Inie jest jeszcze pewne, czy po intensywnych atakach Izraela na Hezbollah nastąpi inwazja lądowa na Liban. Ale znaki coraz częściej na to wskazują. The szybkie zwolnienia izraelskie wezwania pod przewodnictwem USA i Francji do tymczasowego zawieszenia broni nastąpiło po mobilizacji brygad Sił Obronnych Izraela do północnej granicy i ogłoszeniu przez szefa sztabu możliwa operacja naziemna.
Wielu mieszkańców Izraela od dawna wierzyło, że taki atak będzie w pewnym momencie nieunikniony, jeśli obywatele północy mają żyć bezpiecznie, biorąc pod uwagę umocnienie się Hezbollahu w południowym Libanie i ataki z niego. Postrzegają to jako bardziej potrzebne niż kiedykolwiek po ataku Hamasu z 7 października na południowy Izrael. Ataki powietrzne i inne ataki na odległość, jakkolwiek niszczycielskie, nie wystarczą, aby wyeliminować zagrożenie ze strony myśliwców. Hezbollah jest bezbronny w związku z zabójstwami tak wielu wysokich rangą osobistości, utratą zaufania wynikającą z penetracji izraelskiego wywiadu i atakami na jego składy broni. Opóźnienie może pozwolić na przegrupowanie się.
Jednak inwazja może równie dobrze spowodować śmierć lub ucieczkę większej liczby Izraelczyków, a nie powrót tych, którzy już zostali wysiedleni. Izraelscy żołnierze zapłacili za długą okupację Libanu, która zakończyła się w 2000 roku, choć Liban zapłacił znacznie więcej. W wojnie 2006 r. zginęło 165 Izraelczyków i ponad 1000 Libańczyków; pół miliona Izraelczyków i milion Libańczyków zostało wysiedlonych. Konflikt zakończył się uchwałą Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1701, choć nigdy nie została ona w pełni wdrożona. Rezolucja ta nadal oferuje wyjście i wszystkie strony powinny je przyjąć. Hezbollah ma teraz powód, aby wycofać się na północ od rzeki Litani, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami; powinna zgodnie z tym działać i może twierdzić, że robi to dla narodu libańskiego. Rząd izraelski mógłby przypisać sobie zasługę i wstrzymać intensywne ataki. Wzmocnione siły pokojowe Unifil mogłyby monitorować przestrzeganie przepisów. Zrobił to amerykański wysłannik Amos Hochstein promował taki plan przez miesiące.
Hezbollah powiedział, że ustąpi tylko w przypadku zawieszenia broni i wzięcia zakładników w Gazie. USA powinny powiedzieć Izraelowi, że pomoc wojskowa jest uzależniona od takiego porozumienia. Jest to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę listopadowe wybory. Ale alternatywna ścieżka prowadzi do dalszej dewastacji narodu już na kolanach. Jak stwierdził António Guterres, sekretarz generalny ONZ, ostrzegał w Nowym Jorku: „Rozpętało się piekło”.
Historia pokazał Izraelowi koszty operacji naziemnych w Libanie. Wejście do środka będzie łatwe, wyjście będzie wyzwaniem. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? Wyrządzając bezprecedensowe szkody Hezbollahowi, zapewniła również, że grupa ta poczuje się zmuszona do ponownego wprowadzenia mechanizmu odstraszania i że przynajmniej niektóre części czują, że muszą odpowiedzieć, póki jeszcze mogą. Hezbollah publicznie żałował porwania transgraniczne w 2006 r., które wywołały izraelską inwazję i tym razem wyregulowały jej reakcje – wyraźnie zgodnie z preferencjami Iranu. To może nie wytrzymać. Skrajnie prawicowy rząd Izraela, kierowany przez premiera, którego polityczne przetrwanie jest powiązane z trwającym konfliktem, nie wydaje się tym przejmować.
Tym razem obie strony są znacznie lepiej wyposażone; Hezbollah został opisany jako najlepiej uzbrojony podmiot niepaństwowy na świecie. Pomimo szkód, jakie poniósł on i Hamas, „oś oporu” Iranu w pewnym sensie istniała przedłużony i wzmocniony przez wydarzenia minionego roku. Jest to kolejny powód, dla którego w Libanie może nie być możliwe powstrzymanie wojny totalnej; i dlaczego miałoby to być nie do pomyślenia.


















