Jakoś trudno sobie wyobrazić kosztowną i symboliczną sprawę sądową, która doprowadziła do „kapitulacji” Wysp Chagos przez Wielką Brytanię, bez szczerze uspokajającej twarzy prawnika zajmującego się prawami człowieka Philippe’a Sandsa.

Był to uśmiechnięty Sands, którego sfotografowano w okularach przeciwsłonecznych, gdy w 2022 r. prowokacyjnie wywieszano flagę Mauritiusa nad terytorium Oceanu Indyjskiego, i to właśnie Sands rok później z satysfakcją mówił o radości wynikającej z wygranej w sądzie międzynarodowym przeciwko własnemu krajowi, co, jak to ujął, „całkowicie ich – (innymi słowy Wielkiej Brytanii) – upokorzyło”.

To upokorzenie, wiemy teraz dzięki wczorajszemu Daily Mail, było szczególnie dochodowe dla 65-letniego adwokata, który być może może pretendować do miana jednego z najsłynniejszych – jeśli nie zawsze najbardziej znanych – prawników swoich czasów. Jego poprzednia pozycja głównego doradcy prawnego na Mauritiusie pozostawiła mu udział w puli wynoszącej 8 milionów funtów.

Nawet w workach z pieniędzmi w międzynarodowym orzecznictwie jest to znaczna nagroda finansowa. „Niezła robota, jeśli możesz ją zdobyć” – zauważył jeden z kolegów prawników.

Sands otrzymał także obywatelstwo Mauritiusa, co nie było wielkim wyzwaniem, i został obsypany cywilnymi odznaczeniami.

To Sands pomógł zabezpiecz kontrowersyjną umowę, co się okaże Wielka Brytania przekazuje suwerenność Chagos, jednocześnie dzierżawiąc na 99 lat strategicznie ważną bazę wojskową Diego Garcia za oszałamiającą kwotę 35 miliardów funtów.

Decyzja wywołała konsternację, także ze względu na złowrogi wpływ Chin na sprawy Mauritiusa.

Philippe Sands pomógł w sfinalizowaniu kontrowersyjnego porozumienia, na mocy którego Wielka Brytania przekaże Mauritiusowi suwerenność nad Wyspami Chagos

Philippe Sands pomógł w sfinalizowaniu kontrowersyjnego porozumienia, na mocy którego Wielka Brytania przekaże Mauritiusowi suwerenność nad Wyspami Chagos

Wielka Brytania wydzierżawi strategicznie ważną bazę wojskową Diego Garcia na 99 lat – za oszałamiającą kwotę 35 miliardów funtów

Wielka Brytania wydzierżawi strategicznie ważną bazę wojskową Diego Garcia na 99 lat – za oszałamiającą kwotę 35 miliardów funtów

Ale chociaż zapłata Mauritiusowi miliardów funtów, które będą musiały pochodzić z naszego już wyczerpanego budżetu obronnego, aby odebrać nam Wyspy Chagos, uczynił coś w rodzaju osobistej krucjaty, przyjaciele mówią, że Sands był „zaskoczony” wrzaskiem, jaki wywołała wiadomość o jego własnej wypłacie, jakby była to jakaś niepoważna dywersja.

Jak podniośle powiedział komisji Izby Lordów badającej przeniesienie suwerenności nad Wyspami Chagos: „Otrzymywałem wynagrodzenie, takie jak za prawie wszystkie moje sprawy. Nie zostało to zrobione pro bono. Zgiń myśl. Równie motywującym czynnikiem wydaje się być pozbycie się Wielkiej Brytanii z jej „ostatniej kolonii”.

Ale wtedy profesor Sands – piastuje także stanowisko akademickie w University College London – dał się poznać jako wyznawca doktryny, w której koncepcja brytyjskich interesów narodowych zostaje podporządkowana wizji świata bez granic rządzonego przez panel międzynarodowych prawników.

Cieszył się także swoją pozycją wśród trójki prawniczych umysłów na szczycie drzewa praw człowieka. Pozostali to lord Hermer, prokurator generalny i, oczywiście, nasz premier Sir Keir Starmer. Sands zgłosił się na ochotnika do pracy nad kampanią Starmera, kiedy Sir Keir ubiegał się o stanowisko przywódcy Partii Pracy i określił go jako „wspaniałego przyjaciela… hojnego, pełnego humoru i empatii”.

Wszyscy trzej mężczyźni wywodzą się z tego samego ideologicznego materiału i niczym niezwykłym spędzili czas w Matrix Chambers, wpływowej firmie zrzeszającej głównie lewicowych adwokatów zajmujących się prawami obywatelskimi, która rzadko traci okazję do ugruntowania swojej wiarygodności jako bastion wzniosłej poprawności politycznej.

Sands była jednym z założycieli firmy Matrix, założonej w 2000 roku, w której skład wchodziły czołowe nazwiska, wśród nich Cherie Booth, co musiało skomplikować sytuację w herbaciarni Chambers, kiedy w 2005 roku skutecznie oskarżył jej męża, a następnie premiera Tony’ego Blaira o bycie zbrodniarzem wojennym w związku z inwazją na Irak.

