José nie opuszczał swojego domu w Saint Paul od 29 dni – żeby nie odśnieżać podjazdu i nie naprawiać samochodu.

Kiedy w samochodzie konieczna była wymiana oleju, zadzwonił od środka do swojej żony, Sary, za pomocą wideo, aby mógł ją przeprowadzić. „Przeszedłem tylko z sypialni do salonu” – powiedział. Boi się nawet zbliżyć do drzwi wejściowych.

Amy i dwójka jej dzieci nie wyszły z budynku mieszkalnego na południu Minneapolis w ciągu dwóch tygodni – nie odkąd mąż Amy, Chris, został zatrzymany przez funkcjonariuszy imigracyjnych. Nie poszli do parku ani do sklepu spożywczego. Bawili się w chowanego i szukania w szerokich korytarzach swojego budynku, ale nie przechodzą obok holu.

The Administracja Trumpa rozpoczęła na początku grudnia „Operację Metro Surge” w miastach bliźniaczych, wysyłając tysiące agentów federalnych, aby aresztowali imigrantów na przystankach autobusowych, w sklepach spożywczych i kościołach. Agenci zabili dwóch obywateli USA i wzięli w swoją sieć nie tylko nielegalnych imigrantów, ale także uchodźców i inne osoby posiadające status prawny, obywateli plemiennych i stałych mieszkańców.

Od tego czasu niezliczona liczba osób w całym regionie została de facto umieszczona w areszcie domowym. Imigranci, a także wielu mieszkańców obawiających się, że mogą zostać zatrzymani przez agentów ze względu na kolor ich skóry lub akcent, przestali opuszczać bezpieczne domy.

Szkoły publiczne w MinneapolisSaint Paul i okolice oferują rodzinom możliwość zajęć online. Sąsiedzi dostarczają artykuły spożywcze tym, którzy nie mają odwagi wyjść z domów, a pracownicy służby zdrowia organizują wizyty domowe.

„Nasz dom jest jak więzienie” – powiedziała Sara. „Po prostu nie możesz wyjść”.

W tym tygodniu Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) poinformował, że wycofa z kraju około 700 agentów federalnych Minnesota. Ale to wciąż pozostawia około 2000 agentów na miejscu.

„Dopóki wszyscy nie wyjdą, będziemy tu” – powiedział José.

„Każdego dnia płaczę za nim”

José spędza teraz większość swojego dnia na ciągłym odświeżaniu bazy danych trackerów ICE.

Kiedy Sara wyrusza do pracy jako asystentka pielęgniarska, on zbiega na dół i barykaduje drzwi półką na buty. Przypomniał wszystkim – Sarze, jej 17-letniej córce Eileen i kuzynom mieszkającym kilka domów dalej – że jeśli chcą wejść do domu, muszą najpierw zapukać trzy razy. Następnie odblokuje drzwi.

A gdy Sary nie ma w domu, José ciągle do niej pisze i dzwoni: „Wszystko w porządku?” „Kiedy wracasz do domu?” „Jesteś w drodze?”

„Kiedy ona tu jest, czuję się bezpieczny” – powiedział.

Czasami ogląda opery mydlane lub ćwiczy słownictwo angielskie, oglądając filmy na YouTube. Sara próbuje wywabić go na balkon i sporządza dla niego listę zadań do wykonania, gdy jest w pracy – więc ma coś do roboty poza monitorowaniem bazy danych trackerów ICE. Mówi mu: „Musisz się uspokoić… Nie mogą cię tu zabrać”. Nie jest jednak przekonany – widział nagrania wideo, na których funkcjonariusze ICE wybijają drzwi i okna.

Mówi mu: „Chcę odzyskać męża”. Tęskni za swoim zabawnym, otwartym emocjonalnie partnerem. Zaczęli się spotykać kilka lat temu – kiedy zdobył się na odwagę, aby napisać wiadomość na Facebooku (po prostu: „Hola”) i dowiedział się, że tak naprawdę pochodzą z tego samego miasta w Salwadorze. Pobrali się we wrześniu ubiegłego roku, a José złożył wniosek o obywatelstwo w listopadzie.

Ale cała rodzina uległa zmianie – wciąż nie mogą otrząsnąć się po tym, co wydarzyło się w dniu, w którym agenci federalni ich osaczyli i porwali kuzyna Sary Armando.

Armando (26 l.) wprowadził się do nich w styczniu zeszłego roku i cała trójka założyła razem małą firmę wykonawczą. „Wszystko robiliśmy we trójkę” – powiedziała Sara.

Kiedy to się stało, cała trójka wracała z pracy swoim pick-upem. Było około 13:00 i montowali bocznicę domu, ale właściciel kazał im wcześniej wrócić, ponieważ było zbyt zimno i wietrznie, aby pracować na zewnątrz.

Prawie dotarli do domu.

Mniej więcej przecznicę od ich domu zaczął ich ścigać samochód z migającymi światłami. „To koniec, teraz mnie zabiorą” – powiedział José, który siedział za kierownicą. Funkcjonariusz federalny zażądał od każdego z nich wydania dokumentów tożsamości i zaświadczenia o statusie prawnym.

