Cofnięte zezwolenia, złożone pozwy, groźba przejęć państwa. Śmiertelna powódź w Indonezji spowodowała bezprecedensowe działania rządu przeciwko firmom oskarżonym o niszczenie środowiska, które pogorszyło katastrofę.
Jednak ekolodzy, którzy od dawna ostrzegali przed ryzykiem szalejącego wylesiania, obawiają się, że obecna reakcja nie rozwiąże problemu, a nawet może go pogorszyć.
Urzędnicy prezydenta Prabowa Subianto w dół uznali rolę wylesiania i nadmiernego rozwoju w wyniku ubiegłorocznych powodzi i osunięć ziemi, w których na Sumatrze zginęło ponad 1000 osób.
Górnictwo, plantacje i pożary spowodowały wycięcie dużych połaci bujnego indonezyjskiego lasu deszczowego, usuwając drzewa, które pochłaniały deszcz i pomagały ustabilizować glebę.
Obecnie Indonezja priorytetowo traktuje „ochronę środowiska, ochronę przyrody” – powiedział Prabowo uczestnikom tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego.
Kilkudziesięciu firmom cofnięto zezwolenia, a według doniesień rząd przekaże zarządzanie około milionem hektarów gruntów przedsiębiorstwu państwowemu.
Początkowo rząd przewidywał, że obejmie to kopalnię złota Martabe, którą działacze na rzecz ochrony przyrody regularnie oskarżają o szkody dla środowiska.
Niedawno urzędnicy oświadczyli, że nadal analizują potencjalne naruszenia w witrynie.
Nie pojawiła się jednak sugestia wstrzymania rozwoju na obszarach najbardziej dotkniętych i najbardziej wrażliwych ekologicznie, takich jak Batang Toru, gdzie znajduje się Martabe.
– Najrzadsza małpa wielka na świecie –
Na tym obszarze żyje najrzadsza na świecie małpa człekokształtna, orangutan tapanuli. Uważa się, że przed katastrofą na wolności żyło zaledwie 800 osobników.
„Cofanie pozwoleń nie jest od razu sukcesem” – powiedział Panut Hadisiswoyo, działacz na rzecz ochrony przyrody i specjalista od orangutanów.
„Idea cofnięcia powinna polegać na powstrzymaniu zniszczeń, ale kontynuowanie tych działań oznacza, że przemysł będzie kontynuował działalność w tym wrażliwym obszarze”.
Działacze na rzecz ochrony przyrody lobbowali za moratorium na rozwój w Batang Toru, gdzie orangutany tapanuli najpierw utraciły siedliska, a następnie powodzią.
Korzystając z danych satelitarnych i informacji na temat istniejącej wcześniej populacji orangutanów tapanuli, eksperci obliczyli, że prawie 60 zwierząt mogło zostać zabitych w wyniku, jak to nazwali, „zdarzenia na poziomie wyginięcia” tego gatunku.
W latach 2001–2024 Sumatra utraciła 4,4 miliona hektarów lasów, czyli obszar większy niż Szwajcaria, „co sprawia, że pagórkowate krajobrazy leśne są bardziej podatne na osuwiska i powodzie” – stwierdziła Amanda Hurowitz, starsza dyrektor grupy zajmującej się ochroną przyrody Mighty Earth.
Duża część wylesiania miała miejsce na obszarach objętych zezwoleniami rządowymi i nie jest jasne, czy przekazanie działalności państwu poprawi sytuację.
„Istnieją obawy, że wspierane przez państwo przejęcie może nie zagwarantować lepszych praktyk środowiskowych i że produkcja może mieć pierwszeństwo przed ochroną środowiska” – Hurowitz powiedział AFP.
„Nie widzieliśmy jeszcze żadnych planów”.
– „Błogosławieństwo w przebraniu” –
Indonezyjskie ministerstwa środowiska i leśnictwa nie odpowiedziały na prośbę AFP o komentarz.
Inni eksperci ostrzegali, że cofanie pozwoleń i przejmowanie działalności pokrzyżowało plany audytu i dochodzenia w firmach oraz ustalenia ich dokładnej odpowiedzialności za katastrofę.
Jak dotąd rząd nie nakreślił planów odtwarzania lasów i rekultywacji środowiska, powiedział Timer Manurung, dyrektor wykonawczy indonezyjskiej grupy ekologicznej Auriga Nusantara.
„To nie tylko odwołanie, ale musi także obejmować naprawę i wzięcie odpowiedzialności za zniszczenia” – powiedział AFP.
W pozwie rząd żąda blisko 300 milionów dolarów od sześciu firm, z których część zostanie przeznaczona na rekultywację środowiska.
Jednak na rzeczywiste działania zaradcze potrzeba byłoby znacznie więcej pieniędzy, a eksperci twierdzą, że inne firmy również mogą być temu winne.
Nic też nie wskazuje na to, że inne projekty związane z wylesianiem na dużą skalę, w tym plan plantacji żywności i energii w Papui Południowej, zostaną wstrzymane w tym dążeniu.
Jedynym ratunkiem, stwierdził Timer, jest „bardzo znaczący wzrost świadomości” społeczeństwa na temat wylesiania w Indonezji od czasu katastrofy.
To było „błogosławieństwo w nieszczęściu”.


















