Podczas swojego pierwszego wystąpienia na szlaku kampanii u boku wiceprezydent Kamali Harris była pierwsza dama Michelle Obama nalegała, aby Amerykanie oddawali głosy w celu ochrony kraju przed „niebezpieczeństwami” ze strony Donalda Trumpa.

W ognistym przemówieniu w Michigan – kluczowym stanie na polu bitwy – Obama powiedział, że wybory są „zbyt blisko”, jak na jej gust.

Podczas innego wydarzenia w Michigan Donald Trump obiecał tchnąć świeże życie w przemysł motoryzacyjny tego stanu i spotkał się z Amerykanami arabskiego pochodzenia, które jego zdaniem mogą „odmienić przebieg wyborów”.

Sondaże pokazują, że w Michigan obaj panowie rywalizują ze sobą w zaciętym wyścigu, a Harris ma niezwykle niewielką przewagę na 10 dni przed wyborami zaplanowanymi na 5 listopada.

Stan dysponujący 15 głosami w kolegium elektorów mógłby zapewnić decydującą przewagę któremukolwiek z kandydatów.

Prezydent Joe Biden zwyciężył w stanie Michigan w 2020 r. niewielką przewagą 2,78% – około 150 000 głosów – co pomogło mu zostać prezydentem.

W 2016 r. stan przeszedł na stronę Trumpa jeszcze mniejszą przewagą 0,23% w porównaniu z Hillary Clinton.

Przemawiając do wielotysięcznego tłumu w centrum wydarzeń w Kalamazoo, Obama wielokrotnie dźgał Trumpa, wskazując na, jak to określiła, jego „nieobliczalne zachowanie” i „oczywisty upadek stanu psychicznego”.

Jednak większość jej przemówienia skupiała się na „prawdziwej obawie” przed wpływem administracji Trumpa na prawa do aborcji, mówiąc entuzjastycznemu tłumowi wyborców, że jej zdaniem niepowodzenie w wyborze Kamali Harris może mieć śmiertelne konsekwencje.

Wielu zwolenników praw do aborcji wyraziło obawy, że zakazy aborcji zagrażają życiu kobiet, odmawiając im leczenia ratującego życie.

„Jestem głęboko zaniepokojony tym, że tak wiele osób wierzy w kłamstwa ludzi, którym nie leży na sercu nasze dobro” – powiedział Obama, dodając, że „brzydota dotknie całego naszego życia”.

Harris w dużej mierze powtórzyła uwagi Obamy i powiedziała młodym wyborcom pokolenia Z, że rozumie, dlaczego mogą być „niecierpliwi” zmian.

„Chcę ci powiedzieć, że cię widzę i widzę twoją moc” – powiedziała.

Na swoim wiecu w Novi w stanie Michigan Trump w dużej mierze trzymał się częstych obietnic wyborczych dotyczących imigracji, energii i gospodarki.

Na scenie dołączyło do niego także wielu przywódców społeczności arabsko-amerykańskiej i muzułmańskiej, w tym burmistrz Dearborn Bill Bazzi.

„Popieramy Donalda Trumpa, ponieważ obiecał zakończyć wojnę na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie” – powiedział Bazzi. „Musi się zakończyć rozlew krwi na całym świecie i myślę, że ten człowiek może tego dokonać”.

Trump powiedział, że wierzy, że arabsko-amerykańscy wyborcy mogą „odmienić wynik wyborów” w taki czy inny sposób.

W tym państwie działa ruch „Uncommitted”, który nie wspiera Trumpa, ale odmówił poparcia Harrisa za – ich zdaniem – niepowodzenie w przyjęciu bardziej zdecydowanego stanowiska wobec Izraela podczas wojny w Gazie, na przykład zobowiązanie się do wprowadzenia broni zakaz.

Jednak na wiecu Demokratów w Kalamazoo niektórzy wyborcy stwierdzili, że są znacznie bardziej zajęci prawami do aborcji i przekonaniem, że Trump jest „niedemokratyczny”, niż konfliktami za granicą.

Kelly Landon, mieszkanka Canton w stanie Michigan, powiedziała, że ​​główną motywacją jej udziału w tych wyborach było umożliwienie krewnym kobietom bezpieczeństwa i decydowania o swoich ciałach i własnej przyszłości”.

Pani Landon stwierdziła, że ​​jej zdaniem inne kwestie mają drugorzędne znaczenie w stosunku do zdrowia i bezpieczeństwa kobiet, a także „ich prawa do życia tak, jak chcą”.

Średnie sondaże krajowe śledzone przez BBC pokazują, że Harris ma niewielką przewagę w całym kraju, choć Trump ma niewielką przewagę w pięciu z siedmiu stanów, które mogą zadecydować o wyborach.

Source link