SInce pogrzeb mojego ojca sześć miesięcy temu wciąż nazywam moją matkę prawie codziennie. Żyjemy od siebie, geograficznie i ideologicznie, ale mimo że jestem w Europie i ona w USA, i pomimo naszych różnic religijnych i politycznych nadal udaje nam się rozmawiać. W końcu ona jest moją mamą.
Ten rok nie był łatwy, stracił pracę, mojego ojca i to, co nadal czuje się jak mój kraj. Pracowałem dla USAID i wierzył w zdolność Ameryki do rozwiązania problemów globalnych, jednocześnie pomagając innym potrzebującym, ale obecna administracja zakończyła taką pracę, nazywając ją marnotrawstwem. Dwa dni później mój ojciec zmarł, a gdy nasza rodzina zgromadziła się, by opłakiwać, otrzymaliśmy wiadomość, że rak mojej matki powrócił i rozprzestrzenił się na jej kości. Takie wiadomość były druzgocące, ale lekarze oferowali nadzieję. Chociaż nie było lekarstwa, dostępna była pigułka do powstrzymania rozprzestrzeniania się, czasem nawet przez wiele lat.
Nawet żalu nie mógł jednak pokonać naszych różnic. Na naszym spotkaniu rodzinnym moja matka skonfrontowała mnie z USAID, twierdząc, że agencja finansowała terrorystów i dokonała zmian seksu na dzieci. Taka dezinformacja na temat naszych faktycznych programów zdrowotnych i rozwojowych zakorzeniła się i rozprzestrzeniła się.
Wiem, że nie jestem sam w kraju rodzin podzielonych przez politykę. W naszym przypadku moja matka i większość mojej dalszej rodziny przyjęły formę chrześcijaństwo To ściśle powiązane z konserwatywną polityką. Niektórzy noszą Patriot Bible Editions z amerykańską flagą na okładce, podczas gdy inni wysyłają swoje dzieci do szkoły w koszulkach ozdobionych sylwetkami karabinów.
Nasze środowisko informacyjne przyspiesza te podziały. W zeszłym miesiącu moja matka przekazała artykuł, który argumentował, że ludzie, którzy krytykują Izrael, nie robią tego z troski, powiedzmy, ze względu na ofiary, ale z dyskomfortu z przyjmowaniem, że Bóg jest zawsze po stronie Izraela. Starałem się, by zobaczyła ludzkość z tymi samymi zasadami, których nauczyła mnie – kochać się nawzajem, dbać o cierpienie – ale odrzuciła cierpienie jako „Boga, zachowując swoje obietnice”. Byłem zirytowany i jedna siostra musiała to złamać, a obie siostry milczą o tym.
Takie starcia dotyczące zasad najbardziej testują nasz związek. Nauczyliśmy się granic, więc kiedy rozmawiam z mamą, ogólnie chodzi o jej leczenie, pogoda, plany dnia, wspomnienia rodzinne i historię rodziny. Podobnie jak jej leczenie, nasz związek wymaga uwagi na potencjalne zaostrzenia.
Oczywiście wciąż pogodzę się z naszymi różnicami, ale ona jest moją mamą i kocham ją. Wciąż dzwonię, a ona wciąż odpowiada. A nasz związek się poprawia. Połączenia początkowo miały na celu utrzymanie jej towarzystwa, ale okazują się również dla mnie dobre, ponieważ uczę się lepiej o tym, co obejmuje naszą miłość. Rozmowy są również symboliczne dla czegoś większego.
Jeśli staram się znaleźć wspólną płaszczyznę z mamą, jak mogę oczekiwać, że inni pomostą podobne podziały? Zasadnicze funkcje naszego ciała polityczne są zagrożone i podejrzewam, że podobnie jak stan mojej matki nie ma jednego lekarstwa oprócz codziennej dyscypliny opieki i słuchania z uważnymi sercami.
Pocieszające jest pozostanie w naszych podobnie myślących społecznościach, w których nasze poglądy nie stają przed wyzwaniem, w którym nie mówimy lub, lepiej, słuchaj innych. Łatwo jest odrzucić tych, którzy nie zgadzają się raczej jako niedoinformowani, niż szukają ziarna pokoju, wspólnej płaszczyzny. Moja matka wychowała mnie, aby być ciekawi świata, dbać o ludzi poza naszą rodziną i szukać prawdy, nawet jeśli jest to niewygodne, lekcje pochodzące z tej samej tradycji wiary, która wydaje się nas dzielić.
Nie udaję, że nasze połączenia są zawsze łatwe lub udane, ale uczę się cierpliwości. Uczę się, że utrzymanie związku wymaga, żebym konsekwentnie się pojawiał, unikać nadepnięcia na miną, ale trzymaj moją podstawę do kluczowych zasad (takich jak miłość i pokój) i słuchać, nawet gdy mam ochotę rzucić wyzwanie. A dzięki naszej konsekwencji znajdujemy chwile prawdziwego połączenia.
Jak każda żywa rzecz, demokracja też może się zachorować. Wszędzie są tragiczne objawy: polaryzacja ludzi i źródeł informacji oraz utwardzanie serc przeciwko złożoności. Oczywiście potrzebujemy odpowiedniego leczenia, aby uciec od obecnego wieku pozłacanego (wyciągnij pieniądze z polityki, opodatkować bogate, wspierające niezależne media itp.), Ale dotarcie tam będzie wymagało takiego rodzaju zaangażowania, o które proszą o nią lekarze mojej matki. Regularna uwaga. Myślenie długoterminowe. A uparte przekonanie, że to, co próbujemy zachować, jest warte wysiłku.
Leki mojej mamy pomagają spowolnić jej raka, dając nam więcej czasu razem. Nie wiem, ile mamy czasu, z jej chorobą lub z naszym krajem, ale wiem to: oba wymagają od nas codziennego pojawienia się, aby oprzeć się chęci poddania się i poszukiwania sukcesu poprzez małe konsekwencje.
Nasze rozmowy trwają, jedna rozmowa telefoniczna na raz. W świecie rozdzielającym się, być może ta wytrwałość jest własną formą nadziei.