Soto ignorancja, podsycana złymi zamiarami, uprzedzeniami historycznymi i wzajemnym niezrozumieniem, jest często kluczową iskrą, która rozpala wrzące konflikty międzynarodowe. Gdyby Adolf Hitler, wyjątkowo nieświadomy Stanów Zjednoczonych, zrozumiałby prawdziwy rozmiar amerykańskiej potęgi przemysłowej, czy w dalszym ciągu wypowiedziałby wojnę Waszyngtonowi w 1941 roku?

Kiedy Związek Radziecki najechał Afganistan w 1979 r., najwyraźniej nie miał pojęcia, w co się pakuje. Upokarzająca porażka w ogromnym stopniu przyczyniła się do jego późniejszego rozpadu. W 1990 r. iracki Saddam Husajn zaatakował Kuwejt, przekonany, że ma zielone światło z Białego Domu. We wszystkich tych przypadkach głupota spowodowała katastrofalne błędne oceny, które okazały się śmiertelne.

Napięte stosunki Chin z zachodnimi demokracjami mają podobnie niebezpieczne słabe punkty. Niedawne publikacja w mediach państwowych artykułów „wyjaśniających”, najwyraźniej mających zapewnić pewność co do przyszłości Tajwanu pod chińskimi rządami, stanowił przykład tego braku wzajemnej wiedzy, co dało niemal komiczny efekt.

Kiedy (nie jeśli) Chiny przejmą władzę, sprawdzeni „patrioci” będą rządzić Tajwanem w ramach zatwierdzonego przez Pekin reżimu wzorowanego na Hongkongu, czytamy w artykułach. Powtarzać? Widziany z Tajpej i zachodu, Hongkong jest przestroga koszmarnych represji, brutalnych przepisów bezpieczeństwa, cenzury – i złamanych chińskich obietnic sięgających przekazania Wielkiej Brytanii w 1997 r.

Jakie to zdumiewające, że nawet najbardziej zindoktrynowany komunistyczny aparatczyk może sądzić, że obywatele Tajwanu, którzy pielęgnujcie swoją demokrację i de facto suwerenną niezależność, dobrowolnie poszłaby tą drogą. Aby zapewnić pokój i dobrobyt, secesjoniści zostaną zmiażdżeni, jasno oświadczyły media państwowe. To oczywiste – Pekin po prostu tego nie rozumie.

Bezlitosne oblężenie tradycyjnie wspieranego przez USA Tajwanu przez Chiny przekroczyło granicę prymitywnej presji militarnej (choć jej siła rośnie). Jego wysiłki na rzecz wymuszenia izolacji gospodarczej i dyplomatycznej wyspy – i obalić jego prozachodni, wybrany w wyborach rząd – są spotęgowane przez szpiegostwo, cybersabotaż, masową inwigilację i idiotyczne kłamstwa, spiski i dezinformacja.

Ogłaszając w zeszłym tygodniu wzrost wydatków na obronę o 40 miliardów dolarów, prezydent Tajwanu Lai Ching-te ostrzegł, że zagrożenie aneksją jest „intensyfikujące”. Powtarzając sytuację Ukrainy, która stoi w obliczu podobnych nacisków ze strony Rosji i również nie jest pewna wsparcia USA, Lai stwierdził, że najbardziej niepokojącym scenariuszem jest to, że zastraszeni Tajwańczycy po prostu się poddadzą.

„Pierwszą preferencją chińskiego przywódcy Xi Jinpinga jest zwycięstwo bez wyniszczającej, nieprzewidywalnej wojny” – napisał analityk Hal Brands. „Jego metoda polega na obejmującym, stale nasilającym się przymusie… To klasyczny”strategia anakondy”, co miało stopniowo zaostrzać się, aż do ustąpienia Tajwanu. Izolacja i demoralizacja ostatecznie doprowadzą do kapitulacji, uważa się”.

Brands przewidywał, że Xi nadal użyłby siły militarnej, gdyby przymus nie zadziałał. Jednak główny nacisk Chin miał na celu „stworzenie poczucia, w Tajwanże chińska potęga jest przytłaczająca; wzmacnianie w USA przekonania, że ​​interwencja jest po prostu zbyt kosztowna; i w ten sposób przekonam pewnego dnia mieszkańców Tajwanu, że najlepszą opcją jest poddanie się bez walki”.

Podsyca także głupota polityczna, zakorzeniona w historycznej wrogości najgorętszy kryzys w stosunkach Chiny-Japonia w ciągu dekady. Wybuchł, gdy nowo zainstalowana prawicowa premier Japonii Sanae Takaichi odpowiedziała w parlamencie na przypadkowe pytanie. Obrona Tajwanu i pobliskich szlaków handlowych przed chińską inwazją, w tym środkami militarnymi, jest, jej zdaniem, kwestią egzystencjalną „zagrażającą przetrwaniu (Japoni)”.

