Każdy, kto mnie dobrze zna, wie, że uwielbiam hipopotamy karłowate. Jeszcze kilka tygodni temu odpowiedź na pytanie o moje ulubione zwierzę była dość nowatorska.
To znaczy, dopóki reszta świata nie obudziła się i nie zauważyła wyjątkowej słodyczy luminescencyjnego tłuszczu, maleńkich cylindrycznych uszu wystających prostopadle do głowy, wielkich, przypominających kule, czarnych oczu i różowego podbrzusza, ponieważ filmy Moo Denga stały się wirusowe.
Miliony ludzi doceniają teraz wspaniałość małego hipopotama karłowatego, ale ja podziwiam ten gatunek od ponad 15 lat.
Dla mnie wszystko zaczęło się pod koniec 2008 roku – to był inny czas, inny mały hipopotam karłowaty.
Miałem 11 lat i w tle leciały wieczorne wiadomości, gdy kończyłem pracę domową, to byłby ostatni odcinek.
Miała na imię Monifa i taka była pierwszy od 23 lat hipopotam karłowaty urodził się w zoo Taronga w Sydney. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Mimo że byłam w wieku, w którym wiedziałam, że to niemożliwe, nadal (pół)żartem podczas obiadu błagałam rodziców o hipopotama karłowatego.
Następnego ranka na stole śniadaniowym czekał na mnie wycinek przedstawiający Monifę z porannych gazet, które dla mnie wyciął mój tata, z notatką potwierdzającą, że zastąpił on prawdziwego hipopotama, o który prosiłem.
Minęło kolejnych pięć lat, zanim doszło do trójwymiarowego spotkania z Monifą.
Rok wcześniej złożyłem podanie o staż pracy na 10. rok w zoo Taronga i z radością dowiedziałem się, że przydzielono mnie do naczelnych i kopytnych – dywizja hipopotamów karłowatych podlegała tej dywizji.
Kiedy opiekunka zapoznała mnie z wybiegiem dla hipopotamów karłowatych, pozwoliła mi pomasować ciało Monify i odkryć, w jaki sposób drobne kropelki jej potu spieniają się i stają się naturalny filtr przeciwsłoneczny.
Muszę pokroić jedzenie Monify, zamiatać jej wybieg, grabić liście i odchody. To był przywilej.
Jeśli nie mam nic do załatwienia w dniu moich urodzin, nadal często wybieram dzień w Taronga i przywitam się z hipopotamami karłowatymi.
Cieszę się, że reszta świata odczuwa podziw, jaki ja czułem wobec hipopotamów karłowatych. Nie wiem, czy to potrwa – wirusowe momenty, takie jak letnie romanse, zwykle blakną – ale wiem, że moje oddanie hipopotamowi karłowatemu przetrwa.
