listopada wygłosiła dziwaczne, „scenograficzne” przemówienie, w którym przedstawiła mrożącą krew w żyłach analizę finansów państwa.

„Moim zadaniem jest radzenie sobie ze światem, takim, jakim go zastajemy” – powiedziała – „a nie ze światem, jakim bym sobie życzyła. Nie chcę komentować i spekulować. Ale działać.

Zaraz potem jej współpracownicy wyjaśnili, że oznacza to konieczność podniesienia podatku dochodowego. Wtedy Reeves wpadł w panikę. W obliczu sprzeciwu ze strony jej własnych backbencherów – i z Pracagrupy fokusowe wykazały potencjalnie egzystencjalną reakcję na naruszenie manifestu – pośpiesznie ogłoszono, że podstawowe stawki podatkowe mimo wszystko nie zostaną podniesione.

W tym momencie rynki się poruszyły. W obliczu wyraźnej utraty nerwów przez kanclerz rentowność obligacji rządowych wzrosła, powodując gwałtowny wzrost i tak już ogromnego długu publicznego.

Ktoś z Departamentu Skarbu pośpiesznie podniósł słuchawkę Alexa Wickhama, dziennikarza finansowego i politycznego serwisu informacyjnego Bloomberg, i poinformował go, że prognoza OBR (wówczas jeszcze wysoce poufna) dała kanclerzowi większe pole manewru w kwestiach finansowych.

Rachel Reeves (na zdjęciu) rozmawia z pielęgniarkami i przedstawicielami mediów podczas wizyty w szpitalu University College London na początku tego tygodnia

Rachel Reeves (na zdjęciu) rozmawia z pielęgniarkami i przedstawicielami mediów podczas wizyty w szpitalu University College London na początku tego tygodnia

Podkreślili, że decyzja o zaprzestaniu podwyżki stawek podatkowych była decyzją ekonomiczną, a nie polityczną. Zatem Reeves kłamał. A potem skłamał. A potem skłamał. A potem znowu skłamał.

Podczas wyborów zapewniała, że ​​nie będzie podnosić podatków dla osób pracujących. W zeszłorocznym budżecie podkreśliła tę obietnicę, stwierdzając: „Doszłam do wniosku, że przedłużenie zamrożenia progów zaszkodzi ludziom pracy”.

Kilka dni później potroiła swój budżet, mówiąc: „Służby publiczne muszą teraz żyć w granicach swoich możliwości, ponieważ jasno mówię: nie wrócę z większymi pożyczkami ani większymi podatkami”.

Potem zdecydowała, że ​​służby publiczne wcale nie będą musiały żyć na miarę swoich możliwości. Zamrożenie progów podatkowych zostanie przedłużone. Wzrosną podatki nałożone na osoby pracujące. Jak już wiemy, wyjaśnienie tych podwyżek również było kompletną fikcją.

Więc Rachel Reeves nie tylko skłamała. Kłamała w sprawie podwyżki podatków. Kłamała, że ​​je wychowuje na ludziach pracujących. A potem skłamała na temat powodu swojego kłamstwa.

Ale to nie koniec perfidii. Jak potwierdził OBR, Kanclerz nie radził sobie ze światem takim, jaki był. Celowo zniekształciła obraz sytuacji fiskalnej, aby uzasadnić swój nalot podatkowy.

Wbrew swoim twierdzeniom konsekwentnie „komentowała i spekulowała”, najpierw po to, aby sprostać oczekiwaniom politycznym, a następnie, gdy zarządzanie zawiodło, próbując ustabilizować rynki. Z potencjalnie tragicznymi konsekwencjami.

Wczoraj kanclerz cieni Mel Stride napisał do Nikhila Rathi, szefa Urzędu Nadzoru Finansowego (FCA), żądając zbadania pozornie wyraźnej próby manipulowania rynkami poprzez selektywne i nieuprawnione udostępnianie wysoce wrażliwych danych – co stanowi prima facie naruszenie prawa regulacyjnego.

Zasady FCA są jasne. „Sankcje karne za wykorzystywanie informacji poufnych i manipulacje na rynku mogą skutkować karą pozbawienia wolności do lat dziesięciu i nieograniczoną grzywną”. Reeves wie o tym aż za dobrze.

W 2005 roku, pracując w Bank of England, napisała artykuł: „Czy rynki finansowe reagują na komunikaty Banku Anglii?”

Rachel Reeves podczas swojego katastrofalnego przemówienia budżetowego w Izbie Gmin w środę

Rachel Reeves podczas swojego katastrofalnego przemówienia budżetowego w Izbie Gmin w środę

Stwierdziła w nim: „Pogląd, że przejrzystość jest zawsze dobra, nie jest powszechny”.

Przyjrzała się także wpływowi przemówień na rynki. Doszła do wniosku, że mają one zazwyczaj „niewielki wpływ”, po czym dodała: „Nie sugerujemy, że pojedyncze przemówienia lub komentarze nigdy nie mają istotnego wpływu na ceny rynkowe. Kilka przemówień… rzeczywiście miało miejsce w dniach dużych ruchów na rynkach finansowych.

W poprzednich skandalach Reeves udawała niewiedzę, jak na przykład niedawne zamieszanie wokół jej licencji na wynajem. Trudno jednak wyobrazić sobie, jak tym razem uda jej się powtórzyć tę sztuczkę. Jeśli przyzna się, że wyraziła zgodę na udostępnianie wrażliwych danych rynkowych, jest przeklęta. A jeśli zaprzeczy zaangażowaniu, potwierdzi to autoryzowany wyciek, co wymaga pełnego dochodzenia.

W ten weekend parlamentarzyści Partii Pracy są zaniepokojeni i zakłopotani tym, jak ich kanclerz spowodował kolejny kryzys rządowy.

– Dlaczego to zrobiła? wykrzyknął jeden. – Jak mogła sądzić, że to nie wyjdzie na jaw?

Odpowiedzią jest coraz bardziej samolubna walka Reevesa o polityczne przetrwanie. Ministrowie, z którymi rozmawiałem w ostatnich tygodniach, spekulują na temat skonstruowania przez nią „skrzyni wojennej”, która zostanie odsłonięta w okresie poprzedzającym następne wybory.

Jak ktoś powiedział: „Ta linia rezerwy budżetowej to bzdura. Chce ogromnej rezerwy, którą może przeznaczyć na obniżki podatków w okresie poprzedzającym dzień wyborów. Co w efekcie oznaczałoby próbę przekupienia wyborców za ich własne pieniądze.

Rachel Reeves zawsze musiała zmierzyć się z rozliczeniem za swoje oszustwo. W obecnej sytuacji będzie miała szczęście, jeśli będzie się to wiązało jedynie z utratą pracy, a nie wolności.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj