TWelve Year Ahmad Zeidan’s Matka została zastrzelona i zabita Przed nim próbowała zabezpieczyć jedzenie dla swojej głodującej rodziny w jednym z nowych punktów dystrybucji w Gazie. Leżał obok jej ciała przez wiele godzin, bojąc się wstać i biegać, ponieważ każdy ruch może spowodować jego śmierć.

Śmierć jego matki była jednym z wielu w ciągu ostatnich kilku dni z rąk sił izraelskich w drodze do lub w obiektach obsługiwanych przez Fundację Humanitarną w Gazie (GHF). W niedzielę 1 czerwca, Ponad 30 zostali zabici. W poniedziałek 2 czerwca, Trzy zginęło. We wtorek 3 czerwca, 27 zostało zabitych. Niedziela 8 czerwca, cztery zabite. Wtorek 10 czerwca, 17 zabitych. W środę 11 czerwcaW 60 osób Zgłoszono zabitych.

W GazaGłód był używany jako broń wojny od początku ludobójstwa, aby nas osłabić i kontrolować. Kiedy amerykańska pomoc humanitarna zaczęła przygotowywać punkty dystrybucyjne w celu dostarczania zapasów żywności dla osób w Gazie, zaoferowali promyk nadziei, że ten głód w końcu zostanie zwolniony. Teraz nie ma nadziei. Te punkty pomocy stały się pułapkami śmierci.

W punkcie dystrybucji Netzarim ludzie słabe z głodem przeszli do 15 km na gorącym piasku, ale po przyjeździe zatrzymali się przy barierach i zmuszeni do przejścia przez jeden po drugim. Następnie doprowadzono je do obszaru otoczonego ogrodzenia, gdzie na ziemi rozrzucono pudełka podstawowych materiałów eksploatacyjnych, wywołując szalone jadła. Ludzie desperacko walczyli o ich dotarcie.

Ahmad opisuje moment, w którym jego matka została zastrzelona w centrum pomocy – wideo

Niektórzy wzięli tylko przedmioty, które uznały za cenne, takie jak mąka, która stała się niedostępna, i pozostawiła resztę. Nie było wyraźnych systemów priorytetów osób wrażliwych, takich jak wdowy, ranne lub starsze osoby. Scena przypominała rzucanie mięsa do klatki głodujących lwów i obserwowanie, jak walczą o przetrwanie. Oczywiście tylko najsilniejsza wygrana.

Po zaledwie 10 lub 15 minutach czołgi zaczęły zbliżać się do ogrodzeń i otworzyły ogień do tłumu strzelającym do wszystkich, zarówno młodych, jak i starych. Ludzie zaczęli biegać, desperacko ucieknie. Niektórzy nosili małą, którą udało się złapać, inni uciekli z pustymi rękami. Widzieli, jak ludzie spadają wokół nich, ale nie mogli przestać pomóc. Zatrzymanie oznaczało śmierć.

Niektórzy wyróżnili się z wizyt, aby pomóc w punktach. Słyszałem, jak mój sąsiad powraca z podróży, która trwała ponad cztery godziny. Wzywał swoje dzieci: „Baba, kochanie, przyniosłem ci chleb! Baba, przyniosłem ci cukier!” Spojrzałem przez okno i zobaczyłem, jak jego dzieci krzyczą z radości i przytulają go. Kopał potem, w kamizelce. Jego koszula była przywiązana do jego pleców, wypełniona niewielką ilością pomocy, którą udało mu się zebrać.

Ludzie są zdesperowani. Ludzie są głodni. Nie jesteśmy złymi ludźmi. Nie jesteśmy gwałtowni ani dziki. Jesteśmy ludźmi, którzy cenią naszą godność bardziej niż cokolwiek innego. Ale głód, przed którym stoimy, jest nie do opisania. Jedzenie jest prawem, a nie przywilejem, o który należy walczyć. Głód, przez który żyjemy, jest nie do opisania. Po prostu nie ma nic do jedzenia. Kiedy idziemy na rynki, nie ma nic dostępnego. Drogi są pełne uzbrojonych mężczyzn, którzy kierują słabych, aby przyjąć wszelkie pomoc, którą udaje uzyskać dostęp. Następnie kupcy biorą to i sprzedają w bardzo zawyżonych cenach.

Natomiast, System pomocy UNRWA zaoferował inny model, który był ustrukturyzowany, humanitarny i oparty na społeczności. Mój ojciec, który jest nauczycielem w szkołach UNRWA, pracował z nimi w dystrybucji bonów żywnościowych i zapasów ludziom. Pomoc została rozdana przez znajomych, zaufanych członków społeczności – nauczycieli, sąsiadów – pod ochroną lokalnego bezpieczeństwa. Co najważniejsze, ludzie byli traktowani z godnością.

System został podzielony na comiesięczne rundy, zaczynając od dużych rodzin, a następnie przechodząc do mniejszych, każda rodzina ma numer rejestracyjny. Każda rodzina w Gazie otrzymywała sprawiedliwy udział za pośrednictwem tego systemu – mąka, gaz, cukier, olej i inne niezbędne rzeczy – wszystkie dystrybuowane przez kupony w uporządkowany i dostojny sposób.

Mimo że nie było wielu rodzajów jedzenia, przynajmniej nie głodowaliśmy. Mieliśmy wystarczająco dużo do jedzenia, aby napełnić żołądki. Dzisiaj głodujemy. To tak zwana pomoc humanitarna. Ale to nic innego jak humanitarne. To upokorzenie, nic więcej.

Source link