Fakt, że w tamtych czasach praca w Matrixie była mniej pracą, a bardziej szlachetnym powołaniem, prawdopodobnie pomógł załagodzić sytuację.

Obecnie, kiedy nie wykłada ani nie pisze – zdobył główną nagrodę Wielkiej Brytanii w dziedzinie literatury faktu za książkę East West Street, książkę o ludobójstwie i zbrodniach przeciwko ludzkości – Sandsa można spotkać w innej niezwykle modnej izbie, 11 King’s Bench Walk, gdzie skromnie ogłasza się go jako „bardzo prominentnego, wpływowego, niezwykle dobrego i jednego z największych nazwisk swojej epoki”.

Jednak pomimo całej swej niewątpliwej błyskotliwości Sands jest człowiekiem, który dzieli opinie. Gdy rozeszła się wieść o jego płatności w Chagos, poseł Partii Pracy nazwał go „najemnikiem”, który oskarżył go o „udawanie, że dba o prawa”.

Graham Stringer może być jednym z niezręcznej drużyny niezależnych parlamentarzystów Starmera, ale jego słowa zabolały. „Philippe Sands zbija fortunę, reprezentując interesy obcego kraju” – powiedział doświadczony poseł, który piastuje tę funkcję od 1997 r.

Sands, premier i prokurator generalny uważają, że sądy międzynarodowe, zdominowane przez sędziów z Chin, są ważniejsze niż nasza własna demokracja.

„Im szybciej odzyskamy kontrolę dla obywateli tego kraju, a nie dla zagranicznych sądów z prawnikami, którzy zarabiają miliony, tym lepiej”.

Stringer dodał, że prawnik „udaje, że troszczy się o prawa, ale w rzeczywistości próbuje regresować Czagosjan, którzy nie chcą kontroli Mauritiusa”.

Interwencja posła w odpowiednim czasie mocno przypomniała, że ​​jednym z sędziów, który orzekł w sprawie Chagos w Międzynarodowym Trybunale Sprawiedliwości, był były urzędnik chińskiego rządu, który wspierał rosyjską inwazję na Ukrainę.

Minister spraw zagranicznych cieni Dame Priti Patel wyraziła się nie mniej dosadnie. „Podobnie jak Starmer i wszyscy inni powiązani ze skandalem w Chagos, uważam, że Sands chętnie sprzeda nasz kraj” – powiedziała. „Nie można ufać Partii Pracy i jej lewicowym przyjaciołom prawnikom”.

Sands zgłosił się na ochotnika do pracy nad kampanią Sir Keira Starmera, kiedy obecny premier ubiegał się o stanowisko przywódcy Partii Pracy, i określił go jako „wspaniałego przyjaciela… hojnego, pełnego humoru i empatii”.

Sands zgłosił się na ochotnika do pracy nad kampanią Sir Keira Starmera, kiedy obecny premier ubiegał się o stanowisko przywódcy Partii Pracy, i określił go jako „wspaniałego przyjaciela… hojnego, pełnego humoru i empatii”.

Choć te interwencje są ważne, pokazują również, jak kontrowersyjna była decyzja o przekazaniu suwerenności. „Dekolonializację uzasadniano tym posunięciem” – mówi osoba bliska negocjacjom, dyskredytująca Sandsa jako „prawnego kumpla Starmera”.

Dodaje: „Oczywiście nie wszyscy Czagosjanie chcą, aby ich ojczyzna pozostała w rękach brytyjskich, ale wydaje się, że większość tak. Wszyscy mają prawo do obywatelstwa brytyjskiego, a w ostatnich miesiącach nastąpił gwałtowny wzrost liczby przybyszów Czagosjan do Wielkiej Brytanii. Lud Czagosów nie jest Mauritiusa. Mają inną historię, wiarę i kulturę.

„Dla nich Mauritius jest w takim samym stopniu potęgą kolonialną jak Wielka Brytania”.

Wahające poglądy Donalda Trumpa niewiele pomogły. W zeszłym miesiącu nazwał tę decyzję „aktem wielkiej głupoty”, po czym stwierdził, że jest to „najlepsze” porozumienie, jakie premier mógł zawrzeć – być może raczej potępiając Starmera słabymi pochwałami.

Jednak wczoraj wieczorem, zaledwie kilka godzin po oficjalnym poparciu umowy przez Departament Stanu USA, prezydent powiedział, że Starmer popełnił „nadzwyczajny błąd” przekazując bazę.

Wszystko to wydaje się być sprawą całkowicie obojętną dla Sandsa, który z zachwytem, ​​choć nieoryginalnie, został opisany przez wewnętrzne czasopismo adwokatów „Counsel” jako „człowiek na każdą porę roku”, którego „przeniesiono… z zapomnienia do intelektualisty publicznego”.

