Ljak wielu profesjonalnych pisarzy, czasami muszę pisać nie w cichym gabinecie czy bibliotece, ale w hałaśliwym otoczeniu. Więc kilka lat temu kupiłem zestaw Jabłko AirPods Pro, zgrabne małe gadżety, które mają ograniczony stopień redukcji szumów. Nie są tak skuteczne jak nieporęczne (i drogie) słuchawki, których potrzebują doświadczeni pasażerowie transkontynentalnych linii lotniczych, ale są o wiele lżejsze i mniej nachalne. I mają przycisk, który umożliwia wyłączenie redukcji szumów i usłyszenie, co dzieje się wokół Ciebie.

Pamiętam, że kiedyś zastanawiałem się, czy ich wersja mogłaby również działać jako aparaty słuchowe, jeśli tylko posiadałoby się odpowiednie oprogramowanie. Ale potem odrzuciłem tę myśl: w końcu aparaty słuchowe to drogie, specjalistyczne urządzenia, które często przepisują audiolodzy – a także sygnalizują całemu światu, że masz problemy ze słuchem.

Ale co zgadnijcie? 12 września otwieram laptopa, klikam na stronę internetową Verge i znajdź nagłówek: „Apple otrzymuje zezwolenie FDA na przekształcenie AirPods Pro w aparaty słuchowe”. Nowa generacja słuchawek będzie mogła służyć jako aparaty słuchowe klasy klinicznej jeszcze tej jesieni. Co ważniejsze, można je kupić bez recepty (OTC w żargonie branży opieki zdrowotnej) i będą sprzedawane za 249 USD w USA (i 229 funtów w Wielkiej Brytanii). Porównaj to z cenami aparatów słuchowych sprzedawanych, powiedzmy, przez Specsavers, których ceny zaczynają się od 495 funtów i sięgać aż 2995 funtów za model Phonak Infinio Sphere 90.

Oczywiście porównania cen mogą być mylące. Sprzedawcy tradycyjnych aparatów słuchowych będą podkreślać, że klienci otrzymują niepodzielną uwagę audiologa itp. A dla klientów z poważnymi problemami ze słuchem jest to w porządku. Ale dla osób z „łagodnym lub umiarkowanym upośledzeniem słuchu” nawet w USA FDA (Agencja Żywności i Leków) stwierdziła, że oprogramowanie do personalizacji dostarczone przez Apple będzie odpowiednie.

Działa to w ten sposób. Wykonujesz test słuchu na żądanie w aplikacji Health na swoim iPhonie, który powoduje, że słuchawki douszne piszczą w każdym uchu z różnymi częstotliwościami i różną głośnością. Stukasz w ekran telefonu, jeśli słyszysz dźwięk. Po kilku minutach aplikacja wygeneruje audiogram, który przedstawia wykresy Twoich niedoborów słuchu, a ten audiogram może być następnie użyty do zaprogramowania AirPods Pro jako aparatów słuchowych. Alternatywnie możesz przesłać istniejący audiogram, jeśli został wygenerowany przez audiologa.

Schludnie, co? I również ładny przykład pomysłowości inżynierskiej. Ale, jak w większości rzeczy, technologia to tylko część historii. Branża opieki zdrowotnej w USA jest ściśle kontrolowana przez FDA, która przez lata upierała się, że każde urządzenie, które trafia do ludzkiego ucha, wymaga recepty. Jak mówi Matt Stoller, ekspert ds. prawa antymonopolowego i aktywista, wskazujeod 1993 r. aktywiści wzywają FDA do złagodzenia stanowiska w sprawie tych urządzeń, a apele te stawały się coraz głośniejsze z biegiem lat. W 2015 r. rada doradców prezydenta ds. nauki i technologii wydała raport, w którym starano się o szerzejszą dostępność tych urządzeń. W następnym roku podobny raport wydały Narodowe Akademie Nauk, Inżynierii i Medycyny.

Ostatecznie jednak w 2017 r. Kongres uchwalił ustawę o aparatach słuchowych dostępnych bez recepty, zaproponowaną przez senatorów Elizabeth Warren i Chucka Grassleya, która zobowiązała FDA do zezwalania na aparaty słuchowe bez recepty – i podpisał ją Donald Trump! Ustawa nałożyła na FDA termin do 2020 r., ale agencja stale zwlekała do 2022 r., po Administracja Bidena zmusiła go do tego działać za pomocą dekretu wykonawczego. Dopiero wtedy tama, która powstawała od 1993 r., pękła.

Morał tej historii, według słów Stollera, jest prosty: „Sposób, w jaki wdrażamy technologię, nie jest funkcją inżynierii i nauki, ale tym, jak te elementy współdziałają z prawem, w tym przypadku prawem, które sprzyjało kartelowi aparatów słuchowych, a następnie innym prawem, które go rozbiło. Nie jest więc przesadą stwierdzenie, że Joe Biden zaprojektował nowe aparaty słuchowe Apple AirPods, z pomocą Elizabeth Warren, Chucka Grassleya i Donalda Trumpa. Po prostu tak się stało”.

To może trochę przesada, ale oddaje istotną prawdę, którą Dolina Krzemowa wolałaby zignorować: technologia nie istnieje w próżni, a sposoby jej wdrażania i rozwoju są kształtowane przez siły społeczne i polityczne. Firmy mediów społecznościowych unikają odpowiedzialności dzięki Zdanie 26-wyrazowe na przykład w prawie z 1996 r. A miliony ludzi w USA cierpiących na niedosłuch mogły mieć aparaty słuchowe w przystępnych cenach co najmniej dekadę temu. Problemem nie było to, że technologia nie istniała, ale to, że nie leżało w interesie instytucji regulujących opiekę zdrowotną, aby ją udostępnić.

pomiń promocję w newsletterze

Co czytałem

Zła prasa
Jeff Jarvis, doświadczony dziennikarz i emerytowany profesor Uniwersytetu Miejskiego Nowego Jorku, zamieścił na swoim blogu wnikliwą analizę zatytułowaną Co się stało z The Times & Co? o tym, dlaczego amerykańskie media głównego nurtu popełniły błąd.

Najlepszy Marx
Trwały wpływ arcydzieła Marksa jest wspaniałym wstępem Wendy Brown do nowego tłumaczenia Stolica.

Obudowa głowicy
Piękny esej autorstwa Erika J. Larsona Złudzenie lewej półkuli mózguktóry twierdzi, że jesteśmy zbyt rządzeni przez jedną stronę naszej szarej substancji.

Source link