Whej, wracam myślami do niektórych opinii napisałem i sztukę, którą stworzyłem w latach 2010., nie mogę powstrzymać się od wzdrygnięcia z powodu przekonania, z jakim przedstawiłem siebie i swoją twórczość. Podobnie jak wielu moich dwudziestoparoletnich rówieśników, z urojeniową wściekłością mówiłem o „złu heteroseksualnego, cis-białego mężczyzny” i opisywałem każdego, kto się ze mną nie zgadzał, jako całkowitego wroga. jako osoba queer i Arabka w Wielkiej Brytanii który od dawna czuł się wykluczony z głównego nurtu dyskusji, możliwość zdecydowanego i opozycyjnego interweniowania w debacie publicznej była ekscytująca.

Wracając myślami do tej wersji siebie, rozumiem teraz, że moje waleczne podejście do sporów politycznych – co niewątpliwie było częścią ducha epoki naznaczonej wojnami kulturowymi nasilającymi się w mediach społecznościowych – było w moim przypadku odpowiedzią na uraz osobisty. Mając około dwudziestu lat, byłem artystą zmagającym się z nieprzetworzonymi uczuciami wynikającymi z konserwatyzmu dzieciństwa. Wychowałem się w środowisku religijnym, gdzie moi seksualność było nie tylko stłumione, ale wręcz zakazane, a ja przez większą część mojego dzieciństwa naprawdę bałam się utraty wsparcia mojej rodziny (i Boga). Przeniosłem się także do Wielkiej Brytanii na początku brytyjskiej inwazji na Irak – ojczyznę mojej rodziny – i przyswoiłem sobie znaczną część rasizmu, z którym się spotkałem.

W późniejszym okresie mojego życia traktowanie osób po drugiej stronie podziałów politycznych jak wrogów było nie tylko zabawą, ale także rodzajem zemsty za to, przez co przeszedłem, gdy dorastałem. Zdiagnozowano u mnie złożony zespół stresu pourazowegoi jak nauczyłem się na terapii, czarno-białe myślenie jest częstą reakcją na traumę. Trauma sprawia, że ​​nasz układ nerwowy interpretuje wszelkie negatywne zdarzenia lub konflikty – nawet wyimaginowane – jako zagrożenie życia lub śmierci, nic więc dziwnego, że w każdym innym miejscu mojego życia wytworzyło to bezlitosną postawę: ci, którzy się ze mną nie zgadzali, wyraźnie chcieli mojej śmierci , więc mogłem ich traktować jedynie wrogo.

Znalazło to odzwierciedlenie w mojej początkach kariery dragstera. Kiedy miałem około 20 lat, zerwałem kontakt z rodziną – czułam, że moja seksualność, tak oczerniana w okresie dojrzewania, jest niewybaczalna i że jako pracująca drag queen za wszelką cenę dążąc do wyzwolenia, w moim życiu nie było dla nich miejsca. Powiedziałem rodzinie, że nigdy im nie wybaczę i że nigdy więcej nie będziemy ze sobą rozmawiać. Przeciąganie, którym się wówczas zajmowałem był zły, protestował – czasem satysfakcjonującej – i czułam się jak bojowy superbohater, chroniący za wszelką cenę swoje zranione wewnętrzne dziecko.

Ale bunt, który prezentowałem na scenie, był pod wieloma względami dosłowną i emocjonalną fikcją – w rzeczywistości było to kłamstwo. Bo bardzo tęskniłam za rodziną, a to było tylko tępym narzędziem do poradzenia sobie z tym, co było dużo bardziej skomplikowanym dzieciństwem – także pełnym życzliwości, miłości i pięknej duchowości. Po wyraźnej separacji moja matka i ja odnowiliśmy kontakt. Doprowadziło to do procesu uzdrawiania, który głęboko mnie zmienił.

Zawsze interpretowałam stosunek mojej matki do mojej seksualności i ciągnąć jako zrodzony z czystej nienawiści lub umyślnego nieporozumienia. Ale gdy poznaliśmy się na nowo, wyznała, jak bardzo była zazdrosna o wolność, jaką cieszyłem się w życiu. Miałem to szczęście, że chodziłem do świetnych szkół w Wielkiej Brytanii, dzięki czemu już od najmłodszych lat zapewniono mi całą przyszłość pełną możliwości. Będąc muzułmanką dorastającą w Iraku Saddama Husajna, moja matka miała bardziej restrykcyjną młodość. I myślę, że jej niechęć do mojego dragu wynikała z pomysłu, że znajduję wolność w kobiecości, którą być może czuła się krępowana przez całe życie. Dla kobiety, która ciężko pracowała, aby wywiązać się z narzuconych społecznie „obowiązków” bycia dobrą żoną i matką, być może obserwowanie, jak jej syn „odrzuca” „dar męskich przywilejów” było trudną do przełknięcia pigułką.

Dialog ten nie tylko przekształcił mnie osobiście – zmienił także mnie jako istotę społeczną i polityczną. Mój drag przeniósł się z przestrzeni czystego protestu do przestrzeni pojednania; w moim ostatnim przeciągnięciu Dosłownie ubierałam się jak moja matka, a nawet ucieleśniałam jej punkt widzenia, aby w pełni się z tym pogodzić. Ta zmiana pomogła mi znaleźć empatię dla tych, z którymi się nie zgadzam nawet w najbardziej fundamentalnych kwestiach, i pozwoliła mi odłożyć na bok różnice w interesie znaczącego związku. Przykładowo udało mi się ostatnio zorganizować wraz z niektórymi grupami muzułmańskimi walkę o zawieszenie broni w Gazie, pomimo wszelkich różnic społecznych i politycznych, jakie możemy mieć gdzie indziej.

Oczywiście nie nawołuję do tego, abyśmy wszyscy musieli stanąć twarzą w twarz z tymi, którzy naszym zdaniem zagrażają naszemu człowieczeństwu ani że nie powinniśmy wykazywać nadmiernej czujności w obliczu systemowych niesprawiedliwości. Ale gdy każdy z nas próbuje przedzierać się przez ten coraz bardziej wrogi i spolaryzowany świat, uważam teraz, że konieczne jest, abyśmy porzucili konflikty wewnętrzne i tożsamość Jak polityka. Może czas potraktować konflikt jako szansę na wyjście z siebie i spojrzenie na sprawy innymi oczami. Może pomóc nam wszystkim współistnieć w świecie, w którym uczy się nas, jak się nienawidzić.

  • Czy masz opinię na temat kwestii poruszonych w tym artykule? Jeśli chcesz przesłać odpowiedź zawierającą maksymalnie 300 słów e-mailem, aby uwzględnić ją w publikacji w naszym beletrystyka odcinek, proszę kliknij tutaj.

Source link