Samotna matka została ukarana grzywną w wysokości 1000 funtów za wyrzucanie much po tym, jak zostawiła kopertę obok przepełnionego kosza na śmieci.
Loretta Alvarez umieściła kartonową kopertę na kilku pudełkach obok wspólnych pojemników na śmieci przed swoim mieszkaniem w Feltham na zachodzie Londynktóre są wspólne dla 25 innych gospodarstw domowych.
Zakładała, że pracownicy samorządowi będą zabierać śmieci, kiedy przyjdą je odebrać.
Jednak 26-latek był zszokowany, gdy otrzymał mandat karny od Rady Hounslow, który stwierdził, że wyrzucanie śmieci obejmuje pozostawianie odpadów w miejscach publicznych poza koszami, nawet jeśli pojemniki są już pełne.
Wściekła matka dwójki dzieci stwierdziła, że nie stać jej na płacenie i obecnie grożą jej kroki prawne.
Pani Alvarez stwierdziła, że „nigdy celowo” nie wyrzucałaby śmieci na otwartą przestrzeń, i dodała: „To było bardzo stresujące. Nie chciałem, żeby tak się stało, nie chciałbym, żeby przydarzyło się to komuś innemu.
Następnie powiedziała: „Nie mam takich pieniędzy, które mogłabym dać, nie stać mnie na zadłużenie się, żeby je spłacić, i nie chcę mieć po sobie śladu w aktach.
Loretta Alvarez umieściła kartonową kopertę na kilku pudełkach obok wspólnych pojemników na śmieci przed swoim mieszkaniem w Feltham w zachodnim Londynie
„Jestem pielęgniarką zajmującą się zdrowiem psychicznym. Przez trzy lata studiowałam na uniwersytecie”.
Prowadzona przez Partię Pracy Rada Hounslow powiedziała jej, że musi zapłacić do 5 listopada, bo w przeciwnym razie grozi jej oskarżenie o przestępstwo. Pani Alvarez powiedziała: „Karczą mnie wyższą grzywną niż ktoś, kto dostaje za przekroczenie prędkości”.
Stała kara w wysokości 1000 funtów to stawka krajowa ustalona przez Departament Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich, którą Rada Hounslow przyjęła, aby zapewnić spójność swojej polityki egzekwowania prawa z polityką innych władz lokalnych.
W przypadku nakazu zapłaty o stałej wysokości kwota nie jest uzależniona od dochodów i nie zmienia się w zależności od sytuacji osobistej.
The BBCktóra jako pierwsza opisała tę historię, stwierdziła, że rada wstrzymała nakładanie grzywny do czasu przeglądu sprawy, nie została ona jednak wycofana, a organ podtrzymuje swoje stanowisko, że kara pozostaje niezmieniona.
„Jesteśmy pewni, że postąpiliśmy słusznie, zajmując się tą sprawą i nakładając karę, ponieważ wyrzucanie śmieci oznacza pozostawianie odpadów w dowolnym miejscu w miejscu publicznym, z wyjątkiem koszy na śmieci, niezależnie od tego, czy pojemniki są pełne.
„Chociaż zgadzamy się, że nikt nie lubi otrzymywać mandatów, mieszkańcy oczekują, że uporamy się z wykroczeniem i sprawcami wykroczeń.
„Oprócz tego, że nasze ulice wyglądają na zaniedbane, stanowi to dodatkowy koszt dla podatników Rady, którzy muszą płacić rachunki za wyrzucanie much”.
To nie pierwszy raz, kiedy mieszkańcy zachodniego Londynu zostali ukarani przez władze lokalne za pozornie błahy czyn.
Jak wcześniej donosiło „Mail”, Burcu Yesilyurt z Kew w zachodnim Londynie powiedziała, że wylała niewielką ilość napoju do przydrożnego odpływu, ponieważ nie chciała rozlać go na autobus.
Chwilę później była „zszokowana”, gdy zobaczyła trzech funkcjonariuszy organów ścigania „goniących” ją ulicą, gdy czekała na przystanku autobusowym w pobliżu stacji Richmond.
Funkcjonariusze ukarali ją grzywną w wysokości 150 funtów zgodnie z art. 33 ustawy o ochronie środowiska z 1990 r., która może zostać obniżona do 100 funtów, jeśli zostanie zapłacona w ciągu 14 dni. Pani Yesilyurt stwierdziła, że to doświadczenie było „dość onieśmielające” i sprawiło, że czuła się „roztrzęsiona” w drodze do pracy.
Burcu Yesilyurt (na zdjęciu) została ukarana grzywną w wysokości 150 funtów przez funkcjonariuszy samorządu po wylaniu resztek kawy do kanalizacji
Odpływ, z którego pani Yesilyurt wylała ostatnią odrobinę kawy w Richmond w zachodnim Londynie
Trzej funkcjonariusze organów ścigania „gonili” panią Yesilyurt ulicą, gdy ta stała na przystanku autobusowym w pobliżu stacji Richmond (na zdjęciu)
Rada Richmond-upon-Thames nalegała, aby jej funkcjonariusze „zachowywali się profesjonalnie i obiektywnie”, a nałożenie grzywny było „uzasadnione”.
Pani Yesilyurt powiedziała BBC: „Zauważyłam, że zbliża się mój autobus, więc po prostu nalałam resztkę. Nie było tego dużo, to był tylko mały kawałek.
„Gdy tylko się odwróciłem, zauważyłem, że ścigali mnie trzej mężczyźni, funkcjonariusze organów ścigania, i natychmiast mnie zatrzymali”.
Rada później anulowała karę i stwierdziła, że „rozpatruje nasze porady dotyczące usuwania płynów w miejscu publicznym”.
Podobne rygorystyczne egzekwowanie prawa zaobserwowano gdzie indziej. W zeszłym roku Rada Miasta Stoke-on-Trent nałożyła karę w wysokości 400 funtów za wrzucenie koperty do publicznego kosza.
Deborah i Ian Day z Bentilee zostali odnalezieni na podstawie adresu na wyrzuconej kopercie i nałożyli na każdego z nich grzywny po 200 funtów.
Śledczy Rady stwierdzili, że ustawa ta naruszyła sekcje 87 i 88 ustawy o ochronie środowiska z 1990 r., stanowiące, że odpadów z gospodarstw domowych nie można wyrzucać do publicznych pojemników na śmieci.
Rzecznik Rady Miejskiej Stoke-on-Trent powiedział wówczas: „Rada miejska Stoke-on-Trent podtrzymuje swoje podejście zerowej tolerancji wobec nielegalnych wysypisk śmieci w naszych miastach, co wiąże się z egzekwowaniem prawa. Kontynuujemy proaktywne patrolowanie i dochodzenie.
„Po zbadaniu danego obszaru i przetwarzaniu dowodów organizujemy usuwanie odpadów z naszymi zespołami sprzątającymi. Sprawa ta jest obecnie badana przez nasz zespół ds. przestępstw przeciwko środowisku.
„Zawiadomienia o nałożeniu kary stałej są wydawane jako alternatywa dla postępowania karnego w sądzie. Jesteśmy zaangażowani we współpracę na rzecz oczyszczenia naszego miasta i, jeśli potwierdzają to dowody, będziemy egzekwować przepisy dotyczące przestępstw związanych z odpadami”.