Na tym entuzjastycznym profilu wyszczególniano jego niezliczone sukcesy jako pisarza, podcastera, twórcy filmów dokumentalnych i eksperta w ramach światowych wykładów, a także wychwalano jego prawniczy mózg.

Być może odkrywcze jest zatem intrygujące pominięcie Sandsa w swoim wpisie „Kto jest kim”.

Opisując siebie jako osobę wykształconą w Cambridge (Corpus Christi College), nie wspomina o latach spędzonych w płatnej szkole University College School w Hampstead w północnym Londynie.

Lewicowcy postrzegają tak doskonałe szkoły jako świątynie elitarności torysów i nietrudno zrozumieć, dlaczego pójście do takiej szkoły mogłoby być dla Sandsa nieco zawstydzające.

Urodził się jednak w rodzinie mieszczańskiej (w czasie Holokaustu stracił 80 krewnych), jego ojciec był dentystą, a matka prowadziła antykwariat. A dziś mieszka w tej samej enklawie w Hampstead, w której dorastał, ze swoją urodzoną w Nowym Jorku żoną Natalią, również prawniczką, i trójką dzieci.

W wywiadach uważa, że ​​inspiracją dla jego krucjaty na rzecz sprawiedliwości był nauczyciel polityki, który zabrał wówczas 15-latka i jego klasę do kopalni węgla w Yorkshire. I chociaż zasłynął, niszcząc twierdzenia Blaira, że ​​ma jasne i jednoznaczne poparcie prawne dla wojny z Saddamem Husajnem w 2003 roku, przegapił kilka okazji do krytykowania torysów, rezerwując szczególną pogardę dla Borisa Johnsona i jego wsparcia dla Donalda Trumpa.

Po pierwszym zwycięstwie wyborczym Trumpa Sands powiedział: „Głęboko sprzeciwiam się określeniu Trumpa przez Borisa Johnsona jako przyzwoitego, liberalnego faceta z Nowego Jorku”. Skandalicznie dodał: „Boris Johnson w zasadzie przyjąłby z radością wybór Adolfa Hitlera według tego standardu i możecie sobie wyobrazić słowa: «Możemy z nim pracować», «On będzie dobry dla Wielkiej Brytanii». Człowieka o poglądach liberalnych jedna kwestia zajmowała go bardziej niż inne – konsekwencje inwazji na Irak i Afganistan.

Jak napisał w „Daily Mail”: „Śledziłem rozwój tej straszliwej historii, odkąd zaczęła się w kilka godzin po strasznych atakach z 11 września 2001 roku.

„Tego dnia byłem w Nowym Jorku, niecałą milę od World Trade Center. Widziałem, co się stało, czułem gryzący dym, który tygodniami unosił się nad miastem, i byłem świadkiem zdjęć zaginionych członków rodziny przyklejonych do setek ścian wokół miasta.

„Dziś nadal czuję konsternację, przerażenie i strach. Nie można pozwolić, aby tak okropny akt zabijania pozostał bez reakcji. Jednak obecnie jest boleśnie oczywiste, że Stany Zjednoczone – przy wsparciu Wielkiej Brytanii – obrały w nadchodzących latach złą drogę. Wczesne decyzje podjęte po 11 września – o prowadzeniu „wojny z terroryzmem”, wykorzystaniu Guantanamo (bazy USA na Kubie) jako stałego miejsca przetrzymywania, stosowaniu tortur, inwazji na Irak – pozostawiły po sobie dziedzictwo, które będzie nas prześladować przez lata”.

Rzecz jasna, adwokat, który został powołany w skład palestry w 1985 r., a w 2003 r. przyjął jedwab, najszczęśliwszy jest wśród tych, którzy zgadzają się z jego światopoglądem.

Jednym z nich był pisarz szpiegowski John le Carre, z którym zaprzyjaźnił się w swoim lokalnym pubie. Podzielali sceptycyzm wobec wojny w Iraku, a on zaprzyjaźnił się z prawnikiem, prosząc go o przejrzenie jego rękopisów. „W każdej powieści Le Carre’a zawsze pojawiał się przerażający prawnik, a moim zadaniem było sprawdzenie, co jest okropne” – powiedział.

W zamian autor nauczył Sandsa, jak sprytny spisek może pomóc w sądzie. „Jest mnóstwo sztuczek, które mu podkradłem” – powiedział Sands. „Rozumiał, że jego czytelnicy są inteligentni i lubili dociekać, dokąd ich prowadzi.

„Dokładnie tak samo było z sędziami. Chcesz, żeby doszli do wniosku, który ci się podoba, ale daj im poczucie, że rozwiązali problem.

Ciekawie będzie zobaczyć, czy to samo zamknięcie zostanie osiągnięte w przypadku wyprzedaży w Chagos.

Czy też pozostanie to aktem politycznego i strategicznego wandalizmu, który pozostanie w pamięci długo po tym, jak skończy się czas tego rządu.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj