Keir Starmer zawsze wiedział, że poniedziałkowa wizyta w Egipcie będzie występem Donalda Trumpa. W końcu prawie codziennie odbywa się Donald Trump Show i nie było mowy, żeby amerykański prezydent miał zamiar podzielić się tym dniem w centrum uwagi. Dzień, w którym żyjący Izraelczycy zakładnicy zostali uwolnieni, 1900 więźniów palestyńskich zostało uwolnionych, a ciężarówki pierwszej pomocy wjechały do Gazy.
To był Porozumienie pokojowe Donalda. Narcyz popadnie w narcyzm. Wszyscy inni zostali zredukowani do aktorów drugoplanowych. W najlepszym razie. Keir został częściowo zdegradowany do niemówiącego spaceru jako dodatek. Odepchnięty po kilku sekundach. Prawdopodobnie lepsze to niż siłowanie się na rękę jak Emmanuel Macron. Choć niewiele.
We wtorek Starmer wrócił do Wielkiej Brytanii i był gotowy do złożenia oświadczenia przed Izbą Gmin na temat sytuacji w Wielkiej Brytanii Gaza. O wiele bardziej zniuansowany niż wiele, co powiedziano poprzedniego dnia. Takiego, w którym uroczystościom towarzyszył ostrożny pragmatyzm. Zawieszenie broni było jedynie pierwszym wstępnym i niezbędnym krokiem na drodze do trwałego pokoju. Nikt nie mógł brać niczego za pewnik. Wojna stała się sposobem życia na Bliskim Wschodzie. Nadal istniało ryzyko, że w ciągu kilku tygodni wszystko obróci się w pył.
Najpierw jednak pozdrowienia dla Donalda Trumpa. Dzięki któremu wszystko jest możliwe. W dzisiejszych czasach każdy ma obowiązek dziękować Donaldowi za wszystko. Ma szpiegów, którym płacą za śledzenie wszystkich jego wzmianek. Wszelkie wzmianki o charakterze mniej niż hagiograficznym traktowane są z dezaprobatą. Na liście hitów prezydenta.
Oto rzecz. Donald nie zaaranżował zawieszenia broni, ponieważ uważa to za moralny obowiązek. Część jego biura. Ale dlatego, że robi światu przysługę. Wszystko jest transakcyjne. Potrzebuje adoracji. I Pokojowa Nagroda Nobla.
Jeśli tak się stanie, Starmer będzie mógł kontynuować grę. Wielka Brytania zaoferowała pełne wsparcie procesowi pokojowemu. Pracował niestrudzenie za kulisami i nie potrzebował uznania. Bo to była nasza praca. Uznanie państwa palestyńskiego pozwolił innym narodom arabskim potępić Hamas. I wiedzieliśmy co nieco na temat wycofywania broni z porozumienia wielkopiątkowego. Ale to miała być długa podróż.
Donald nie był pierwszą osobą, która przybyła na Bliski Wschód, obiecując „wieczny pokój” i nie wyszło to szczególnie dobrze. Możesz mieć zbyt wielu Mesjaszy.
Co powiedzieć o odpowiedzi Kemi Badenocha? Oczywiście Kemi ma jedno poważne upośledzenie psychiczne. Wszystko dla niej jest walką. Ona przeciwko światu. Ona przeciwko Partii Pracy. Uważa każdą formę porozumienia za oznakę głębokiej słabości. Ona po prostu nie może tam iść. Ale jest też inne możliwe wyjaśnienie jej zachowania. Że wcale nie jest tak bystra, jak sobie wyobraża. Jeśli znajdzie kij, ma niesamowity talent do wybierania zawsze niewłaściwego końca.
Po dość neutralnych pierwszych zdaniach, w których powitała powrót zakładników – nie miała nic do powiedzenia na temat powrotu Palestyńczyków ani odbudowy Gazy: poważnie traktuje swoje stronniczość – Kemi rozpoczęła atak na Starmera i status kraju na świecie.
Jak na osobę, która często lubi powtarzać, jak bardzo kocha Wielką Brytanię, z pewnością spędza dużo czasu na mówieniu o tym. A jeśli naprawdę uważa, że kraju nie da się uratować, to może ona i partia torysów mogliby wziąć na siebie część odpowiedzialności.
Powiedziała, że premier właśnie witał terrorystów z powrotem w Gazie. Tyle że nie był. Obszernie mówił o tym, że Hamas nie będzie miał żadnego udziału w przyszłym państwie palestyńskim. Kemi nie można było odmówić. Starmer zepsuł stosunki z Izrael. Nie odegraliśmy żadnej roli w porozumieniu o zawieszeniu broni. Mike Huckabee, ambasador USA w Izraelu, powiedział, że wyobrażanie sobie, że tak się stało, jest złudzeniem. Wyglądało na to, że nie zauważyła tweeta Steve’a Witkoffa, w którym wychwalał wysiłki doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Jonathana Powella.
To wszystko było naprawdę zajebiste. Oto parlament omawiał najbardziej obiecującą inicjatywę pokojową na Bliskim Wschodzie przez większą część trzydziestu lat, a Kemi chciała po prostu zdobyć punkty Partii Pracy.
Co bardziej niepokojące, wydawało się, że nie ma pojęcia, jak faktycznie przebiegają negocjacje pokojowe. Że potrzebny jest plan, na który obie strony będą mogły się zgodzić. Każdy musiał w nim znaleźć coś dla siebie. A czasami musisz być w stanie powiedzieć swoim sojusznikom kilka domowych prawd. Że coś musi dać. Że mogło to pomóc w procesie, ponieważ Stany Zjednoczone i Wielka Brytania nie zgodziły się w niektórych kwestiach. Czasami trzeba się zastanowić, czy Kemi jest poważnym politykiem.
Z pewnością do takiego wniosku doszli wszyscy jej backbencherzy. Wszyscy, którzy przemawiali po niej, zignorowali to, co powiedziała. Nie zamierzali zniżać się do jej poziomu. To był dla nich czas, w którym mogli być lepsi. W końcu jaka jest szansa na trwały pokój na Bliskim Wschodzie, jeśli Izba Gmin nie byłaby w stanie osiągnąć nawet jakiegoś konsensusu?
Jeden po drugim parlamentarzyści torysów ustawiali się w kolejce, aby pośrednio potępić swojego przywódcę. Pierwszy odezwał się Edward Leigh. Obawiał się nie tylko tego, że Hamas otwarcie dokonuje egzekucji na Palestyńczykach, ale także tego, że nie osiągnięto żadnych ustaleń ani w sprawie zakończenia nielegalnych izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu, ani w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego. Kemi byłby po prostu szczęśliwy, gdyby Palestyńczycy żyli wiecznie wśród gruzów.
Wkrótce poszli inni. Andrew Mitchell, Julian Lewis, Kit Malthouse. Nawet Oliver Dowden nie mógł znaleźć dobrego słowa na poparcie Kemi. Ich wkład był wymierny i konstruktywny. Dostosowując się do okazji. Keir postanowił podziękować każdemu z osobna. Pochodzili z byłej Partii Konserwatywnej, którą kiedyś znał i szanował. Inny świat.
Nawet Richard Tice dał się poznać jako głos rozsądku. Surrealistyczny moment dla nas wszystkich. Można odnieść wrażenie, że w głębi Dicky jest człowiekiem establishmentu na wskroś. Jeszcze dużo tego i wypadnie mu z głowy przez Reformę. Jedynym parlamentarzystą, który pobudził swoją wewnętrzną Kemi, był Sammy Wilson z DUP. Kemi powinna długo i intensywnie się nad tym zastanawiać. Jeśli twoją grupą docelową jest Sammy, prawie na pewno wybrałeś niewłaściwą stronę.


















