Po bolesnym roku, w którym Sąd Najwyższy USA stał z boku i patrzył, jak Donald Trump brutalnie szoruje konstytucyjny podział władzy, najwyższy panel sądowy w końcu poruszył się, aby wyznaczyć granice coraz bardziej królewskiej pozy prezydenta.
piątek orzeczenie sądu najwyższego uznała radykalne cła nałożone przez Trumpa za niezgodne z prawem, wyrywając prezydentowi zakrwawioną pałkę, której używał do bicia zarówno zagranicznych przyjaciół, jak i wrogów.
W obliczu wyborów śródokresowych zaledwie dziewięć miesięcy Trump został również pozbawiony kluczowej broni w swoim arsenale drugiej prezydentury.
„Wreszcie” – zawołał Barb McQuadeprofesor prawa na Uniwersytecie Michigan. Sąd przypomniał, „że Kongres jest odrębną i równorzędną gałęzią rządu… Jedna z ulubionych dźwigni Trumpa została usunięta z arsenału wymuszeń”.
Orzeczenie to było wstrząsem i Trump nie tracił czasu, aby dać upust swojej wściekłości na sędziów, którzy mu się sprzeciwili. Oczerniał ich w mediach społecznościowych w spersonalizowanym ataku pisanym wielkimi literami, który był niezwykły, nawet jak na jego standardy łamiące normy.
Trzej sędziowie o poglądach liberalnych, którzy brali udział w orzeczeniu większości, to „GŁUPCY” i „LAPDOGI”, sześciu, którzy głosowali przeciwko jego cłom, było powszechnie zobowiązanych wobec obcych krajów, podczas gdy trzej prawicowcy, którzy mieli inne zdanie, byli przepojeni „siłą, mądrością i miłością do naszego kraju”.
Tyrada Trumpa zaprzecza prawdzie obecnego Sądu Najwyższego – że jak dotąd podczas jego drugiej prezydentury zapewniał mu on w dużej mierze wszystko, czego pragnął. W ciągu ostatniego roku konserwatywni sędziowie, którzy dysponują większością, dzieląc się swoimi opiniami w kawałkach, wywołali rosnący niepokój wśród prawników zajmujących się konstytucją i zwolenników demokracji.
Jeszcze zanim Trump wrócił do Białego Domu, obdarzono go autorytarnym darem Trump przeciwko USA. Wyrok mu dał absolutny immunitet przed ściganiem karnym za oficjalne działania prezydenta, lub jak to sformułowali niektórzy obserwatorzy, „władza króla”.
W ciągu pierwszego roku jego urzędowania sąd wydał 24 orzeczenia tymczasowe dotyczące swojego nieprzejrzystego „akta pomocniczego”. Łącznie te nadzwyczajne decyzje wzbudziły wątpliwości Trumpa, udaremniając wiele odważnych wysiłków sędziów sądów niższej instancji mających na celu jego powstrzymanie.
Kilka z tych orzeczeń pozwoliło Trumpowi, przynajmniej na krótką metę, zdeptać uprawnienia zarezerwowane dla Kongresu, takie jak ograniczenie uprawnień prezydenta do zwalniania szefów agencji rządowych.
Piątkowe orzeczenie w sprawie ceł wycofuje się z tej otchłani. Zasoby edukacyjne przeciwko Trumpowi odrzuca powołanie się przez Trumpa na Międzynarodową ustawę o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA) jako uzasadnienie swoich globalnych ceł.
W orzeczeniu bez ogródek stwierdza się, że ustawodawstwo nie dało Trumpowi uprawnień do nakładania ceł. Taryfy są podatki, a władza podatkowa jest przekazywana wyłącznie Kongresowi jako strażnikowi narodowego portfela.
Studenci Sądu Najwyższego spędzą nadchodzące tygodnie i miesiące na studiowaniu najdrobniejszych szczegółów orzeczenia w poszukiwaniu wskazówek na temat wirujących prądów władzy wśród dziewięciu sędziów.
Niektóre wskazówki są już jasne.
Po pierwsze, John Roberts powraca. Prawicowe dryfowanie sądu połączone z krytycznymi orzeczeniami jak antyaborcyjny Dobbs w której Roberts znalazł się w mniejszości, skłoniło niektórych do zastanowienia się, czy główny sędzia nie traci kontroli nad własnym sądem.
