PEarl Hubbard kupił kilka znaków drogowych dla Kamali Harris podczas przemówienia wiceprezydenta w Phoenix, Arizonaw czwartkowe popołudnie, ale nie była jeszcze pewna, czy zaryzykowałaby wywieszenie ich przed swoim domem w mieście położonym na jednym z najbardziej spornych terytorium polityczne w kraju.
„Boję się je powiesić” – powiedział Hubbard. „Kiedy jechałem… widziałem tylko jedno miejsce z napisem (Harris). Po prostu ich nie zobacz. Myślę, że ludzie boją się je wystawiać.
Po tym, jak cztery lata temu Joe Biden został pierwszym Demokratą od 1996 r., który wygrał stan, w stolicy Arizony i najbardziej zaludnionym mieście, Phoenix, doszło do napiętych konfrontacji między lokalnymi urzędnikami a zwolennikami Trumpa, którzy wierzyli w jego bezpodstawne twierdzenia, że skradziono mu wybory.
Mimo że wybory prezydenckie zaplanowano na 5 listopada, Trump w dalszym ciągu nie chce publicznie przyznać się do swojej porażki w 2020 r. i już zasugerował, że jeśli przegra w tym roku, po raz kolejny będzie twierdził, że doszło do oszustwa. Zarzuty zmieniły życie dotychczas skromnych biur wyborczych i sekretarzy stanu w całym kraju, ponieważ regularnie spotykają się z groźbami, oszustwami i nękaniem, zwłaszcza w siedmiu wahadłowych stanach, które mają zadecydować o wyborach.
Nerwy są szczególnie napięte w Maricopa, hrabstwie, w którym znajduje się Phoenix, i które prawdopodobnie zadecyduje o tym, czy w Arizonie wygra Harris, czy Trump, który w ostatnich sondażach ma niewielką przewagę.
Po utracie Trumpa w stanie w 2020 r. jego zwolennicy zorganizowali demonstracje na ulicach Phoenix. Tym razem urzędnicy wyborczy w hrabstwie Maricopa planować mieć oddział SWAT i konni zastępcy szeryfa byli gotowi w budynku, w którym gromadzą karty do głosowania. W zeszłym tygodniu policja w Phoenix aresztował mężczyznę za podpalenie skrzynki pocztowej, która uszkodziła niektóre karty do głosowania korespondencyjnego, chociaż podejrzany stwierdził, że jego działania nie były motywowane politycznie.
Podczas czwartkowego przemówienia Harrisa w Phoenix wiceprezydent powiedział wyborcom, aby przygotowali się na „jedne z najważniejszych wyborów w naszym życiu” i skrytykował byłego prezydenta za powiedzenie, że będzie chronił kobiety „czy im się to podoba, czy nie”. Jednak uczestnicy spotkania zastanawiali się, co zrobią zwolennicy byłego prezydenta w przypadku jego przegranej.
„Powiedziałabym, że zdecydowanie się tym martwię, ponieważ nie przyznał się do winy w ostatnich wyborach” – powiedziała 34-letnia Bethany Hagen, czekając na podwiezienie na parkingu amfiteatru, gdzie przemawiał Harris.
Choć nikt, z kim „Guardian” rozmawiał, nie przewidywał nieuchronnej przemocy, wiele osób przyznało, że życie w stanie wahań sprawia, że uczestnictwo w polityce, a nawet omawianie jej, staje się trudnym doświadczeniem.
„Trudno tu rozmawiać z ludźmi” – powiedział Hagen, mieszkaniec Kolorado, który przeprowadził się do tego stanu.
Stacey Stocks, mieszkanka Surprise, konserwatywnego przedmieścia Phoenix, denerwowała się pukaniem do drzwi Harrisa w jej sąsiedztwie, ale kiedy wyszła, nie napotkała żadnego problemu. Jednak 53-letni Stocks nadal obawia się, że Trump powie coś, co podburzy jego zwolenników, i uważa, że najlepszym sposobem, aby temu zapobiec, jest definitywne zwycięstwo Harrisa.
„Naprawdę mam nadzieję, że większość ludzi była przerażona tym, co wydarzyło się 6 stycznia, i naprawdę ich zmotywowało, może tym razem, do wyjścia i faktycznego głosowania” – powiedziała. „Mam nadzieję, że to będzie osunięcie się ziemi”.
Ruth Murphy, członkini komitetu stanowego Partii Demokratycznej, stwierdziła, że po tym, jak ktoś ukradł wcześniejszą partię, zaczęła zwracać uwagę na tabliczki polityczne, które wywiesza w domu każdego wieczoru. Uważa jednak, że tegoroczni urzędnicy z Arizony są lepiej przygotowani na wszystko, co mogą przynieść wybory.
„Wiem, że to może się zdarzyć, ale myślę, że dzięki doświadczeniom, jakie mieliśmy w przeszłości, będziemy na to bardziej gotowi, jeśli tak się stanie” – powiedziała.


















