WKiedy wykładam historię irlandzkiej imigracji, zwykle zaczynam od pytania: w której dekadzie po raz pierwszy pojawił się materiał filmowy przedstawiający osoby kolorowe w Irlandii? Irlandia sfilmowane? Niektórzy uczniowie zgadują lata 60. Inni sięgają lat 30., kiedy piosenkarz, aktor i aktywista Paul Robeson występował w Dublinie. Odpowiedź? Pierwsze sfilmowane ujęcia przedstawiające zgromadzenie afrykańskiej diaspory w Irlandii są starsze niż niepodległe państwo irlandzkie.
Kinematografia, niemy, czarno-biały film brytyjskiego Pathépokazuje członków Southern Syncopated Orchestra, wczesnego zespołu jazzowego, w porcie w Dublinie w październiku 1921 r. Mężczyźni i kobiety byli ocalałymi z katastrofy statku. Po bezpiecznym dotarciu na inny statek zespół wystąpił przed publicznością w Dublinie. W tym samym miesiącu, w którym mieszkańcy Dublina cieszyli się muzyką orkiestry, irlandzcy przywódcy republikańscy negocjowali niepodległość narodową z rządem brytyjskim. Materiał filmowy stanowi wizualną metaforę: historia różnorodności Irlandii poprzedza samo państwo.
Obecnie zarówno w Republice Irlandii, jak i w Irlandii Północnej narastają nastroje antyimigracyjne. Liberalna Irlandia kiedyś mogła snuć pocieszające opowieści o oporze Irlandii wobec skrajnie prawicowych trendów wyborczych obserwowanych w innych częściach Europy. Ta opowieść o irlandzkiej wyjątkowości rozwija się teraz, gdy imigracja staje się ważny problem wyborczy w Irlandii. Wybory lokalne na początku tego lata to udowodniły. Następne wybory powszechne, które mogą się odbyć przed końcem roku, mogą to dobrze podkreślić.
Społeczności reprezentujące rosnącą wielokulturowość wyspy mierzą się z coraz większą przemocą i wrogością, w dużej mierze napędzaną przez kanały internetowe, gdzie dezinformacja rozprzestrzenia się bez kontroli. Listopad 2023 w Dublinie i w Sierpień tego roku w Belfaścieskrajnie prawicowe zamieszki doprowadziły do zamieszek. Jedno ze skrajnie prawicowych haseł głosi: „Irlandia należy do Irlandczyków”. „Irlandczycy” w tym przypadku oznaczają wyimaginowaną „rasę irlandzką”, której „czystość” wymaga ochrony. Zakodowanym założeniem jest, że Irlandia była krajem, z którego wszyscy wyjechali, ale – do niedawna – nikt nie przybył.
W powszechnej pamięci historia emigracji Irlandczyków wiąże się z głodem, który miał miejsce w połowie XIX wieku i jest znany w języku irlandzkim jako Wielki Głód (Wielki Głód). Głód spowodował śmierć 1 miliona ludzi. W ciągu kolejnych dekad miliony Irlandczyków wyemigrowało z już zdziesiątkowanej wyspy. Wbrew twierdzeniom, że Irlandia jest „pełna”, nie odzyskała jeszcze poziomu populacji sprzed głodu.
Choć irlandzka diaspora wyłoniła się głównie z kataklizmu Irlandii w XIX wieku, położenie geograficzne wyspy na Atlantyku zawsze łączyło ją z globalnymi przepływami ludzi, dóbr i kultury. Przez stulecia – nie dekady – Irlandia gościła społeczności imigrantów. Historyk Dawid Fitzpatrick szacuje się, że przed uzyskaniem niepodległości populacja imigrantów w Irlandii wynosiła 28 000. Może się to wydawać niewiele. Jednak, jak radził Fitzpatrick, „wpływ kulturowy” tej społeczności był „potencjalnie ogromny” biorąc pod uwagę „skomplikowane sieci osobiste” Irlandii.
Znane nazwiska w irlandzkim biznesie i kulturze mają powiązania z tą społecznością imigrantów. Włoskie nazwiska zdobiące sklepy z frytkami w całej Irlandii wywodzą się od migrantów z jednej wioski, Casalattico, którzy przybyli pod koniec XIX wieku. Imigranci i ich rodziny uczestniczyli w irlandzkiej rewolucji: Michael Noykurodzony w Dublinie z żydowskich rodziców, jednego Litwina i drugiego Niemca, był czołowym prawnikiem republikańskim. Brytyjski wywiad przypadkowo dowiedział się o pozycji Michaela Collinsa w hierarchii IRA dzięki śledzeniu Sidneya Arnolda, Łotysz, żonaty z dramatopisarką teatralną z opactwa.
