Niemiecki strażnik drogowy, który przez lata rabował automaty parkingowe, potajemnie stał się milionerem.
40-latek zatrudniony przez miasto Kempten w południowej Bawarii do opróżniania parkometrów prowadzonych przez władze miejskie, rzekomo ukradł około 1 miliona euro luzem, wyłudzając gotówkę podczas setek zbiórek.
Detektywi twierdzą, że przelał monety na wiele kont bankowych, co uruchomiło poważny alert dotyczący prania pieniędzy, gdy pracownicy zauważyli dziwaczny strumień wpłat gotówkowych.
Jego 38-letnia żona, która również miała dostęp do rachunków, została aresztowana pod zarzutem udzielania mu pomocy.
Sędzia wydał nakazy obejmujące 720 odrębnych kradzieży, a śledczy wciąż je liczą.
Rzekomy skandal wyszedł na jaw dopiero w październiku, kiedy to para już od miesięcy, a może nawet lat, po cichu wysysała publiczne pieniądze.
Od tego czasu miasto pośpieszyło z wdrożeniem płatności za parkowanie smartfonami, gdy zdało sobie sprawę, że jego liczniki są używane jak osobisty bankomat.
Ale to nie pierwszy skandal z nieuczciwymi pracownikami, który uderza w Niemcy.
Niemiecki strażnik drogowy w ciągu kilku lat po cichu stał się milionerem dzięki luźnej zbiórce drobnych. Zdjęcie pliku
Mężczyzna był zatrudniony przez miasto Kempten w południowej Bawarii przy opróżnianiu parkometrów prowadzonych przez władze miejskie
W Hamburgu pracownik został oskarżony o dokonanie jednej z najdziwniejszych kradzieży w miejscu pracy w mieście po tym, jak policja odkryła ponad dwie tony skradzionej kawy.
31-latek, który pracował dla lokalnej firmy zajmującej się handlem kawą, został aresztowany, gdy funkcjonariusze zatrzymali jego pojazd i znaleźli około 500 kilogramów świeżo palonej kawy w jednokilogramowych workach.
Przeszukanie jego domu i dwóch wynajmowanych garaży ujawniło pełną skalę: ponad 1900 kilogramów więcej, plus 20 000 euro w gotówce i luksusowy zegarek.
Detektywi twierdzą, że łup został zabrany bezpośrednio jego pracodawcy i traktują sprawę jako szczególnie poważną kradzież.


















