Setki demonstrantów wyszły na ulice miasta, w którym przebywali migranci w byłym obozie wojskowym, skandując „Keira Starmera jest zdrajcą”.
Mieszkańcy miasta Crowborough we wschodnim Sussex zebrali się u bram obozu przed wkroczeniem do miasta.
Około 450 mężczyzn ubiegających się o azyl ma przenieść się do koszar w ramach planu zmniejszenia liczby hoteli wykorzystywanych do zakwaterowania migrantów.
Przez ostatnie 14 tygodni protestujący gromadzili się licznie w każdą niedzielę, aby wyrazić swój sprzeciw wobec kontrowersyjnych planów laburzystowskiego rządu.
Dzisiaj ujawniono również, że niektóre kobiety w miasteczku twierdzą, że są teraz zbyt przestraszone, aby opuścić swoje domy.
Stawili czoła złej pogodzie i dzisiaj ślubowali kontynuować protesty przez „miesiące”, dopóki migranci nie opuszczą obozu.
Słychać było skandowanie „czyje miasto, nasze miasto” i „Keir Starmer jest zdrajcą”.
Jest to drugi protest, który odbędzie się po wprowadzeniu migrantów do obozu 19 stycznia.
Protestujący maszerują przez Crowborough 1 lutego 2026 r., aby wyrazić swoją złość z powodu umieszczania osób ubiegających się o azyl w pobliskim obozie wojskowym
W zeszłym tygodniu migranci byli widziani w obozie szkoleniowym Crowborough, dawnym obiekcie wojskowym
Demonstranci rozwiewali transparenty z napisem „Crowborough mówi nie” wbrew tej decyzji
Inne pieśni obejmowały: „Whose street? Nasza ulica”. Wywieszono także flagi Union Jack, a także napisy „Crowborough mówi nie” i „Chroń naszą społeczność”, gdy maszerowali dwie mile od obozu wojskowego do terenu przy kaplicy.
Miejscowi zapowiedzieli dziś, że będą kontynuować demonstracje „tak długo, jak będzie to konieczne”.
Alison Smith, mieszkanka Crowborough od prawie 50 lat, stwierdziła, że była to pierwsza seria protestów, w których brała udział.
Powiedziała: „Jesteśmy całkowicie wściekli, że nie przeprowadzono żadnych konsultacji z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych poza jednym spotkaniem online”.
Michael Enfield (45 l.) powiedział: „Będziemy działać tydzień po tygodniu. Nie przestaniemy, dopóki oni nie znikną. Jeśli to zajmie lata, niech tak będzie.
„To jedyny sposób, w jaki możemy przekazać nasze przesłanie.
„Zdarzały się przestępstwa powiązane z innymi hotelami dla imigrantów. Te przestępstwa były naprawdę poważne. Nie chcemy tego tutaj.
– To nie jest odpowiednie miejsce dla nich ani dla nas. Żyjemy w strachu. Znam kobiety, które nie wyjdą z domu. Jest aż tak źle.
„Powinniśmy żyć w wolnym społeczeństwie. Ale mamy kobiety, które nie wyjdą z własnego domu. To straszne.
Protestujący, młodzi i starsi, maszerowali przez centrum miasta 14 tydzień z rzędu
Ludzie wchodzą do budynku obozu szkoleniowego armii Crowborough, przekształconego przez rząd Wielkiej Brytanii na ośrodek zakwaterowania dla osób ubiegających się o azyl, w Crowborough, 23 stycznia 2026 r.
Debbie, która nie chciała podać swojego nazwiska, kolejna długoletnia mieszkanka Crowborough po sześćdziesiątce, określiła reakcję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jako „bezczelną”.
Powiedziała: „Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zobowiązało się do powiadomienia z 48-godzinnym wyprzedzeniem, ale dało mniej niż 12 godzin. Muszą się wstydzić tego, co zrobili, dlatego przenieśli ich pod osłoną ciemności. Ale dzisiaj było cudownie widzieć, jak społeczność zebrała się, aby zaprotestować przeciwko porzuceniu tych mężczyzn tutaj.
„Nie wiemy, kim są ani nic o ich pochodzeniu. Mam dwie córki i bardzo martwię się o ich bezpieczeństwo.
Protest zakończył się przemówieniami społeczności lokalnej. Niezależny radny okręgowy Andrew Wilson powiedział, że „rodzice dwa razy zastanowią się, zanim pozwolą swoim dzieciom chodzić samo po ulicach”.
Ryan Stuart (39 l.) powiedział, że „kipi” ze złości, czując, że miasto nie zostało wysłuchane.
Dekorator dodał: „Myślę, że wszyscy jesteśmy traktowani jak głupcy. Będę maszerować wiecznie, dopóki oni nie pójdą. Nie poddamy się.
W nadchodzących tygodniach planowane są kolejne marsze.
W celu utrzymania pokoju przeprowadzana jest poważna operacja bezpieczeństwa, w ramach której nad głowami latają drony.
W ośrodku przebywają nielegalni imigranci płci męskiej samotni, którzy ubiegają się o azyl w Wielkiej Brytanii, a zostanie on powiększony tak, aby pomieścić ponad 500 osób
Katy Bourne (na zdjęciu) – która od 2012 roku pełni funkcję komisarza ds. policji i przestępczości (PCC) w Sussex – została oskarżona o stanięcie po którejkolwiek stronie po tym, jak wzięła udział w protestach w Crowborough w East Sussex
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało, że osoby ubiegające się o azyl zostaną zarejestrowane u lekarza przebywającego w bazie i będą korzystać z usług poza siedzibą jedynie wtedy, gdy będą wymagać dodatkowego leczenia.
Urzędnicy twierdzą, że zminimalizuje to wpływ na lokalne usługi lekarzy pierwszego kontaktu, choć z pewnością zdenerwuje lokalnych mieszkańców borykających się z niedoborem wizyt.
Wczoraj komisarz ds. policji i przestępczości (PCC) w Sussex został ukarany za udział w listopadowym proteście przed obozem.
Katy Bourne, która od 2012 r. pełni funkcję PCC w Sussex, została oskarżona o stanięcie po którejkolwiek stronie po tym, jak wzięła udział w protestach w Crowborough w East Sussex.
W listopadzie ubiegłego roku w marszu na ulice wyszły setki ludzi po ogłoszeniu przez laburzystowski rząd kontrowersyjnych planów umieszczenia w byłym obozie wojskowym nawet 500 migrantów.
Decyzja pani Bourne o przyłączeniu się do protestujących wywołała oburzenie wśród członków panelu kryminalnego składającego się z radnych i innych delegatów, którzy twierdzili, że nie jest już w tej kwestii bezstronna.
Teraz panel oświadczył, że stracił zaufanie do pani Bourne i głosował za jej potępieniem.
W oddzielnym wniosku złożonym przez panel również twierdzono, że komisarz, który ubiega się o stanowisko pierwszego burmistrza Sussex, „naraził urząd na złą reputację” ze względu na brak bezstronności.
W odpowiedzi na panel konserwatywna PCC oświadczyła, że „jest sądzona za wykonywanie swojej pracy” i stwierdziła, że wniosek stanowi „skoordynowany osobisty atak na moją uczciwość”.
W zeszłym tygodniu trzy osoby zostały aresztowane po tym, jak protestujący zablokowali pojazd wyjeżdżający z obozu wojskowego.
Policja w Sussex podała, że aresztowania nastąpiły po dwóch incydentach przy wejściu do obozu w East Sussex, które miały miejsce w piątek, 23 stycznia.
Rzecznik sił powiedział: „Początkowo zgromadzenie miało spokojny przebieg, jednak gdy pojazd opuszczał teren, trzy osoby groziły i zastraszały.
„Osoby utrudniały przejazd, wykrzykiwały obelgi i uderzały w pojazd, alarmując kierowcę i pasażerów”.


