Diaspora irlandzka dostarcza niezliczone, bardziej splątane historie. Irlandzcy emigranci przybywali do gwarnych dzielnic, czasami podsycając animozje, ale często kultywując mieszane tożsamości. Jak odkryłem podczas badań do mojej książki Hotel Lux, wschodni Londyn na początku lat 1900. był skrzyżowaniem tożsamości irlandzkiej i żydowskiej. Pierwszy czarny burmistrz Londynu, Jan Archerzostał wybrany w 1913 r. na burmistrza Battersea. Archer urodził się w innym mieście imigrantów, Liverpoolu, jako syn czarnoskórego ojca z Barbadosu i białej matki, Irlandki, katoliczki. W 1958 r., kiedy Nelson i Winnie Mandela świętowali swój ślub, przyjęcie odbyło się w domu przyjaciela Nelsona Michał Harmelsyn irlandzkich imigrantów żydowskich i jego urodzona na Litwie żona Ray. „Irlandczycy” to mieszanka.
Moje zainteresowanie różnorodną historią irlandzkości ma swoje korzenie w dzieciństwie. Dorastałem w Cahir, hrabstwo Tipperary, mieście, w którym szacunkowo 30% populacja urodziła się poza Irlandią.
Moje dzieciństwo i lata nastoletnie zbiegły się z irlandzkim boomem gospodarczym „celtyckiego tygrysa”, który rozpoczął się w połowie lat 90. Imigranci szukali możliwości ekonomicznych w miastach takich jak Cahir i wielu z nich zostało nawet po krachu w 2008 roku. W rezultacie, podczas mojej edukacji średniej, moi koledzy mieli rodziny w takich miejscach jak Rumunia, Algieria i Egipt. Po raz pierwszy zafascynowałem się rosyjskim – językiem, którego nauczyłem się później – kiedy usłyszałem, jak dwóch moich kolegów z klasy, jeden ukraiński, a drugi litewski, używało go jako wspólnego języka. Cahir może być jednym z najbardziej wielokulturowych miast w Irlandii, ale trudno, a może nawet niemożliwe, jest teraz znaleźć w Irlandii społeczność bez populacja imigrantów.
Niedawno odnowiłam kontakt z koleżanką z klasy, która przeprowadziła się do Cahir z Polski jako młoda dziewczyna. Dziś czuje się pewniej mówiąc po angielsku niż po polsku. Przypomniała sobie chwilę dezorientacji, której doświadczyła podczas niedawnego występu komediowego. Komik zapytał, czy na widowni byli Irlandczycy. Zastanawiała się: czy to dotyczyło również jej?
po promocji newslettera
Nie ma powodu, dla którego nie miałoby tak być. Zwolennicy wielokulturowej Irlandii podzielają z naszymi przeciwnikami jedną myśl: istnieje wizja irlandzkości, którą warto chronić. Jednak nasze rozumienie irlandzkości przeczy iluzjom skrajnej prawicy, ponieważ opiera się na weryfikowalnej historii przeplatających się historii migrantów. Ta historia oczywiście nie jest prosta. Rasizm ma długą historię w Irlandii i diaspora.
Niuanse naszej historii mogą pomóc nam walczyć z nastrojami antyimigracyjnymi. Opowiadanie historii naszej wyspy jako historii migranta ujawnia, jak definicja tożsamości irlandzkiej jest zawsze w trakcie, nigdy nieukończona. Jednak ta historia ujawnia również, jak solidarność jest aktywnym wyborem, którego dokonujemy, a nie nieuchronnym następstwem przeszłych trudności i ucisku.
Afrykańsko-karaibski rewolucjonista o nazwisku Cyril Briggs zasugerował to w 1921 r., kiedy zamieścił ogłoszenie w irlandzkim nacjonalistycznym czasopiśmie wzywającym do solidarności. Briggs zainspirował się irlandzkim antykolonializmem, a ogłoszenie głosiło: „PODZIELENI NISZCZYMY – ZJEDNOCZENI WYGRYWAMY!”. Kontynuował zachętą: „Więc zjednoczmy się!”. Zaproszenie pozostało w 1921 r. w dużej mierze bez odpowiedzi, ale pozostaje otwarte do dziś.
Historia Irlandii od dawna przeplata się z historiami innych grup etnicznych i diaspor. Możemy wyciągnąć z tej przeszłości linie łączące – współpracę, solidarność, przynależność – i wpleść je w historię tego, jak budujemy przyszłość Irlandii. Lepiej zjednoczyć się i wygrać niż podzielić i ponieść porażkę.