Piątkowe orzeczenie sprawia, że główny sędzia ponownie przejmuje stery, zarówno jako autor orzeczenia w sprawie ceł, jak i twórca jego nieoczekiwanego składu głosów 6 do 3. Nie 6-3, do którego Ameryka boleśnie się przyzwyczaiła: sześciu konserwatystów na trzech silnie uzbrojonych liberałów.
To wynik 6-3, w którym do Robertsa dołączyło dwóch innych prawicowców, w sojuszu z trzema sędziami o liberalnych poglądach, aby wspólnie dać Trumpowi cholerny nos.
Ci dwaj pozostali prawicowcy mają ogromne znaczenie. Obaj konserwatyści, którzy po Robertsie uzyskali większość, zostali postawieni przed sądem przez nikogo innego jak Trumpa.
Neil Gorsuch objął mandat zmarłego Antonina Scalii w 2017 r., po prawie roku, w którym republikanie z Senatu utrzymywali to stanowisko wolne, pozbawiając Baracka Obamę wyboru. Amy Coney Barrett została wybrana przez Trumpa w 2020 r. po śmierci ikony liberalizmu Ruth Bader Ginsburg.
Że dwóch z trzech kandydatów do Sądu Najwyższego odwróciło się od niego ze wściekłością Odpowiedź Trumpa na orzeczenie. W Białym Domu na konferencji prasowej wkrótce po ogłoszeniu wyroku wymienił swoich kandydatów, którzy z jego narcystycznego punktu widzenia go zdradzili.
Trump z pewnością nie jest jedynym prezydentem USA, który wściekł się na sędziów Sądu Najwyższego, którzy mieli czelność stać na straży praworządności. Jednak sposób, w jaki otwarcie i publicznie wyrażał takie myśli, a także sformułowanie ich w tak osobisty i jadowity sposób, plasuje go w klasie jedynej.
„Myślę, że ich decyzja była okropna” – powiedział, odnosząc się do Barretta i Gorsucha. „Myślę, że to wstyd dla ich rodzin”.
Z tych dwóch głos Barretta jest najmniej zaskakujący. W ciągu ostatnich pięciu lat prezentowała m.in niezależna passa dzięki temu kilkakrotnie zawarła porozumienie z sędziami o poglądach liberalnych.
Stanowisko Gorsucha jest bardziej irytujące i jego przetworzenie zajmie trochę czasu. W ciągu prawie dziesięciu lat spędzonych na najwyższym szczeblu był niezawodnie konserwatywny, tworząc nowy klin skrajnie prawicowego orzecznictwa wraz z innymi zrzędliwymi twardogłowymi, Clarencem Thomasem i Samuelem Alito.
Jego głos większościowy mówi być może więcej o ekscesach Trumpa niż o konserwatyzmie Gorsucha. Pogarda prezydenta dla niedogodności konstytucyjnych i jego skłonność do rzucania malin na inne rzekomo równorzędne gałęzie rządu mogą zirytować kogoś równie zadeklarowanego przywiązania do pierwotnego znaczenia konstytucji, jak Gorsuch.
„Cokolwiek jeszcze można powiedzieć o pracy Kongresu w IEEPA, nie przekazała ona wyraźnie prezydentowi ogromnej władzy taryfowej, którą pragnie sprawować” – pisze sędzia w swojej zgodnej opinii.
To, jak nowa konfiguracja 6-3 sprawdzi się w dłuższej perspektywie, to inna kwestia do zbadania. Jej istnienie faktycznie sugeruje, że niektóre inne wyraźnie niezgodne z konstytucją działania Trumpa również są podatne na ataki, w szczególności jego próba zniszczenia obywatelstwa przysługującego mu z urodzenia, zgodnie z 14. poprawką.
Piątkowe orzeczenie zwraca uwagę Trumpa. Chociaż prezydent zareagował na orzeczenie jak gdyby był nieprzenikniony, natychmiast ogłaszając nowy zestaw ceł pod różnymi uprawnieniami ustawodawczymi, sąd wyraził się jasno: istnieje granica.
Ale ci, którzy mają pokusę, by patrzeć z góry na ten moment, również powinni zwrócić na to uwagę. Dobroczynność Sądu Najwyższego również ma swoje granice.
Jak ujęła to Lisa Graves, ekspertka prawicowego ruchu prawniczego: „To orzeczenie nie jest wyrazem odwagi sędziowskiej. To sąd Robertsa, który robi absolutne minimum, aby powstrzymać nadużycia władzy przez Trumpa”.