Sara początkowo odmówiła – zgodnie z prawem ona zrozumiany że tylko kierowcy samochodu musieli oddać prawo jazdy i żaden z nich nie musiał przedstawiać dokumentu potwierdzającego obywatelstwo. Ale agenci mieli broń. „Więc im to daliśmy” – powiedziała.

Sara, która jest obywatelką USA, również miała przy sobie paszport – i pokazała go agentom. Jednak José, który był w trakcie uzyskiwania obywatelstwa, nie miał amerykańskiego paszportu. Podobnie Armando, który nie ma dokumentów.

Agenci zażądali, aby obaj mężczyźni wysiedli z samochodu i poszli z nimi. Jeden z agentów sięgnął przez drzwi samochodu od strony kierowcy i wyrwał José kluczyki.

Z filmów osób postronnych zrecenzowanych przez Guardiana wynika, że ​​już wtedy wokół zebrał się tłum sąsiadów i krzyczał na agentów, żeby wypuścili rodzinę. Przyjechało także kilka dodatkowych pojazdów z agentami federalnymi. Eileen, która mieszka z ojcem niedaleko Sary i José, usłyszała zamieszanie i poczuła ukłucie strachu w brzuchu. Ona i jej kuzyni rzucili się do okna.

„I pamiętam tylko, jak słyszałam moją mamę, która krzyczała i płakała” – powiedziała Eileen. „Było tak wiele samochodów, a agenci po prostu naprowadzili moją mamę i moją rodzinę na muszkę”.

Funkcjonariusz wcisnął twarz José w kierownicę samochodu i krzyknął: „Jedziesz ze mną?” Sara przypomniała sobie.

José zaczął łapać powietrze, miał drgawki i wymiotował. Jego pierś napięła się, a serce zamarło. Agent przyłożył paralizator do żeber José. Osoba postronna – pielęgniarka – krzyknęła do agentów, żeby go wypuścili. Osoby postronne zadzwoniły pod numer 911, a część lokalnej policji pomogła skierować karetkę po pojazdach ICE i dotrzeć do José.

Sara była rozdarta – jechać z mężem, czy zostać, by pomóc kuzynce? Błagała Armanda: „Nie musisz z nimi iść”. Ale agenci mieli wycelowaną w nich broń. Powiedział: „Nie chcę umierać”.

Poszedł więc z nimi.

Przypadkowy świadek zawiózł Sarę do szpitala, gdzie José został przykuty do łóżka, a w jego pokoju stało na straży trzech agentów federalnych. Sara powiedziała, że ​​ani jej, ani prawnikowi nie pozwolono się z nim spotykać i że wielokrotnie bezskutecznie próbowała uzyskać aktualne informacje na temat jego stanu. .

Grupa wsparcia i lokalni urzędnicy próbowali interweniować. W końcu trzej agenci imigracyjni przebywający w pokoju José zgodzili się opuścić pokój, a lekarz powiedział, że może wrócić do domu. Od tego czasu nie opuścił domu.

W międzyczasie Armando został zabrany do ośrodka zatrzymań w Saint Paul, a w ciągu kilku godzin został przeniesiony do ośrodka zatrzymań Camp East Montana w El Paso w Teksasie.

Sara spędza teraz poranki i wieczory na rozmowach z prawnikami, szukając sposobu na uwolnienie Armando. „I każdego dnia płaczę za nim” – powiedziała. „To tak, jakby część mojego serca zniknęła”.

Wszystko w jej domu codziennie przypomina o jego nieobecności. „Przygotowywanie dwóch kaw rano zamiast trzech boli” – stwierdziła. Torba z ciasteczkami i ciastami, które Armando kupił tuż przed aresztowaniem, leży niezjedzona w spiżarni. (Ciasteczka Chiky – które smakują zarówno różowo, jak i truskawkowo – są jego ulubionymi.) Rodzinna firma kontraktowa obecnie nie działa.

Tymczasem Eileen nadal próbuje zrozumieć to, co zobaczyła. Pamięta moment, w którym usłyszała krzyk swojej matki i poczuła się bezsilna. „Agenci ICE mają całą kontrolę. Trzeba tam siedzieć i zdać sobie sprawę, że nic nie można z tym zrobić” – powiedziała Eileen. „Naprawdę się boję”.

Nawet Mingo, rodzinny kot w smokingu, zachowuje się dziwnie. Rankiem przed porwaniem Armando Mingo wdrapał się do swojego pokoju i zaczął miauczeć i wrzeszczeć. Kiedy cała trójka próbowała wyjść do pracy, Mingo rzucił się im na stopy i próbował zablokować frontowe drzwi. „Wtedy myślałam, że to takie dziwne” – powiedziała Sara, ale teraz ma wrażenie, że Mingo próbował im coś powiedzieć. Obecnie Mingo kręci się po pokoju Armando i drapie drzwi, jakby szukał przyjaciela.

„W domu możemy być bezpieczni”

Po drugiej stronie miasta, w południowym Minneapolis, Amy i jej rodzina nie wiedzą, kiedy będą mogli opuścić swoje domy. „My, migranci, nie mamy tu bezpieczeństwa” – stwierdziła. Ona i jej dzieci nie wychodziły z domu, odkąd jej mąż Chris został aresztowany ponad dwa tygodnie temu.

Para, oboje w wieku 33 lat, uciekła przed wymuszeniami i molestowaniem w Ekwadorze i przybyła do Stanów Zjednoczonych w czerwcu 2021 r. wraz ze swoją wówczas córeczką. Funkcjonariusze imigracyjni, którzy przesłuchiwali rodzinę na granicy, umieścili Chrisa w ośrodku rządowym Program intensywnego nadzoru (Isap) – wymaganie od niego noszenia monitora na kostce i regularnego osobistego meldowania się. Przeprowadzili się do Minnesoty, zapisali córkę do szkoły i mieli kolejne dziecko – chłopczyka – który ma teraz dwa lata. Chris znalazł pracę jako kucharz w restauracji sushi.

22 stycznia Chris zgłosił się na obowiązkową odprawę w lokalnym urzędzie imigracyjnym. „Powiedzieli mi: «Przyjdź do biura, przynieś paszport, a my usuniemy ci monitor na kostce»” – powiedział. Kilka godzin później przewieziono go samolotem w kajdanach do ośrodka zatrzymań w El Paso. Nigdy nie został poinformowany, dlaczego został zatrzymany.

„Zawsze martwiliśmy się, że tak się stanie” – powiedziała Amy.

Był przetrzymywany przez tydzień, podczas gdy Amy i ich prawnik desperacko próbowali zapewnić jego uwolnienie. Chrisowi wolno było tylko jedną krótką rozmowę telefoniczną co kilka dni. Za pierwszym razem powiedział Amy: „Nie, nie wychodź. Nie idź do pracy, bo aresztują mnóstwo ludzi”.

Przyjaciele Chrisa, Chloé i Heather, przynieśli rodzinie żywność i inne przybory. Przyjaciel Amy z budynku od czasu do czasu ich odwiedzał – tylko po to, żeby dotrzymać im towarzystwa i poprawić im humor. Właśnie rozpoczęła pracę w pobliżu, ale posłuchała prośby męża i przestała chodzić.

Dzieci walczyły. Amy próbowała ich zabawiać, wymyślając zabawy. Czasami jeden z nich zakładał opaskę na oczy i szukał pozostałych w domu. Oglądali filmy, bawili się klockami Lego.

Ale wiedzieli, że coś jest nie tak. Oboje zaczęli odmawiać jedzenia. Dziecko ciągle pytało o tatę. A jego starsza siostra zrozumiała nieco więcej – wiedziała, że ​​jej ojciec został zabrany. „Widziała wiadomości” – powiedziała Amy. „Powiedziała, że ​​to z powodu prezydenta, a może dlatego, że jesteśmy Latynosami”.

Powiedział, że w areszcie Chris przebywał na oddziale z 72 innymi mężczyznami. Warunki były ponure: zepsuł się kran z wodą pitną. Racje żywnościowe były skromne. W dachu były dziury, przez które woda kapała na niektóre łóżka piętrowe.

Przyszli urzędnicy imigracyjni i zaproponowali mu układ – jeśli zgodzi się na „dobrowolny wyjazd” do Ekwadoru, otrzyma 2600 dolarów. Chris nawet przez chwilę nie rozważał podpisania tego. Jego sprawa o azyl wciąż była w toku – sędzia miał ją wkrótce rozpatrzyć. „A ja mam rodzinę, moje dzieci” – dodał. „Oddzielanie dzieci od rodziców jest nieludzkie”.

Amy też była przerażona. „Opuściliśmy nasz kraj ze względu na bardzo trudną sytuację” – powiedziała. „Teraz nie czujemy się bezpieczni ani tu, ani tam”.

Ostatecznie prawnikowi pary udało się zapewnić uwolnienie Chrisa. Jadł lunch, kiedy strażnik kazał mu spakować swoje rzeczy.

Opuścił Teksas w czwartek około południa. Kiedy dotarł do Saint Paul, była godzina 12:30 w piątek. Chris nie chciał dzwonić do żony i ryzykować, że ona również zostanie aresztowana. Zadzwonił więc do swojej przyjaciółki Chloé, która podbiegła, żeby odebrać go z centrum przetwarzania ICE.

Płakał, kiedy w końcu zobaczył Amy przy drzwiach wejściowych.

Dzieci spały, a on nie chciał ich budzić. Wszedł więc po cichu do ich pokoju i modlił się za nich. „Dziękowałem Bogu, że wróciłem do domu z dziećmi” – powiedział.

Następnego ranka, kiedy usłyszał, jak jego córka budzi się w swoim pokoju, zerwał się z sofy, wziął ją w ramiona i położył na swoich kolanach. Delikatnie głaskał ją po włosach i trzymał dłonie na jej drobnych ramionach, zaciskając kostki, jakby chciał ją mocno ścisnąć.

„Na razie wiem, że jeśli tu zostaniemy, w domu będziemy bezpieczni” – powiedział.

Source link