Rosyjski dron uderzył w dom we wschodniej Ukrainie, zabijając troje małych dzieci i ich ojca – poinformowali wczoraj urzędnicy, podczas strajku, który według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego podważył dyplomację, podczas gdy Waszyngton naciska na porozumienie pokojowe.
Ciężarna matka dzieci walczyła o życie w szpitalu z poważnymi poparzeniami, premier Julia Swyrydenko napisała w X: „W jednym akcie rosyjskiego terroru zginęła cała rodzina”.
Według lokalnych prokuratorów we wtorek późnym wieczorem dron uderzył w budynek mieszkalny w mieście Bohoduchów, na zachód od drugiego co do wielkości miasta Ukrainy, Charkowa.
„W wyniku strajku dom został doszczętnie zniszczony i stanął w płomieniach, a rodzina została uwięziona pod gruzami” – poinformowała wczoraj w aplikacji Telegram Prokuratura Obwodu Charkowskiego.
Gubernator regionu Oleh Syniehubov opisał ofiary jako dwóch 2-letnich chłopców, roczną dziewczynkę i 34-letniego mężczyznę. Nie sprecyzował, czy chłopcy byli bliźniakami. Władze podały, że rodzina dopiero co przeprowadziła się do miasta.
Zdjęcia opublikowane w Telegramie przez ukraińskie służby ratunkowe przedstawiają strażaków walczących z pożarem domu, a dym unosi się przez drewniane belki dachu.
Rosja nie skomentowała natychmiast ataku. Moskwa zaprzeczyła, jakoby celowo atakowała ludność cywilną podczas wojny, chociaż od czasu inwazji na pełną skalę w lutym 2022 r. w jej atakach zginęło tysiące z nich. Ukraina w czasie wojny uderzała także w cele cywilne w Rosji lub w okupowanych przez Rosję częściach Ukrainy, choć na znacznie mniejszą skalę.


















