Obiekty hotelowe zostały ostrzeżone, aby zachowały czujność po tym, jak rzekomo przyłapano irlandzką rodzinę, która celowo nasadziła sobie włos na talerz, zanim odmówiła zapłacenia rachunku w wysokości 600 dolarów.
Do rzekomego zdarzenia doszło w Pony in The Rocks w Sydney, gdzie według personelu odwiedzająca lokal rodzina z Irlandii zamówiła niektóre z najdroższych produktów tego lokalu.
OBEJRZYJ WIDEO POWYŻEJ: Irlandzka rodzina oskarżona o oszustwo restauracyjne polegające na sadzeniu włosów
Poznaj aktualności dzięki aplikacji 7NEWS: Pobierz już dziś
Z monitoringu CCTV sprawdzonego przez restaurację wynika, że po skończonym posiłku mężczyzna sięga pod ramię, wyrywa sobie włosy i kładzie je na talerzu.
Neil Nolan, który od dwudziestu lat kieruje kuchnią w lokalu, powiedział, że rzekoma taktyka nie przypomina niczego, z czym się wcześniej spotkał.


„Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. To jakby kolejny poziom próby oszustwa” – Nolan powiedział 7NEWS.
Jak podaje restauracja, grupa zamówiła wartościowe dania, w tym 1,8 kg stek tomahawk, a także przystawki i napoje.
Personel twierdzi, że kwestię poruszono dopiero, gdy rodzina skończyła jeść.
Nolan powiedział, że mężczyzna był coraz bardziej wzburzony, podnosił głos i odmawiał uregulowania jakiejkolwiek części rachunku.
„Po prostu oszalał… stawał się coraz głośniejszy i odmówił zapłacenia jakiegokolwiek rachunku” – powiedział.
Sytuacja zaostrzyła się w jadalni, a żona mężczyzny rzekomo zalała się łzami, na co patrzyli inni klienci.
Personel szybko zakwestionował pochodzenie włosów. Opisano ją jako blondynkę, natomiast obsługa kuchni nie odpowiadała temu opisowi.
„Widzicie, że moje włosy nie są blond, i w kuchni też nie widać blond włosów” – powiedziała Nolan.
W trosce o zakłócanie spokoju innym klientom kierownictwo zdecydowało się odstąpić od całego projektu ustawy, aby położyć kres konfrontacji.


Restauracja twierdzi, że dopiero potem dowiedziała się o podobnych zarzutach dotyczących prawdopodobnie tej samej rodziny w innym pobliskim lokalu.
Nolan powiedział, że zgłosił sprawę policji, ale poinformowano go, że niewiele można podjąć natychmiastowych działań.
Sfrustrowany później udostępnił publicznie nagrania z monitoringu w mediach społecznościowych, aby ostrzec innych operatorów i spróbować zlokalizować rodzinę, o której mowa.
Dane kontaktowe podane w rezerwacji były rzekomo fałszywe i uważa się, że rodzina opuściła ten obszar.

















