To odświeżające widzieć, jak amerykański sąd najwyższy odzyskuje kręgosłup i stawia czoła Donalda Trumpanajbardziej ekstremalne kaprysy. The Decyzja 6-3 w piątek zniesienie lawiny ceł na import z praktycznie całego kraju w oparciu o niedorzeczny argument, że dotyczą one sytuacji nadzwyczajnych w kraju, upewni świat, że system rządów USA – oparty na podziale władzy, kontroli i równowadze oraz na praworządności – nie upadł całkowicie.
Ale zatrzymajmy się przy (importowanym) szampanie. Orzeczenie sądu nie przywróci Stanom Zjednoczonym dawnego miejsca jako rozsądnego i godnego zaufania gracza w światowej gospodarce. Architektura gospodarcza oparta na zasadach, która leżała u podstaw integracji gospodarki światowej przez dziesięciolecia po drugiej wojnie światowej, pozostaje popękana. Trumpowi nadal zależy na jego dezintegracji. I zachowuje do tego władzę.
Decyzja sądu to z pewnością dobra wiadomość, biorąc pod uwagę fakt, że ustawa o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA), na którą powołuje się Trump, w rzeczywistości nie daje mu uprawnień do podnoszenia ceł. Są to formy opodatkowania, nad którymi zgodnie z konstytucją wyłączną władzę ma Kongres.
W orzeczeniu wyraźnie odniesiono się do ceł uzasadnionych „kryzysem zdrowia publicznego” nałożonych na nielegalne narkotyki z Kanady, Meksyku i Chin oraz mających na celu przeciwdziałanie deficytom handlowym, które według administracji „doprowadziły do zapadnięcia się” amerykańskiej produkcji. Powstrzyma to jednak wszystkie inne rzekome obowiązki związane z „kryzysem narodowym”, w tym te, które Trump przypisał bójce brazylijskiego rządu z X Elona Muska i uwięzieniu byłego prezydenta Jaira Bolsonaro za próbę zamachu stanu.
Firma pochodząca ze Szwajcarii Szacowany globalny alert handlowy wezwanie Sądu Najwyższego obniży średnią stawkę celną ważoną obrotem handlowym w Stanach Zjednoczonych do 8,3% z 15,3%, co będzie bardzo dobrą wiadomością dla udręczonych amerykańskich konsumentów, a także przedsiębiorstw polegających na importowanych komponentach.
O ile Biały Dom nie podejmie żadnych działań wyrównawczych, średnia stawka celna na import z Chin spadnie z 36,8% do 21,2%, w ujęciu ważonym obrotem handlowym. Spadnie z 26,3% do 6,8% w przypadku importu brazylijskiego i spadnie z 14,9% do 9,9% w przypadku towarów japońskich.
Zanim jednak ktokolwiek nazwie to zwycięstwem, warto zauważyć, że stawka 8,3% to niezwykle wysoka stawka celna, biorąc pod uwagę najnowsze standardy historyczne. Co ważniejsze, sąd miał niewiele do powiedzenia na temat korupcji będącej sednem wojny handlowej Trumpa: niestosownych, bzdurnych argumentów, których Trump użył, aby usprawiedliwić agresję przeciwko światu.
Sąd nie wspomniał ani słowem o tym, czy prezydent powinien uzasadniać, w jaki sposób cła zaradziłyby sytuacjom kryzysowym, które – jak twierdzi – rozwiązują. (Ogólne „cła wzajemne”, które nałożył w „Dniu Wyzwolenia” w kwietniu ubiegłego roku, w szczególności nie ograniczyły deficytu handlowego, który w 2025 r. wzrósł o 2%, napędzany wzrostem importu do rekordowo wysokiego poziomu 4,33 biliona dolarów.)
Sędziowie nie odnieśli się do tego, czy prezydent może powiedzieć wszystko, co chce, niezależnie od tego, jakkolwiek wprowadzałoby to w błąd, aby usprawiedliwić działania rządu. Najwyraźniej wolno mu mówić, że aresztowanie Bolsonaro czy międzynarodowy trybunał karnydochodzenie prowadzone przeciwko urzędnikom amerykańskim i izraelskim stanowi „sytuację nadzwyczajną narodową”. Po prostu nie może użyć tego argumentu do nałożenia podatku.
Decyzja sądu w rzeczywistości zwiększa niepewność gospodarczą, ponieważ umowy zawarte przez Trumpa z innymi krajami zostają przez tę decyzję unieważnione. Potrzebuje innego źródła dochodów, aby wypełnić dziurę budżetową utworzoną przez utracone cła. Kapitał Ekonomika szacuje, że opłaty pobrane dotychczas pod pretekstem stanu nadzwyczajnego, obecnie unieważnionego, wynoszą około 120 miliardów dolarów, czyli pół procent produktu krajowego brutto.
Jak zauważył sędzia Brett Kavanaugh w swoim sprzeciwie, Sąd Najwyższy nie zrobił nic, aby usunąć całą pozostałą broń, której Trump potrzebuje, aby kontynuować ofensywę.
„Mamy bardzo potężne alternatywy” – powiedział wyraźnie sfrustrowany prezydent na burzliwej konferencji prasowej po ogłoszeniu decyzji. „Przyjmiemy więcej pieniędzy”. Natychmiast ogłosił ogólnoświatową stawkę celną w wysokości 10% „ponad nasze normalne taryfy, które już naliczamy” zgodnie z sekcją 122 ustawy o handlu z 1974 r., która pozwala na wprowadzenie tymczasowych ceł w celu zaradzenia „dużym i poważnym” deficytom bilansu płatniczego.
Zatem zaczynamy jeszcze raz, ale może jest powód do radości. Być może orzeczenie sądu uchroni międzynarodową architekturę gospodarczą przed napadami złości Trumpa. Artykuł 122 wymaga zgody Kongresu na przedłużenie ceł poza 150 dni i nie może wprowadzać dyskryminacji między krajami, co oznacza, że Trump nie może ich zmieniać w dążeniu do porozumień dwustronnych.
Trump mógłby odwołać się do art. 301 ustawy o handlu z 1974 r., która zezwala na stosowanie ceł jako odwetu za nieuczciwe praktyki handlowe i którą zastosował przeciwko Chinom podczas swojej pierwszej kadencji. Mógłby powołać się na art. 232 ustawy o ekspansji handlu z 1962 r., na podstawie której nałożył opłaty na stal, aluminium, drewno, półprzewodniki i samochody ze względów bezpieczeństwa narodowego. Ale te również mają swoje ograniczenia.
Na przykład przed podjęciem działań odwetowych na podstawie art. 301 przedstawiciel handlowy USA musi przeprowadzić dochodzenie, skonsultować się z danym krajem i opublikować proponowane działania oraz ustalenia faktyczne, na których się one opierają.
Kto wie, czy światowemu handlowi przyznano prawdziwe wytchnienie. Pewne jest, że Trump nie przeje się tak po prostu tą porażką. Wiele krajów na całym świecie musi teraz negocjować nowe umowy handlowe ze Stanami Zjednoczonymi. Nie jest jasne, czy decyzja Sądu Najwyższego ułatwi ten proces.