Bprzed wyborami było to jasne Kamala Harris’S wiadomość końcowa nie lądował wśród wyborców z klasy robotniczej. Centrum Polityki Klasy Robotniczej (CWCP) stwierdziło, że: alarm że Demokraci może zmierzać w stronę katastrofy. A w ostatni wtorek, doszło do katastrofy.
Harris przegrał mocno. Głośno straciła kolegium elektorów (226 do 312 w chwili publikacji) i utraciła krytyczne stany błękitnej ściany Pensylwania, Michigan I Wisconsin. Demokraci po raz pierwszy od 20 lat stracili nawet głosy powszechne. Krótko mówiąc, Harris stracił klasę robotniczą.
Nie wszystko to jest wynikiem złego przekazu. Z pewnością większość wyborców udających się do urny wyborczej miała na myśli utrzymującą się inflację. Błędem byłoby jednak zakładać, że inflacja była jedynym czynnikiem porażki Demokratów. W rzeczywistości szereg Demokraci w trudnych, konkurencyjnych okręgach nie tylko wygrała reelekcję, ale znacznie przekroczyła czołówkę listy rankingowej.
Możemy się wiele nauczyć, przyglądając się kandydatom, którzy byli w stanie powstrzymać falę Trumpa i pozyskać wyborców z klasy robotniczej.
Chris Deluzio startował w jednym z najbardziej konkurencyjnych okręgów Pensylwanii w najważniejszym wahadłowym stanie w wyborach. Podczas gdy Pensylwania zdobyła dla Trumpa 50,6%, Deluzio wygrał w swoim okręgu dla Demokratów z wygodną większością 53,7%.
Przewyższył marżę Harrisa w całym stanie o ponad pięć punktów. Deluzio prowadził oczywiście zdroworozsądkową kampanię populistyczną. Prowadził kampanię na rzecz polityki przemysłowej, która „tu by coś zrobiła” i bronił „związkowego stylu życia”.
Albo weźmy Marie Gluesenkamp Perez, której okręg wiejski ma mocno republikańskie poglądy. Gluesenkamp Perez z łatwością zdołała wygrać reelekcję dzięki populistycznemu przesłaniu, które podkreślało interesy klasowe i sposób życia jej wyborców. Co więcej, świadomie zdystansowała się od głównego nurtu demokratycznego establishmentu, który słusznie uważała za nie nadążający za zwykłymi wyborcami.
Albo, w czymś, co mogłoby być najgorszą historią wyborów, weźmy Dana Osborna. Mechanik przemysłowy, który został monterem parowców, były przewodniczący związku zawodowego, który przewodził strajkowi przeciwko firmie Kellogg, jako niezależny kandydat wystąpił przeciwko megabogatej bizneswoman Debbie Fischer. Ostatecznie Osborn przegrał swoją kandydaturę do Senatu z zewnątrz-populizmu, ale uzyskał przewagę nad Harrisem w całym stanie o 7,5 punktu.
Kandydaci ci, wśród wielu innych, prowadzili skuteczne kampanie populistyczne. Występowali przeciwko wielkiemu biznesowi, popierali ambitne programy gospodarcze, które podniosłyby płace i obniżyły koszty, poparli ruch pracowniczy, obiecali przywrócenie miejsc pracy w przemyśle i opowiadali się za reformami w zakresie jakości życia, które uczyniły życie ludzi pracujących bardziej znośnym. Jednak ich populizm nie był tym samym, co progresywizm, który na początku charakteryzował grupy takie jak „The Squad” w Kongresie. Oznacza to, że ci populiści dołożyli wszelkich starań, aby ich przesłanie zdroworozsądkowej solidarności nie zostało przesiąknięte liberalnym elitaryzmem, powszechnym wśród głoszących lewicowych kandydatów.
I może właśnie to sprawiło, że ich apele były wyjątkowo skuteczne.
Wizerunek Partii Demokratycznej jest podyktowany przez znane osobistości i organizacje opowiadające się za sprawami, delikatnie mówiąc, odrażającymi dla większości wyborców z klasy robotniczej. Nie chodzi tylko o to, że „przebudzone” hasła, takie jak „Odstraszyć policję” i „Otwarte granice”, są obciążeniem. Chodzi o to, że bycie liberalnym dzisiaj oznacza przyjęcie wartości dobrze wykształconych, zamożnych profesjonalistów z wielkich miast. Co więcej, biorąc pod uwagę, że liberałowie mają ogromną władzę kulturową, wartości te są szeroko rozpowszechniane w mediach społecznościowych, przemyśle rozrywkowym i środowisku akademickim.
Czy populista może wiarygodnie krytykować skoncentrowaną władzę elity, nie krytykując dominujących wartości kulturowych głoszonych na szczytach amerykańskich instytucji kulturalnych? Nie bardzo. Skuteczne apele populistyczne łączą krytykę władzy konserwatywnych korporacyjnych mavenów z krytyką oderwanej od rzeczywistości ideologii elitarnych liberałów – od ich obsesji na punkcie polityki tożsamości po zaprzeczanie problemom społecznym, takim jak przestępczość i zaburzenia społeczne.
po promocji w newsletterze
Co więcej, skuteczne komunikaty populistyczne wymagają skutecznych komunikatorów populistycznych. Kandydaci wywodzący się ze środowisk robotniczych są bardziej wiarygodni jako działacze populistyczni niż kandydaci z referencjami Ligi Bluszczowej, życiorysami kancelarii prawnych białych butów i ekspansywnym portfelem nieruchomości.
Jeden z najbardziej wymownych momentów wyborów miał miejsce podczas debaty w New Hampshire drugi okręg kongresowy. Chińska imigrantka, urodzona w niepiśmiennych rodzicach z klasy robotniczej, ostro skrytykowała swojego przeciwnika: „Jesteś bogata. Jesteś wart od 20 do 30 milionów dolarów. Skąd wiesz o cierpieniu zwykłych ludzi? Czy chodzisz na zakupy? Iść do Walmartu?”
Była zirytowana. „Rozmawiam z tymi ludźmi. A ty kilka miesięcy temu udajesz najemcę w Nashua, wracasz i ubiegasz się o to wolne miejsce z milionami dolarów od osobistości z Waszyngtonu… Nie mam pieniędzy na emisję reklamy telewizyjnej, a ty udajesz, że jesteś biedny. ” Jej przeciwniczką, potomkiem wpływowej rodziny z Nowej Anglii, wykształconym w Yale, była demokratka Maggie Goodlander.
Goodlander z łatwością wygrał te wybory, ale fakt, że ta wymiana zdań stała się wirusowa, świadczy o ciągłym wyzwaniu, przed jakim staną elitarni kandydaci wśród elektoratu klasy robotniczej.
Jeżeli lewica chce wskrzesić koalicję Nowego Ładu, będziemy musieli podjąć kroki w celu odnowienia populizmu, który kwestionuje władzę bardzo bogatych na prawicy oraz elity i elitarnej lewicy, a także skutecznie przyciąga kandydatów, którzy mogą w wiarygodny sposób te apele.


















