Zapytany w 2014 roku o swoją doktrynę polityki zagranicznej Barack Obama określił ją jako próbę „uniknięcia błędów”.
„Uderzasz single, trafiasz deble; od czasu do czasu możemy trafić na home run” – powiedział.
„Nadejdą czasy, w których na całym świecie pojawią się katastrofy, trudności i wyzwania, i nie wszystkie z nich będziemy mogli natychmiast rozwiązać” – powiedział.
Joe Biden był prezydentem w burzliwej epoce globalnej polityki, kiedy Amerykanie szukali wielkich rozwiązań nierozwiązywalnych problemów: home runów, jeśli nie wielkich szlemów typu walk-off. Problemy, przed którymi stanął, były pilne; jego rozwiązania często mogły wydawać się przyrostowe. Opuszcza urząd z burzliwym dziedzictwem w zakresie polityki zagranicznej, w której sukcesy były łagodzone przez niepowodzenia.
Chaotyczne wycofanie się z „wiecznej wojny” w Afganistanie – trudna decyzja, która według wielu była wówczas konieczna – nie dawała spokoju administracji, as wspierany przez USA rząd upadł, a talibowie wrócili do władzy.
Biden w zaciekłej walce zjednoczył kraje europejskie w obronie Kijowa, ale opuszcza urząd, gdy Ukraina jest oblężona i prawdopodobnie w obliczu rujnujących negocjacji w epoce Trumpa. Z kolei w Gazie porozumienie o zawieszeniu broni dla zakładników w 11 godzinie następuje po 15 miesiącach krwawej wojny i rzekomej niezdolności do powstrzymania izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu po atakach Hamasu z 7 października.
Przede wszystkim późne wycofanie się Bidena z wyścigu prezydenckiego i późniejsza porażka Kamali Harris z Donaldem Trumpem prawdopodobnie spowodują, że jego dziedzictwo będzie zagrożone, gdy Trump zmieni wiele ze swojej polityki i zapoczątkowuje erę polityki zagranicznej America First.
W ostatnich dniach życia Biden i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego wznieśli się na fale radiowe, aby bronić jego osiągnięć w zakresie polityki zagranicznej, pędząc pomoc dla Ukrainy i gorączkowo pracując nad zawarciem porozumienia w Strefie Gazy. Prezydent powiedział, że Stany Zjednoczone „wygrywają ogólnoświatową konkurencję”. A jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Jake Sullivan, powiedział, że „Amerykanie są bezpieczniejsi, a kraj jest w lepszej sytuacji niż cztery lata temu”.
Jednak w tygodniach, miesiącach i latach po odejściu Bidena z polityki zarówno po prawej, jak i po lewej stronie pojawią się bardzo głośni krytycy.
„Nie wiem, kto w to wierzy” – powiedział senator Pete Ricketts, republikański członek Komisji Spraw Zagranicznych, o komentarzach Sullivana podczas przesłuchania w sprawie nominacji w tym tygodniu. „Nie wierzę w to. Myślę, że wyniki wyborów pokazują, że zdecydowana większość Amerykanów w to nie wierzy”.
Wiele wskazuje na to, że Amerykanie się z tym zgadzają. Z niedawnego sondażu przeprowadzonego przez Centrum Badań Spraw Publicznych AP-NORC wynika, że 44% Amerykanów uważa, że Biden miał negatywny wpływ na konflikt między Rosją a Rosją Ukrainaa 23% stwierdziło, że nie miał wpływu na tę wojnę.
Zaledwie 14% Amerykanów uważało, że Biden miał pozytywny wpływ na izraelską wojnę w Gazie, przy czym większość stwierdziła, że jego wpływ był „negatywny”.
Krytycy opisali Bidena jako zbyt ostrożnego, tradycjonalistę pragnącego cofnąć czas w stosunku do polityki zagranicznej prowadzonej za czasów Obamy, gdy był wiceprezydentem.
Zostało to wyraźnie ulepszone w stylu Trumpa skupionym na porozumieniach, który odrzucił międzynarodowy porządek oparty na zasadach i podjął duże zmiany, w tym żądając zwrotu izraelskich zakładników i wypracowania zawieszenia broni przed jego inauguracją, w przeciwnym razie „piekło będzie uwolnić się” na Bliskim Wschodzie.
Zespół Bidena wolał w tym konflikcie cichszą i zawziętą dyplomację i stwierdził w tym tygodniu, że to ich wysiłki, a także izraelska kampania wojskowa i ukierunkowane zabójstwa osób utrudniających takie działania, jak dowódca wojskowy Hamasu, Yahya Sinwar, umożliwiły zawieszenie broni.
Jednak takie podejście spowodowało ogromny nacisk na jego partię i – jak twierdzą niektórzy – mogło nawet pomóc w przyznaniu zwycięstwa Trumpowi.
Kongresman Partii Demokratycznej Ro Khanna powiedział dziennikowi Guardianowi, że jego zdaniem ogólna polityka Bidena i jego rola na Ukrainie były „bardzo pozytywne”, stwierdził jednak, że jego „bezwarunkowe” wsparcie dla Benjamina Netanjahu było „bardzo szkodliwe” dla kraju i zaszkodziła Demokratom w wyborach.
„To naprawdę nas zraniło w przypadku młodych ludzi, grup postępowych i grup antywojennych” – powiedział. „Musimy też pokazać, że partia będzie miała bardziej zrównoważone podejście do Bliskiego Wschodu”.
W gorączkowych ostatnich miesiącach swojej prezydentury Biden starał się wzmocnić obronę Ukrainy, wydając pozostałe fundusze i uchylając szereg ograniczeń dotyczących użycia rakiet na terytorium Rosji i użycia min lądowych w celu obrony Ukrainy.
W międzyczasie jego administracja starała się zapewnić Kijówowi wsparcie „odporne na Trumpa”, przygotowując się jednocześnie do nakłonienia Trumpa do dalszego wsparcia dla kraju, mając nadzieję, że nie będzie on chciał widzieć kapitulacji sojusznika USA na początku jego kadencji.
„To nie jest spójna polityka. To będzie poważna zmiana” – powiedziała jedna z osób poinformowanych o planach. „Ale starają się zrobić wszystko, co w ich mocy, aby dać Ukrainie najlepszą szansę (pod rządami Trumpa)”.
Cztery lata temu Biden oświadczył, że „Ameryka powróciła”, uspokajając sojuszników USA na całym świecie. Jednak w obliczu czekającego Trumpa cztery lata sprawowania urzędu Bidena mogą wydawać się jedynie przebłyskiem w nowej erze America First.


















