Szokujące wideo pokazuje moment, w którym hokeiści z liceum zostali zmuszeni do ucieczki po uzbrojonym bandycie otworzył ogień w stronę lodowiska W Wyspa Rhode w poniedziałek, zabijając dwie osoby, po czym odebrał sobie życie.
Transmisja meczu na żywo krążąca w mediach społecznościowych pokazała, że gracze zaczęli schodzić na boisko po około sześciu strzałach na stadionie Dennis M Lynch Arena w Pawtucket, około 10 minut drogi od Providence.
Inni gracze, którzy byli na lodzie, starali się dotrzeć do linii bocznej i schronić się w bezpiecznym miejscu.
Po oddaniu łącznie kilkunastu strzałów widziano także kilku hokeistów wskakujących na lód i pędzących na tył lodowiska, podczas gdy widzowie słyszeli krzyki i płacz.
W tragedii zginęło dwóch widzów, a według władz wynika ona z „sporu rodzinnego”.
Do szpitala w stanie krytycznym przewieziono także trzy inne osoby.
Hokeiści na lodzie nie odnieśli obrażeń, ponieważ na trybunach w pobliżu widzów doszło do strzelaniny.
Policja podała, że zabójca zmarł w wyniku rany postrzałowej, którą sam sobie zadał po strzale kul na arenę. Władze nie szukają obecnie żadnych innych podejrzanych.
W wywiadzie dla WJAR jeden z hokeistów opisał chaos, jaki poczuł, gdy bandyta otworzył ogień w środku meczu.
Hokeiści schodzili na boisko po tym, jak w poniedziałek niezidentyfikowany bandyta otworzył ogień podczas meczu szkoły średniej w Pawtucket w stanie Rhode Island.
Po kilkunastu strzałach widziano hokeistów pędzących na tyły Dennis M Lynch Arena
W tragedii zginęły dwie osoby, która według władz była skutkiem „sporu rodzinnego”
„Byłem na lodzie i w pierwszej chwili myślałem, że to balony. To było jak „bop, bop” i myślałem, że to balony, ale to trwało dalej – i w rzeczywistości były to strzały” – wspomina.
„Po strzałach ja i moi koledzy z drużyny pobiegliśmy prosto do szatni, gdzie się schroniliśmy, przycisnęliśmy się do drzwi i staraliśmy się zachować tam bezpieczeństwo.
„Ale to było bardzo przerażające, byliśmy bardzo zdenerwowani”.
Mecz hokejowy odbył się pomiędzy drużyną kooperacyjną złożoną z dzieciaków z Coventry i Johnston, która grała przeciwko innej drużynie ze szkół St. Raphael, PCD, North Providence i North Smithfield. Turniej rozpoczął się o godzinie 14:00.
Kurator szkół publicznych North Providence Joseph Goho zapewnił opinię publiczną, że żaden uczeń-sportowiec nie odniósł obrażeń.
„Kooperacyjna drużyna hokejowa North Providence High School, w skład której wchodzą także North Smithfield, St. Raphael Academy i Providence Country Day School, grała w meczu hokejowym, kiedy na początku pierwszej połowy doszło do strzelaniny z udziałem widzów” – oznajmił w oświadczeniu.
„Na szczęście wszyscy uczniowie biorący udział w grze są bezpieczni”.
„W tej chwili wszystkie pozostałe informacje mają charakter wstępny i nie zostały oficjalnie potwierdzone, ale ważne jest, aby poinformować wszystkich, że nasi uczniowie, a także uczniowie z innych gmin, którzy grają w co-opowej drużynie hokejowej, są bezpieczni”.
Jeden z hokeistów opisał, jak po strzelaninie on i jego koledzy z drużyny zabarykadowali się w szatni
Po śmiertelnej strzelaninie widziano niezidentyfikowaną kobietę płaczącą
Po śmiertelnej strzelaninie widać ojca przytulającego syna przed Lynch Arena
Po strzelaninie widziano rodziców i nastolatków idących do autobusu ewakuacyjnego
Mimo to Goho wyraził współczucie dla osób dotkniętych strzelaniną, mówiąc: „Nasze myśli i modlitwy kierują się do osób zaangażowanych w ten tragiczny incydent”.
Tragiczne zdjęcia z miejsca zdarzenia pokazują rodziców mocno trzymających się dzieci, gdy ewakuowały się na parking w poniedziałkowe popołudnie.
Na nagraniu widać także rodziców z rękami na głowach i płaczące dzieci – niektóre wciąż ubrane w stroje hokejowe.
Widziano także duży żółty autobus szkolny zaparkowany przed areną, a także wielu funkcjonariuszy policji, którzy ogrodzili miejsce zbrodni.
Widziano także wiele karetek pogotowia, które szybko uciekały do pobliskich szpitali, a jedną ofiarę wynoszono z areny na noszach.
Po tym, jak rozległy się strzały na krytym lodowisku hokejowym, przerażone dzieci wbiegły z krzykiem do pobliskiej apteki Walgreens – powiedział pracownik WPRI.
Policja i agenci ATF prowadzą dochodzenie w sprawie śmiertelnej strzelaniny, która miała miejsce w poniedziałek
FBI Boston twierdzi, że agencja jest świadoma śmiertelnej strzelaniny i „zareagowała na miejsce zdarzenia”.
„Jesteśmy gotowi pomóc naszym partnerom z Departamentu Policji Pawtucket i @RIStatePolice, udostępniając im wszelkie potrzebne im zasoby.
„W tej chwili nie ma bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego i nie zwrócono się o pomoc do FBI. Jednakże społeczeństwo powinno w dalszym ciągu unikać tego obszaru” – dodało FBI.
To nie był dzień szkolny ze względu na Dzień Prezydenta, święto federalne.
















