WKiedy rankiem 6 listopada weszłyśmy do szkoły, wymieniłyśmy szybkie spojrzenia z innymi dziewczynami z naszego kręgu znajomych – spojrzenia przepełnione niepewnością i strachem o przyszłość. Ponieważ składamy podania do szkół wyższych w całym kraju i wkrótce opuszczamy nasze domy w Dolinie Hudson, kwestie polityczne nagle zaczęły wydawać się o wiele bardziej osobiste.

Dostęp do aborcji i antykoncepcji, ochrona środowiska oraz rosnąca nienawiść i przemoc wobec grup marginalizowanych mogą mieć ogromny wpływ na nasze życie. Odbyliśmy tylko krótkie rozmowy na temat tego, dlaczego zwycięstwo Trumpa było tak porażką, ale wspólne rozczarowanie nie dawało nam spokoju, gdy szliśmy na pierwsze zajęcia.

Kiedy jednak usiedliśmy przy biurkach, zauważyliśmy zupełnie odmienną postawę wśród naszych rówieśników. Wymieniano subtelne piątki i szeptano uwagi o zbliżającym się sukcesie kolejnych czterech lat. To nie miało większego sensu. Mieszkamy w przeważnie liberalnym mieście w dolinie Hudson, gdzie przed domami większości naszych przyjaciół wywieszono tabliczki Harrisa-Walza. Nie oznacza to, że w naszym mieście nie mieszkają rodziny o odmiennych poglądach. Ale chłopcy, którzy najgłośniej wyrażali swój entuzjazm w związku z wynikami wyborów, mają postępowych rodziców, takich jak nasi.

Kiedy te zaskakujące obserwacje skłoniły nas do spojrzenia wstecz na ostatnie kilka lat, zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że może nie było to tak nieoczekiwane, jak nam się wydawało. Zwiększone zainteresowanie dążeniem do idealnego męskiego wyglądu poprzez chodzenie na siłownię i tworzenie nowych, zdominowanych przez mężczyzn zajęć towarzyskich, takich jak niesławne ekskluzywne wieczory pokerowe, wydawało się niewinne i łatwo było je spisać jako typowe zachowanie chłopięce.

Ale teraz wszystko wydawało się, jakby to był dopiero początek nowej fali męskiego konserwatyzmu, która infiltrowała naszą szkołę. Obsesja na punkcie uzyskania bardziej muskularnego ciała poprzez nadmierne ćwiczenia i intensywną dietę napędzaną absurdalnymi kampaniami w mediach społecznościowych znacznie wykraczała poza sferę zdrowej samoopieki. A chęć utrzymywania kontaktów towarzyskich wyłącznie z innymi chłopcami wyraźnie kontrastowała z zajęciami koedukacyjnymi, do których byliśmy przyzwyczajeni od dzieciństwa.

Nie trwało długo, zanim skupienie się na machizmie wkradło się do sposobu myślenia i rozmów tych chłopców. Pozornie nieszkodliwe, pełne szacunku komentarze pod adresem dziewcząt stały się powszechne, a do naszych grup przyjaciół zaczęło wkradać się poczucie tradycyjnej męskiej dominacji. Po namyśle oboje pamiętamy, jak rozmawialiśmy o stereotypowo męskich zainteresowaniach lub tematach, a następnie słyszeliśmy chichoczące wymiany zdań między chłopcami w pokoju, po których następowały celowe, poniżające riposty zamaskowane jako trywialne żarty. Naprawdę miałem wrażenie, że postrzegali nas jako nieinteligentnych, a nawet gorszych. Podczas zajęć naukowych nasi partnerzy w laboratorium czytali nam na głos instrukcje i musieliśmy im przypominać, że rzeczywiście potrafimy czytać.

Teraz zobaczyliśmy, że wszystko to było wynikiem obsesji – być może nieco podświadomej – na rzecz zachowania idei tradycyjnej męskości, której na różne sposoby zagrażali zarówno Biden, jak i Harris. Jako starszy i wątły człowiek Biden był łatwym celem agresji Trumpa. Choć komentarze Trumpa wydawały się atakiem na wiek i kompetencje umysłowe Bidena, zawierały także pośrednie ataki na jego męskość, które wpłynęły na podatną na wpływy grupę młodych mężczyzn. W porównaniu z zaciśniętą pięścią Trumpa po lipcowej próbie zamachu Biden wydawał się coraz słabszy, podczas gdy Trump ugruntowywał swoją reprezentację tradycyjnego męskiego bohaterstwa.

Podobnie, gdy Kamala Harris zastąpiła Bidena na stanowisku przeciwniczki Trumpa, jego cel, aby sprawić, by przeciwnik wydawał się „słaby”, był znacznie prostszy, co dodatkowo zaostrzyło się, gdy Harris nadała priorytet prawom kobiet w swojej kampanii. Mimo to, ponieważ nasze miasto uważane jest za postępową bańkę, nigdy nie sądziliśmy, że ton wyborów ma związek ze zmianami, które obserwujemy u naszych rówieśników. Jednak wykalkulowane bezpośrednie skupienie się Trumpa na młodych chłopcach było wystarczająco silne, aby ich przekonać.

Chociaż są to tylko obserwacje z naszego liceum, wierzymy, że dzieje się to w całym kraju. Młodzi, zamożni biali chłopcy z rodzin liberalnych są kuszeni przez konserwatyzm po prostu po to, by chronić archaiczną koncepcję męskości, która gwarantuje im wrodzoną władzę. To nie tak, że są przeciwni aborcji, czy troszczą się zbytnio o gospodarkę czy imigrację, czy nawet w najmniejszym stopniu czują pociąg do reszty konserwatywnych dogmatów. Ale najwyraźniej powrót do tradycyjnych ról płciowych rezonuje z nimi teraz, gdy postęp w kierunku wzmocnienia pozycji kobiet zagraża ich i tak już delikatnej samoocenie.

Jak zatem rozwiązać ten problem w przyszłości? W jaki sposób zadbamy o to, aby młodzi chłopcy ćwiczyli krytyczne myślenie, zamiast padać ofiarą retoryki Trumpa skupiającej się na ponownym przywiązywaniu się do stereotypów związanych z płcią, które naszym zdaniem zostały w końcu wykorzenione?

Rodzice, nalegamy, abyście byli świadomi tego narastającego zjawiska i uczyli swoje dzieci o niebezpieczeństwach związanych z wykalkulowanymi ruchami politycznymi, których celem jest wspieranie programu jednego polityka. Dopóki tego nie zrobimy, prawdopodobnie ten schemat będzie się powtarzał. Chłopcy w naszej szkole już w wieku ośmiu lat zaczynają wykazywać te same mizoginistyczne tendencje, których nie zauważaliśmy, gdy byliśmy w ich wieku. A najniebezpieczniejszym aspektem tego zjawiska jest to, jak mało mówi się o tym w mediach głównego nurtu i jak łatwo jest przeoczany w postępowych społecznościach. W rzeczywistości jest to epidemia, która będzie się szybko rozprzestrzeniać, dopóki nie zaczniemy o tym mówić.

Przyjrzyjcie się zatem uważnie, ponieważ ci chłopcy znajdą się wśród wyborców odpowiedzialnych za podjęcie decyzji o naszych przyszłych wyborach.

Source link