Tfrancuski sędzia Nicolas Guillou dokładnie wie, jak głęboka jest zależność Europy od technologii amerykańskiej. Guillou i jego współpracownicy przed międzynarodowym trybunałem karnym podlegają sankcjom USA. Nie mogą już korzystać z handlu elektronicznego, rezerwować hoteli online ani wynajmować samochodów. Ich inteligentne urządzenia domowe je ignorują. Karty kredytowe europejskich banków już nie funkcjonują, bo Europa już to zrobiła nadal nie opracowany posiada własny ogólnounijny system płatności, dlatego większość zakupów elektronicznych odbywa się za pośrednictwem kart Visa i Mastercard. Przeliczenie euro na waluty obce jest niezwykle trudne, ponieważ wszystko przechodzi przez dolary. Życie w Europie nie chroni przed Donaldem Trumpem murowanie Twoje cyfrowe życie.

Zależność ta nie ogranicza się do mod-conów. W zeszłym roku przewodniczący komisji obrony duńskiego parlamentu powiedział, że żałuje jego udział w decyzji Danii o zakupie amerykańskich myśliwców F-35: „Z łatwością mogę sobie wyobrazić sytuację, w której USA zażądają od Danii Grenlandii i zagrożą dezaktywacją naszej broni i pozwoleniem Rosji na atak, jeśli odmówimy. Kupowanie amerykańskiej broni stanowi ryzyko dla bezpieczeństwa, na które nie możemy sobie pozwolić.” Nie jest sam. Hiszpania ma opuszczony planuje zakup F-35.

Być może niebezpieczeństwo powinno być jasne dziesięć lat temu, kiedy to było ujawnił że amerykańscy szpiedzy rutynowo nagrywają rozmowy telefoniczne milionów Europejczyków oraz podsłuchiwać telefony europejskich przywódców. Jednak w całej Europie rządy, wojsko, przedsiębiorstwa, lekarze, profesorowie i nastolatki w dalszym ciągu ufały amerykańskiej technologii. Zasady dotyczące stanu wrażliwego są opracowywane w oprogramowaniu firmy Microsoft. Dokumentacja zdrowotna i podatkowa znajdują się na serwerach Amazon. Ważne decyzje zapadają w systemach wideo firm Microsoft, Cisco lub Zoom. Młodzi Europejczycy patrzą na świat przez pryzmat zniekształcony przez filtry Snapchata i YouTube’a algorytmy. Europejskie organizacje informacyjne polegają na aukcjach reklam Google.

Mimo to Europa ma drogę do suwerenności cyfrowej. Poluzowanie kontroli Stanów Zjednoczonych nad edytorami tekstu, wideokonferencjami i „oprogramowaniem dla przedsiębiorstw”, na których polegają firmy, nie jest trudne z technicznego punktu widzenia. Jak powiedział mi doświadczony inwestor technologiczny Roger McNamee, większość tej technologii została udoskonalona w latach 90. i 2000. XX wieku i od tego czasu stała się „zasrany” ze względu na efekty monopolistyczne.Inwestorzy sprzedają oprogramowanie zapasów, ponieważ obawiają się, że produkty te można zbyt łatwo zbudować w oparciu o nowe modele kodowania dużych języków. Teraz jest dobry czas, aby Europa budowała lepiej.

Austriacka armia już to zrobiła porzucony Microsoft i przeniósł się na usługi typu open source hostowane w Europie, a niektóre niemieckie władze regionalne zrobiły to samo. Duńskim szkołom kazano to zrobić porzucić Google’a laptopy przez duński organ ochrony danych w 2024 r. – twierdzi nowy holenderski rząd suwerenność cyfrowa będzie priorytetem narodowym. Francja przeniosła do Francji 5,7 miliona pracowników sektora publicznego Visioopracowana przez rząd alternatywa dla Zooma, działająca na francuskiej infrastrukturze. I Komisja Europejska buduje system oparty na Matrix, europejskiej technologii open source, która umożliwia komunikację pomiędzy różnymi aplikacjami i serwerami, bez oddawania kontroli nad rozmowami jednej firmie.