Takaichi, protegowana jastrzębiego byłego premiera Shinzo Abe, jedynie stwierdziła to, w co ona i wielu Japończyków od dawna wierzyła – ale wypowiedzenie tego na głos, na nagraniu, uczyniło to oficjalnym. Rozżarzone Chiny szybko nałożył sankcje I bojkoty; obie strony przeniosły zasoby wojskowe w stronę spornych wysp. Konsul generalny Chin w Osace zażądał, aby Takaichi był w spokoju „ścięty” w tweecie, który później został usunięty.

To było wyjątkowo głupie. Histeryczna reakcja Chin na to, co w zasadzie było stwierdzeniem oczywistości, jest mocno przesadzona i wskazuje na nerwowość w związku z tym, dokąd może prowadzić ich polityka wobec Tajwanu. Takaichi jest prowokacyjny akt hołdu Żelaznej Damy zyskał poparcie społeczne, sondaże pokazująchoć stało się to niemal przez przypadek. Ale niewiedza nie jest błogosławieństwem. Ryzyko prawdziwego konfliktu jest zbyt duże.

Ta awantura – i sygnały alarmowe Lai – uwydatniły kwestię Tajwanu w chwili, gdy Xi próbował ją zneutralizować jako dwustronny problem USA-Chiny. Xi skutecznie odeprzeł w tym roku zastraszanie celne Donalda Trumpa. W szczególności jego wahadłowe, odwetowe ograniczenia eksportu minerałów ziem rzadkich pogrążyły Waszyngton. Wyznaczyli moment, gdy był globalny zmieniła się władza geopolityczna.

pomiń poprzednią promocję w biuletynie

Lai Ching-te, prezydent Tajwanu, organizuje konferencję prasową na temat swojego „Planu działania na rzecz ochrony demokratycznego Tajwanu i bezpieczeństwa narodowego”, Tajpej, 26 listopada 2025 r. Zdjęcie: I-Hwa Cheng/AFP/Getty Images

Nie mając strategii, Trump przeszedł teraz od prowadzenia wojny handlowej do tryskania wdzięcznością za zaproszenie do odwiedzenia Pekinu w kwietniu przyszłego roku, otrzymane podczas jego służalczej rozmowy telefonicznej z Xi w zeszłym tygodniu. Następnie Trump nie udzielił Tajwanowi żadnych publicznych zapewnień, a w odrębnym wezwaniu nalegał, aby jego japoński sojusznik Takaichi: zlać. Jego dojazd do Xi wzmocnił obawy w Tajpej i Tokio, że – jak wie Ukraina – jest on chronicznie zawodny.

Ze swojej strony Xi skorzystał z połączenia z całą mocą sugerować, że jeśli Trump naprawdę chce wielkiej, pięknej umowy handlowej, którą mógłby się pochwalić w swoim kraju, Stany Zjednoczone muszą formalnie zaakceptować fakt, że suwerenne prawo Chin do Tajwanu stanowi „integralną część powojennego porządku międzynarodowego”.

Rosną podejrzenia, że ​​Trump może ostatecznie podporządkować obronę Tajwanu odprężeniu wobec Chin. Obecnie huśta się. Obiecane pakiety broni są opóźnione albo nie przyjdź. Tajwan zabiegał o umowę o wolnym handlu. Zamiast tego nałożono na niego cła w wysokości 32%, później obniżone. Teraz nadalnieświadomość tej dynamiki jest wyłącznie zasługą Trumpa. Xi w dalszym ciągu krąży wokół niego.

Tajwan i Japonia nie są jedynymi, które martwią się, że Trump nie rozumie, o co toczy się gra. „Zdecydowane traktowanie handlu przez administrację jako priorytetowe doprowadziło to do zamiatania pod dywan drażliwych punktów sporu dyplomatycznego” – napisał Jonathan Czinspecjalista ds. Chin, wskazując na niekontrolowane łamanie praw człowieka w Pekinie, antyzachodnią wojnę cybernetyczną, starcia zbrojne z Filipinami i ogólnie Ekspansjonizm na Morzu Południowochińskim.

Podobnie jak w Czechosłowacji w 1938 r., tak i na Ukrainie, a teraz, perspektywicznie, na Tajwanie. „Historia udowodniła, że ​​kompromis w sprawie agresji przynosi jedynie wojnę i zniewolenie” – ostrzegł Lai. Ale Trump nie czyta historii. Jego niewiedza zabija.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj