Będzie wszystko zatrzymać Trumpa?

Ma kontrolę nad obiema izbami Kongresu, elastycznym Sądem Najwyższym, bazą polityczną zaciekle lojalnych Magów, ekosystemem medialnym, który wzmacnia jego kłamstwa (obecnie włączając w to przerażające X Muska oraz wiarygodnie kłamliwą Fox News Ruperta Murdocha) i niewielką większość wyborców w wyborach w 2024 r.

Nie martwi się o kolejne wybory, bo nie będzie mógł ponownie kandydować (albo zignoruje konstytucję i pozostanie w rządzie).

Oczywiście w 2026 r. odbędą się wybory śródokresowe. Ale nawet jeśli Demokraci przejmą obie izby, Trump i jego początkowa administracja zamierzają w międzyczasie wyrządzić Ameryce tak duże szkody, że Demokraci nie będą w stanie temu zaradzić.

Kontrolowany przez Republikanów Senat od 3 stycznia nie będzie powstrzymywał Trumpa. Tak, Trump przesadził, wybierając Matta Gaetza na prokuratora generalnego. Podobno nawet Senat Republikanie Nie mogę tolerować rzekomego handlu dziewczętami w celach seksualnych na imprezach pełnych narkotyków, ale poprzeczka jest bardzo niska. (Gaetz zaprzecza jakimkolwiek wykroczeniom.)

Czy zatem, z praktycznego punktu widzenia, coś powstrzymuje Trumpa?

Tak, a oto podpowiedź, o co chodzi: w piątek Trump wybrał Scotta Bessenta na stanowisko sekretarza skarbu USA.

Bessent to człowiek, którego Elon Musk wyśmiał zaledwie tydzień temu, nazywając go „pozornym wyborem” na sekretarza skarbu, w przeciwieństwie do Howarda Lutnicka, o którym Musk „faktycznie wprowadzi zmiany”.

Według Muska „zmiana” polega na wysadzaniu w powietrze miejsca, co właśnie zrobił Musk, kupując Twittera.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni Musk przekonał Trumpa do mianowania miotaczy bomb Roberta F. Kennedy’ego Jr. do służby zdrowia i usług społecznych oraz Pete’a Hegsetha do obrony, a także powierzenia Muskowi i Vivekowi Ramaswamy’emu odpowiedzialnych za obcięcie budżetu federalnego o 2 biliony dolarów.

Ale Bessent jest przeciwieństwem miotacza bomb. Jest miliarderem, zarządzającym funduszami hedgingowymi, założycielem firmy inwestycyjnej Key Square Capital Management i protegowanym arcy-złoczyńcy Maga, George’a Sorosa. (Jest także gejem, co może się też nie spodobać bazie Maga.)

Dlaczego Trump mianował „zwykłego biznesu” Bessenta na sekretarza skarbu? Ponieważ sekretarz skarbu to najważniejsze stanowisko gospodarcze w rządzie USA.

Trump nigdy nie rozumiał zbyt wiele z ekonomii, ale wie dwie rzeczy: że wysokie stopy procentowe mogą zdusić gospodarkę (i upadek partii prezydenckiej) oraz że wysokie ceny akcji są dobre (przynajmniej dla Trumpa i jego klasy inwestorów).

Trump nie chce zrobić niczego, co spowodowałoby podniesienie długoterminowych stóp procentowych przez podmioty zajmujące się obrotem obligacjami w obawie przed przyszłą inflacją i chce, aby inwestorzy zajmujący się rynkiem akcji byli na tyle optymistyczni co do zysków przedsiębiorstw, że podnieśli ceny akcji.

Powołał więc sekretarza skarbu, który uspokoi rynki obligacji i akcji.

Rynki akcji i obligacji stanowią jedyne realne ograniczenie dla Trumpa – jedyną rzecz, której władzy się boi.

Ale poczekaj. A co z planem Trumpa podniesienia ceł? Wprowadził ogólne cło w wysokości 10–20% na prawie cały import, 25% na import z Meksyku i 60% lub więcej na chińskie towary.

Taryfy tej wielkości spowodowałyby wzrost cen konsumpcyjnych i inflację paliw, co spowodowałoby wzrost stóp procentowych. Koszty ceł ponoszą amerykańskie przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe, a nie firmy zagraniczne.

Cła mogłyby również wywołać odwet ze strony obcych rządów i tym samym wysuszyć rynki eksportowe dla amerykańskich korporacji – w takim przypadku giełda by się załamała. Ostatnim razem, gdy Ameryka podniosła cła na cały import – na mocy ustawy celnej Herberta Hoovera i kongresmenów Smoota i Hawleya z 1930 r. – Wielki Kryzys pogłębił się.

Krótko mówiąc, cła wstrząśnie rynkami akcji i obligacji, co przyniesie dokładnie odwrotny skutek niż chce Trump.

Dlatego Trump mianował sekretarza skarbu, który ukoi nerwy Wall Street – nie tylko dlatego, że Bessent jest miliarderem z Wall Street, który mówi w jego języku, ale także dlatego, że Street tak naprawdę nie wierzy, że Bessent chce wyższych ceł.

Bessent określił plan Trumpa dotyczący ogólnych ceł jako „maksymalistyczną” strategię negocjacyjną, sugerując, że cała propozycja taryfowa Trumpa jest strategicznym blefem. The Street najwyraźniej uważa, że ​​cła nie wzrosną znacząco, jeśli inne kraje zareagują na ten blef, co Trump uważa za ustępstwa.

Zamiast tego Street oczekuje, że Bessent skupi swoją energię na poszukiwaniu niższych podatków, zwłaszcza dla dużych korporacji i bogatych Amerykanów, oraz pomaganiu Muskowi i Ramaswamy’emu w cięciu wydatków i uchylaniu przepisów.

To smutny komentarz do stanu amerykańskiej demokracji, gdy główną przeszkodą dla szaleńca, który wkrótce zajmie Gabinet Owalny, jest Wall Street.

Myślę, że powinniśmy być wdzięczni, że w ogóle istnieją jakiekolwiek ograniczenia.

  • Robert Reich, były amerykański sekretarz pracy, jest profesorem polityki publicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i autorem książek Saving Capitalism: For the Many, Not the Few oraz The Common Good. Jego najnowsza książka „The System: Who Rigged It, How We Fix It” jest już dostępna. Jest felietonistą Guardiana w USA. Jego biuletyn jest pod adresem robertreich.substack.com

Source link