Jednak prawdziwe wyzwania technologiczne stojące przed Europą leżą głębiej. Po pierwsze, każdy z 27 krajów w UE ma swoje własne sposoby prowadzenia działalności gospodarczej i swoje szczególne wymogi prawne. Mimo że rynek europejski jest ogromny (450 mln konsumentów), startupy nigdy nie osiągają masy krytycznej, ponieważ zbyt trudno jest im działać w całej Europie. The szacunki MFW że tarcie transgraniczne w UE jest równoznaczne z stawką celną wynoszącą 110%. To, jako raport autorstwa byłego premiera Włoch Enrico Letty, zabija wszystko, od technologii konsumenckiej po infrastrukturę chmurową w kolebce.

Pomimo zidentyfikowania tego problemu kilkadziesiąt lat temu kraje UE nie mieli ochoty poświęcenia praktyk krajowych i rozczarowania krajowych lobby, które czerpią korzyści ze status quo. Teraz może się to wreszcie zmienić po potencjalnie doniosłe porozumienie przez przywódców UE w zeszłym tygodniu, aby uczynić Europę „jednym rynkiem”, i „kupować europejskie” w strategicznie ważnych sektorach, takich jak obronność, przestrzeń kosmiczna, czyste technologie i sztuczna inteligencja.

Drugie wyzwanie polega na tym, że europejskie start-upy nie mogą uzyskać takich inwestycji i pierwszych ofert publicznych, jakie cieszą się w USA, ponieważ europejski rynek kapitałowy również to bałagan na rynkach krajowych. To także może się wkrótce zmienić dzięki ogólnounijnemu finansowaniu system w pracach, aby odblokować 10 bilionów euro siedzi na rachunkach oszczędnościowych w celach inwestycyjnych.

Ostatnim wyzwaniem jest to, że rządy Europy mogą nie mieć wystarczającej determinacji politycznej, aby bronić kontynentu. Czy w obliczu groźby zajęcia Grenlandii w końcu w styczniu w Davos zajęli twarde stanowisko wobec Trumpa? Co najmniej równie prawdopodobne jest, że to jego własny sekretarz skarbu Scott Bessent, obawiając się szkód dla dolara w wyniku odwetowej wojny handlowej, przekonał prezydenta USA do ustąpienia.

Ale ankieta po kryzysie grenlandzkim pokazuje, że większość Europejczyków z Zachodu (w tym mieszkańcy Wielkiej Brytanii) nie chce większych wpływów USA. Chcą więcej Europy. Chcą większych uprawnień i podejmowania decyzji także na szczeblu UE.

Niektórzy przywódcy, jak np Friedricha Merza i Giorgii Meloni chcą osiągnąć transformację gospodarczą poprzez regulacja cięcia oraz rozwadnianie standardów UE we wszystkich obszarach. Ale zamiast osłabiać swoje przepisy dotyczące danych, Europa powinna zacząć je rygorystycznie egzekwować, aby w końcu przełamać ucisk, jaki Google, Microsoft i Amazon mają na rynku europejskim.

Amerykański sektor technologiczny wygląda teraz jak atut, ale jest także potencjalnym obciążeniem ze względu na jego czystą dominację w amerykańskiej gospodarce oraz dlatego, że wyborcy Trumpa nie podzielają jego miłości do niego. Europa może atak tę słabość, a w ten sposób zniweczyć poparcie Trumpa.

Na razie jednak Europa w dalszym ciągu zleca amerykańskim firmom technologicznym maszyny i hydraulikę w zakresie demokracji, handlu i wojska. W efekcie dało to Trumpowi wyłącznik, którego Europejczycy powinni się obawiać.

Zanim amerykański prezydent zgłosi kolejne żądanie i zanim jego agenci w dalszym ciągu będą osłabiać europejską demokrację, europejscy przywódcy powinni jasno dać do zrozumienia, że ​​nie padną na kolana. Powstaną. I buduj.

Source link

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj