Stephena Millerazastępca szefa sztabu Białego Domu, był siłą napędową czystki wśród agentów Federalnego Biura Śledczego (FBI), którzy prowadzili śledztwo w sprawie Donalda Trumpa, jak wynika z nowej książki.
Miller zdeptał niezależność FBI, żądając zwolnień, które zaspokoiłyby pragnienie zemsty prezydenta USA, piszą dziennikarze Carol Leonnig i Aaron Davis w Niesprawiedliwość: Jak polityka i strach zwyciężyły amerykański Departament Sprawiedliwości.
„Stephen Miller oddycha mi po szyi” Emila Bove’aówczesny główny egzekutor Trumpa w departamencie sprawiedliwości, zwierzył się przywódcom FBI, jak wynika z książki, której kopię zdobył „The Guardian”.
Po swojej pierwszej kadencji w Białym Domu Trump stanął przed wyzwaniem federalne śledztwa kryminalne w wysiłki mające na celu unieważnienie wyników wyborów w 2020 r. i przechowywanie tajnych dokumentów w swojej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie. Zwycięstwo w wyborach w zeszłym roku skutecznie zakończyło oba postępowania i sprawiło, że zaczął pragnąć zemsty.
Autorzy piszą, że już w drugim tygodniu swojej drugiej prezydentury nakazał usunięcie czołowych przywódców Departamentu Sprawiedliwości (DoJ), a „jego porucznicy w Białym Domu i Departamencie Sprawiedliwości dramatycznie podkręcili atmosferę w FBI”.
Bove, prawnika, który bronił Trumpa w dwóch federalnych sprawach karnych i był członkiem jego zespołu prawnego w trakcie jego postępowania Proces o ciche pieniądze w Nowym Jorkupełnił obecnie obowiązki zastępcy prokuratora generalnego (następnie został mianowany sędzią federalnego sądu apelacyjnego).
Bove powiedział pełniącemu obowiązki dyrektora FBI Brianowi Driscollowi i jego zastępcy Robertowi Kissane’owi, że potrzebuje listy agentów z biura terenowego w Waszyngtonie, którzy brali udział w śledztwach w sprawie powstania 6 stycznia 2021 r. i sprawie dokumentów tajnych.
„Musimy dokonać przeglądu Departamentu Sprawiedliwości” – powiedział im Bove i dodał, że możliwe jest zwolnienie niektórych agentów” – podają autorzy.
Driscoll stawiał opór, twierdząc, że nie chce udostępniać takiej listy i nie rozumie, dlaczego departament sprawiedliwości powinien ją przeglądać, wskazując, że FBI posiada własne wewnętrzne mechanizmy radzenia sobie z potencjalnymi niewłaściwego postępowania.
Ale Miller, którego określa się jako najpotężniejszą niewybraną osobę w Ameryce, miał inny pomysł. Leonnig i Davis piszą: „Wtorkowym wieczorem 28 stycznia Bove odebrał kilka telefonów od zastępcy szefa sztabu Trumpa, Stephena Millera, który przejął rolę wywarcia zemsty na prezydencie i przekazania nowych, przerażających nagłówków gazet, aby zadowolić zarówno Trumpa, jak i jego zwolenników.
„Miller powiedział, że rozmawiał z (kashem) (kashem) Patelem, który nie mógł się doczekać usunięcia z pracy większej liczby „wybranych” urzędników FBI, aby dorównać szybkości zwalniania prokuratorów przez Departament Sprawiedliwości. Patel zasadniczo chciał, aby zwolnienia z FBI następowały szybciej. Miller naciskał na Bove’a, aby to zrobił, twierdząc, że się zgodził, jak wynika z późniejszych raportów z relacji Bove’a.
Następnego ranka Bove poinformował Driscoll i Kissane o życzeniu Patela i rozkazie Millera, aby zwolnić kluczowych pracowników FBI, którzy wyrazili zgodę na dochodzenie w sprawie dokumentów z 6 stycznia i Mar-a-Lago. Następnie Driscoll i Kissane powiedzieli zastępcom dyrektorów wykonawczych, że zbliżają się masowe zwolnienia.
„Większość miała wrażenie, że świat wiruje” – piszą autorzy. „Byli agentami kariery, a nie zwolennikami politycznymi tej czy innej administracji… Nigdy nie wspominaliby o swoich poglądach politycznych w pracy, ale była to grupa o nastawieniu republikańskim. Jeden z reżyserów pomyślał: „Do diabła, kilku z nas głosowało na Trumpa”.
30 stycznia, po tym jak Patel powiedział podczas przesłuchania w Senacie, że nie jest świadomy żadnych dyskusji na temat zwolnień w FBI z powodów politycznych, Bove ponownie nalegał, aby Driscoll i Kissane przedstawili listę nazwisk agentów zaangażowanych w sprawy z 6 stycznia i Mar-a-Lago.
Książka kontynuuje, że Driscoll ponownie odmówił, powołując się na wieloletnią praktykę biura polegającą na ochronie anonimowości agentów. „Nie mogę uwierzyć, że ze mną walczysz” – powiedział Bove z urażonym głosem.
„To są kariery ludzi i nie zrobili oni nic złego” – stwierdził Driscoll.
„W pewnym momencie Bove poprosił o znacznie bardziej ograniczony zestaw: może zaczną od nazwisk wszystkich agentów FBI, którzy brali udział w przeszukiwaniu sypialni Trumpa w Mar-a-Lago?
„Potrzebuję tylko listy do zrobienia” – powiedział Bove z frustracją narastającą w głosie. „Potrzebuję tylko pięciu lub sześciu nazwisk, ponieważ Stephen Miller oddycha mi po szyi”.
Leonigbyły reporter „Washington Post”, obecnie starszy korespondent śledczy w MSNBC, oraz Davisareporter śledczy „Post”, zauważa: „Bove zachowywał się i mówił jak człowiek znajdujący się pod znaczną presją, aby dostarczyć Białemu Domowi trochę skalpów. Ale Driscoll nie ustąpił. A coraz bardziej wściekły Bove też się nie poddawał”.
31 stycznia Bove wysłał Driscollowi notatkę zatytułowaną „Zakończenia”, żądając zwolnienia siedmiu określonych przywódców wyższego szczebla i przekazania do wtorku 4 lutego listy wszystkich agentów i przełożonych zaangażowanych w śledztwo z 6 stycznia.
Zastępcy dyrektora wykonawczego odeszli pod koniec tygodnia, zabierając ze sobą 150 lat doświadczenia w FBI. „Kiedy termin składania ofert upłynął we wtorek w południe, Driscoll zorganizował przesłanie mu listy agentów, ale zamiast nazwisk podał numery identyfikacyjne pracowników. Bove był wściekły. Tego samego dnia Stowarzyszenie Agentów FBI złożyło pozew, aby zaprzestać ujawniania nazwisk agentów.
„’Ten czuje się jak opór– powiedział Bove.
„Ponieważ tak jest” – odpowiedział Driscoll.


















